Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20825 miejsce

Anonymous - wszystko, co chcielibyście o nich wiedzieć, ale baliście się zapytać

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-01-26 14:41

Grupa Anonymous nie ma przywódcy, jej członkowie nazywają siebie "zbiorowym mózgiem". Kontaktują się poprzez dobrze zabezpieczone kanały IRC, skupiają ludzi z całego świata, ale przy tym wszystkim nie ma nakazu jednomyślności. Co ich łączy?

Sonda

Popierasz działania Anonymous?

 / Fot. david_shankbone/CC BY 2.0Grupa Anonymous ma około 30 członków, z czego najważniejszych jest 10. To oni podejmują kluczowe decyzje - twierdził rok temu cytowany przez "Financial Times" Aaron Barr ze znanej w USA i Wielkiej Brytanii firmy HBGary, zajmującej się bezpieczeństwem w Internecie. Barr chwalił się, że udało mu się ustalić tożsamość i sposób działania członków grupy jako pierwszemu człowiekowi z zewnątrz dzięki analizie ich powiązań na serwisach społecznościowych. W ujawnionym przez brytyjski dziennik liście do kolegi z branży pisał: "Myślę, że zainteresuje to kilka instytucji rządowych".

Czytaj też: Anonymous znowu atakują? Ujawniono bazy danych i hasła m.in. Platformy i Gazety.pl


Jak pisze Quinn Norton w artykule o historii Anonymous, która ukazała się niedawno w specjalistycznym piśmie "Wired" (był to pierwszy tak wyczerpujący artykuł na ten temat), przechwałki Barra wzbudziły wręcz furię hakerów z całego świata skupionych w grupie Anonymous. Nie dlatego, że obawiali się aresztowania, zresztą w ciągu ostatnich lat, tylko kilkunastu z nich zostało aresztowanych w różnych krajach.

Według Anonimowych twierdzenia Barra to była absolutna "herezja". Sam Barr i HBGary stały się przedmiotem masowych ataków hakerskich. Doszło do sytuacji bezprecedensowej, że firma specjalizująca się bezpieczeństwie w sieci sama została "zhakowana", a jej dane wykradzione. Barr na kanałach Anonimowych musiał osobiście, pod nazwiskiem i w upokarzający sposób, negocjować z Anonimowymi warunki "rozejmu".

Grupa bowiem szczyci się tym, że nie jest organizacją, nie ma przywódcy, że jej członkowie nikogo się nie słuchają. Nazywają siebie "zbiorowym mózgiem". Kontaktują się poprzez dobrze zabezpieczone kanały IRC, skupiają ludzi z całego świata, tam omawiają wspólne akcje i koordynują działania, ale przy tym wszystkim nie ma nakazu jednomyślności. Norton twierdzi, że wśród Anonymousów są różne frakcje, różne stanowiska i nie wszystkie akcje są akceptowane przez wszystkich członków grupy. Co ich w takim razie łączy?

Niechęć czy wręcz nienawiść do tajności, skrajna nieufność wobec rządów i wielkich korporacji oraz dość naiwny idealizm wyrażający się w przekonaniu, że jawność to droga do wyzwolenia i prawdziwej władzy ludzi, a nie wąskich grup. "Najczęstsze podejście jest takie, że świat potrzebuje cyber-wojowników, by trzymać w szachu centra władzy starego typu, jak rządy i wielkie korporacje" - napisał Jaron Lanier w gazecie "The Atlantic", znany w świecie anglosaskim informatyk i pisarz. Artykuł Laniera jest krytyczny wobec Anonymous oraz WikiLeaks. Oba te zjawiska, zdaniem Laniera, są ze sobą powiązane i wyrosły z tego samego pnia - założonej w 1990 roku organizacji Electronic Frontier Foundation. Od początku stawia sobie za cel prawo do anonimowości, prywatności i wolności słowa. To założyciele EFF, John Gilmore, Mitch Kapor i John Perry Barlow. Najbardziej znany jest ten ostatni, niegdyś autor tekstów dla zespołu Grateful Dead. Jeśli chodzi o jego poglądy polityczne, to trudno go zaszufladkować. Tak jak cały ruch "wolności w sieci".

