Facebook Google+ Twitter

Antolović przeciwieństwem Fabiańskiego?

Łukasz Fabianski przyszedł do Legii z Lecha Poznań w 2004 roku. W czasie, gdy był rezerwowym w „Kolejorzu” pojechał na staż do Arsenalu, ale odrzucił ofertę kontraktu, którą angielski klub mu zaproponował. Antolović poszedł inną drogą.

„Fabian” dostał swoją szansę dopiero po jednej rundzie. Wcześniej niekwestionowanym numerem jeden był Artur Boruc. Sezon 2005/2006 był dla niego świetny. Otrzymał piłkarskiego Oscara w kategorii najlepszy bramkarz, a sama Legia zdobyła mistrzostwo kraju. Wszystko to w wieku 21 lat. W kolejnym sezonie Legia odpadła z Eliminacji Ligi Mistrzów z Szachtarem Donieck. Fabiański mógł wtedy spisać się lepiej, mimo nie najlepszej gry młody zawodnik w kolejnych meczach grał coraz lepiej. Ponownie otrzymał Oscara, ale największym wyróżnieniem było zainteresowanie samego Arsena Wengera.

26 maja 2007r. transfer stał się faktem. Za ponad cztery miliony funtów odszedł do Anglii. W Premier League zadebiutował po roku od transferu. Od sezonu 2009/2010 typowany jest na pierwszego bramkarza, jednak zawsze przegrywa rywalizację z Manuelem Almunią. Jego kłopoty zaczęły się od spotkania z FC Porto w Lidze Mistrzów. Popełnił tam fatalne błędy jednak francuski menadżer dał mu kolejną szansę. Również mecz z Portsmouth „Fabian” zakończył „na tarczy”. W tym roku mecz z Legią miał potwierdzić jego pozycję w Arsenalu. Po pierwszej połowie przepuścił trzy gole. Przy większości z nich mógł zachować się lepiej. Jednak ostatnio były Legionista zaczyna odżywać - w meczu Ligi Mistrzów obronił rzut karny, a w meczu z Chelsea mimo straty dwóch goli został wybrany najlepszym graczem spotkania przez kibiców „The Gunners”, zresztą podobnie jak po meczu z Partizanem.

Marijan Antolović na „dzień dobry” został pierwszym bramkarzem Legii. W każdym z poprzednich bramkarzy „Wojskowych” można coś znaleźć. Podobnie jak „Fabiana” kupiono do Anglii, tak i Marijan przychodził do Legii jako najlepszy bramkarz ligi chorwackiej. Za to sposób w jaki broni sytuacje sam na sam, przypomina Artura Boruca. Od początku popełnia błędy. Jego nieodpowiedzialne zagrania sprokurowały już kilka bramek zarówno w spotkaniach sparingowych, jak i ligowych. Paradoksalnie mimo kiepskiej gry z Arsenalem, on ostatecznie wiedział, że zagra w meczu ligowym z Polonią. Jako golkiper Cibalii wywalczył z biednym klubem awans do europejskich pucharów. Każda jego interwencja powoduje, że kibicom na trybunach staje serce. W meczu z Zagłębiem Lubin do bramki wszedł Kostia Machnowsky, może to on po odbytym stażu u trenera Dowhania powinien otrzymać więcej szans?

Wniosek jaki się nasuwa jest taki, że obaj bramkarze po transferach stawali się coraz słabsi. Jednak po pewnym okresie przejściowym, co pokazuje w tej chwil Fabiański, stają się coraz pewniejsi. Sam Antolović, co widzimy gdy broni sytuacje oko w oko z napastnikiem, ma duży talent. Jednak „obróbka” w warsztacie mistrza Dowhania może uczynić go zawodnikiem lepszym niż szesnastokrotny reprezentant Polski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 09.10.2010 15:09

Zgadzam się z Panem Krzysztofem. Fabiański powinien jak najszybciej zmienić otoczenie jeżeli chcę się stać autentycznym numerem jeden w bramce swojego klubu. W Arsenalu zawsze będzie tylko mocnym zmiennikiem. Przykład Przemysława Tytonia z Rody pokazuje, że czasem lepiej pobronić w słabszym klubie ale za to regularnie, niż - nie boję się użyć tego stwierdzenia - zmarnować kilka sezonów w mocnym klubie europejskim. Jeśli chodzi o Antolovicia jestem sceptykiem jego talentu. Uważam, że bramkarz Legii jest pozbawiony tzw. drygu bramkarskiego... Z drugiej jednak strony już nie takie cuda wyczyniał trener Dowhań, więc może warto poczekać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem Fabiański nigdy nie będzie numerem jeden między słupkami Arsenalu. Stawiam tezę, że zanim Almunia zatrudni kogoś by posprzątał jego londyńskie mieszkanie, Kanonierzy będą już dogadani z kolejnym bramkarzem, który go zastąpi. Łukasz jeśli chcę ratować swoją karierę powinien zmienić klub, im szybciej tym lepiej. Co więcej, osobiście uważam, że dobrze by się stało by w ogóle opuścił wyspy. Jest liga francuska, są hiszpańskie, włoska czy choćby holenderska. Gdyby regularnie grał w takim np. PSV Eindhoven (strzelam na oślep), reprezentacja miałaby z niego więcej pożytku niż teraz. Co do obecnego bramkarza Legii się nie wypowiadam, bo cała drużyna wojskowych gra poniżej wszelkiej krytyki. A atmosfera w zespole ma na pewno wpływ także na postawę golkipera, który przychodził do Legii jako do czołowego klubu w Polsce, a teraz walczy o to by nie znaleźć się w strefie spadkowej... No, ale za nami dopiero wrzesień, więc jeszcze Legia może pokazać lwi pazur.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.