Barlow bowiem deklaruje się jako libertarianin. Przez lata popierał libertariańskich polityków w Partii Republikańskiej. Ale gdy do władzy doszedł G.W. Bush, uznał go za zdrajcę republikańskich ideałów wolnościowych. Gdy na dodatek został krótko później aresztowany za posiadanie marihuany, wstąpił do Partii Demokratycznej w proteście przeciwko władzy i prawom w kraju rządzonym przez Busha. Nawet jednak będąc w tej partii, deklarował się raz jako prawdziwy republikanin, a parę razy jako anarchista.

Lanier dobrze znał Gilmore’a, Barlowa i spółkę i nie ukrywa, że ich nie lubi. Twierdzi, że za ich manifestami i działalnością nie kryje się nic poza podglądactem, brakiem odpowiedzialności i pychą. To oni mieli wychować rzeszę ideowych uczniów, wśród których najsłynniejszy jest twórca Wikileaks Jullian Assange i właśnie Anonymous.

Twierdzi, że widział u ludzi EFF z bliska niezdrową fascynację możliwościami technologicznymi, dzięki którym hakerzy "mogą teoretycznie stać się tak potężni jak rządy" i zmienią bieg historii. "Ale z historii płynie jednak lekcja, sama walka o władzę nie zmienia świata. Razem ze zmianą świata musisz zmieniać siebie" - przekonuje Lanier.

Jeśli przyjrzymy się bliżej nazwie dzieła Assange'a - WikiLeaks - to w nim właśnie możemy odnaleźć ślady czegoś w rodzaju ideologii, którą się kieruje. Jest to oczywiste nawiązanie do Wikipedii, której twórca Jimmy Wales tłumaczy, iż jest to miejsce, w którym łączy się wiedza wielkich rzesz ludzi. W ten sposób lepiej niż jakikolwiek ośrodek naukowy dotrze się do całej prawdy o rzeczywistości, najprawdziwszej prawdy. Dotyczy to zarówno twórców Wikipedii, którzy dokładają swoje "moduły" do tej konstrukcji wiedzy, jak i użytkowników, którzy mają łatwy dostęp do zbiorowej mądrości.

Wiki-przecieki to ma być zaś według Assange’a sposób na dotarcie do prawdy o rzeczywistości skrywanej przez rządy i współpracujących z nim wielkich rynkowych graczy. To ma wywołać rewolucję świadomościową, a z czasem i polityczną. Tyle, że problem w tym, że dokumenty ujawniane przez Wikileaks to broń obosieczna. Można się z nich dowiedzieć wartościowych informacji, demaskujących zakłamanie polityków - na przykład Polacy mogli dowiedzieć się, że rząd PO-PSL mimo oficjalnych deklaracji obiecał amerykańskim dyplomatom ustami Waldemara Pawlaka, że będzie zabiegał o wprowadzenie zgody na uprawę genetycznie modyfikowanej żywności w Polsce. To dzięki Assange'owi w końcu wiemy od 2008 roku o istnieniu projektu ACTA. Ale też Wikileaks ujawniło dokumenty amerykańskiej armii w Afganistanie, w tym dane osobowe ludzi, które ze względów bezpieczeństwa były ukrywane (np. współpracowników wywiadu USA). Nie sposób już dojść, ile osób z tego powodu straciło życie.

(Adam Enden)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Iga Wyrwała
  • Iga Wyrwała
  • 27.01.2012 10:29

to iluminaci! acta to ich sprawa... potem czipy

Komentarz został ukrytyrozwiń
an on
  • an on
  • 26.01.2012 21:21

kolego poniżej wiem że podałeś tylko przykład z tym filmem dvd, ale spodziewaj się ACTA w domu bo podejrzewam że oglądałeś go z rodziną a kupując zakupiłeś go na użytek własny więc rodzinka niech idzie dokupić kolejne płyty by każdy miał swoją albo sio do pierdla ;) taki żarcik

Komentarz został ukrytyrozwiń
an on
  • an on
  • 26.01.2012 21:14

Wyobraźcie sobie że ACTA istnieje w czasach gdy wynaleziono pierwsze narzędzie (powiedzmy - młotek) małpolud chroni go dzięki ACTA prawem autorskim lub podobnym, może go sprzedać za mamuta ale nie każdy może sobie na to pozwolić. Wniosek, dziś część społeczeństwa (biedna) jest w ciemnej d... i posługuje się kamieniem zamiast młotka - zwłaszcza że mamutów już nie ma.
Wiem, prawo np patentowe chroni patent na max ileś lat, chyba 75 ale wtedy jesteśmy już 75 lat w plecy, a przez ten czas ktoś wzorując się na tym patencie mógłby go udoskonalić lub stworzyć na jego podstawie coś nowego.
Artysta muzyk niech gra koncerty, jeżeli jest dobry ludzie przyjdą i zarobi na biletach ale łatwiej wydać płytę i zarabiać siedząc w domu, aktor też zarobi działkę z biletów do kina, dzięki internetowi i portalom które udostępniają takie rzeczy mają darmową reklamę i jeśli film jest dobry chętnie go obejrzę na dużym ekranie i zapłacę z tę przyjemność.
Niestety jest tak że w telewizji promuje się i reklamuje film (najlepsze fragmenty) lub zespół (najlepszy utwór) a po zakupie biletu do kina czy płyty z muzą okazuje się że to szajs i zmarnowaliśmy czas i pieniądze.
ACTA i wielkanocnym króliczkom mówimy stanowcze NIE ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
anonymous
  • anonymous
  • 26.01.2012 20:42

Ciekawe, że jak kupię w kosku gazetę czy książkę w księgarni, to nikt nie dba o jej prawa autorskie, nikt nie zmusza, by jeden egzemplarz należał do jednej osoby i nikt się nie dopomina opłat, jeśli książkę przeczyta ktoś inny. Dlaczego więc wszyskie te organizacje i koncerny mają prawo żądać opłat za każdym razem, kiedy ktoś publicznie wysłucha utworu, nawet jeśli zapłacił za niego w sklepie lub przez internet, nękają nas związki producentów, autorów, dystrybutorów a każdy żąda opłat, tylko za to, że w twoim sklepie słychać muzykę z radia, za którą przecież im zapłacono. Dlaczego w ramach "walki" z piractwem mam ograniczone prawo dysponowania grą komputerową, którą kupiłem? Dlaczego koncern chce kontrolować ile osób z niego skorzysta? Wszak, jeśli kupię film na dvd, nikt nie chce ode mnie opłat od każdej oglądającej go osoby, czyż nie?
Jeśli tym wszystkim organizacjom wydaje się, że mogą wygrać z nami, konsumentami i narzucać nam nierówne obwarowania, to chyba całkiem im już odbiło.
Czas zrobić z tym porządek!

Komentarz został ukrytyrozwiń
szyderca
  • szyderca
  • 26.01.2012 20:39

V is for Vendetta było dla mnie niemalże symbolicznym (pamiętajcie jak działa symbol!) satanistycznym manifestem, dlatego też z radością przeczytałem, że atakują moich "ulubieńców" związanych z uczniem laveya (celowo z małych liter), scjentologusiów :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
BARTEK
  • BARTEK
  • 26.01.2012 19:10

http://miziaforum.wordpress.com/2012/01/26/acta-podpisano-anonymus-do-rzadu-zostaniecie-odsunieci-od-wladzy-zostan-anonymusem-potrzebujemy-cie/

DANE POZYSKANE PRZEZ ANONYMOUS

Komentarz został ukrytyrozwiń
tomala756
  • tomala756
  • 26.01.2012 19:06

Jestem zwami dokopac im

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Ziomek Kalisz: a kto zadba o Ciebie jak będziesz miał wypadek samochodowy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Zabójczykombajnista: jeszcze nie doszło do zakonczenia akcji z ACTA. Jeszcze trzeba go ratyfikować. Może nie zostaną spełnione warunki i i ktoś powie 'Nie'

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zabójczykombajnista
  • Zabójczykombajnista
  • 26.01.2012 17:47

Nie macie racji. Może i frajerzy podpisali ACTA, ale zapomnieli o wielu ważnych rzeczach:
Nie wolno nam się bać rządu. To rząd powinien bać się ludu.
Może i nie jesteśmy Anonimowi, ale Jesteśmy LEGIONEM.
Nie wolno nam Przebaczyć. Nie wolno nam Zapomnieć.
A wtedy oni będą się nas spodziewali. Będą się nas Bali.
Pokażmy, że jesteśmy jednością. Nie poddawajmy się!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.