Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5753 miejsce

„Antropologia wojny” Ludwika Stommy. Błędne koło historii

Wojna stanowi stały element, powtarzający się w historii. Wszystkie cywilizacje wzrosły na gruncie grząskim od krwi. Próbę analizy badawczej tego zjawiska przedstawił w zbiorze esejów historyk Ludwik Stomma.

Ludwik Stomma, Antropologia wojny, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2014 / Fot. okładka książki Książka Ludwika Stommy „Antropologia wojny” podejmuje temat ważny i trudny, bez wątpienia ponadczasowy. Wojna jest nieodłącznym składnikiem dziejów. Jest udziałem ludzkiego pogłowia nawet w czasie określanym mianem pokoju. Wszak zdarzają się „zimne wojny”, „ekonomiczne podboje” itp. Nie bez słuszności stwierdził Władysław Mickiewicz w „Pamiętnikach”, że „Wojna jest tak samo niezbędna w polityce, jak chirurgia w medycynie”. Jakkolwiek aforyzm ten uznaje autor w znaczeniu postulatu za „absurd moralny i logiczny”, trudno bowiem zgodzić się na racje uzasadniające stosowanie mordu, to przyznać trzeba, że ciąg wieków potwierdza jego trafność jako obserwacji. Ludzkość wciąż sięga po wypróbowane w przeszłości metody zadawania śmierci w imię określonych interesów pewnej grupy, inicjującej zastosowanie zbrojnej agresji. Wygląda na to, że od zarania ludzkich dziejów po dziś nie potrafi wyeliminować wojny z życia.

„Antropologia wojny” wprowadza w wybrane odsłony teatru okrucieństwa, będącego składnikiem historycznych bojów ludzkości na przestrzeni wieków. Autor nie kryje swej dezaprobaty dla każdej wojny, która niezależnie od nadawanego jej sensu jest złem, brutalnym mordem. Nie dyktuje jego analiz jednak pacyfistyczna intencja, lecz uzmysłowienie problemów związanych ze zjawiskiem wojny. Nie czuje się na siłach, by rozstrzygać wątpliwości, formułować odpowiedzi na trudne pytania, ale skłania czytelnika do namysłu nad nimi. Dystansuje się od teorii sakralizujących wojenne działania, wychodząc z założeń racjonalistycznych, stawiających przed gatunkiem homo sapiens wyższe zadania niż doskonalenie się w sztuce zabijania. We wstępie Stomma deklaruje: „Wojna, wbrew sztabom i teoretykom, jest bezsensem i zawsze wymyka się ich kontroli”.

Głównym zadaniem rozważań analitycznych autora jest weryfikacja mitów, jakimi obrosła w ciągu stuleci wojna. Konfrontacja rzeczywistości z założeniami ideologicznymi ma „pokazać, jak dalece mit wygrywa z racjonalizmem, jak kpi z rzeczywistości dziejów”. Spojrzenie z pozycji antropologa umożliwia dystans i krytyczne myślenie. Prowadzi do demaskacji mitów, co służy zdroworozsądkowej ocenie dziejów. Interpretacja musi być jednoznaczna: „wojna to krwiożercza, zabójcza, przerażająca gra, jej zasady mają się nijak do cywilno-pokojowych dekalogów, praw człowieka i obywatela zawartych – zdaniem autora – w tamtym odległym, przedwojennym czasie umów, przysiąg i zobowiązań”. Czy jednak faktycznie był kiedykolwiek w historii tak idealny moment?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Zagadkowy pisarz...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie A. Jeleń, może Pana wywody "trzymają się kupy" zgodnie z zaleceniem Ferdka Kiepskiego "kupy nikt nie ruszy..." Ja chcę być jak najdalej od kupy... Jeśli Pan nie rozumie polecam komentarze np w onecie są bardziej zrozumiałe i zawsze można znaleźć jakiś trzymający się kupy...! Zamierzam krzewić poglądy pacyfistyczne i nie będzie to trudne, gdyż większość ludzi jest pacyfistami i jest w bezpośrednim kontakcie przyjaźnie nastawiana do innych nacji. To politycy sterowani za pomocą mediów masowych przez finansistów wywołują konflikty i jak to określiła Pani Adrianna karmią krwawymi widowiskami społeczeństwo..." Prawdziwy pacyfista w odmawia takiego posiłku... Wywody Stomy będą mi jak najbardziej pomocne i przydatne choć według niektórych "nie trzymają się to kupy..."...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę,że lektura krytyczna jest wskazana w każdym razie i pożądana wobec każdej książki. Nie powinna zaszkodzić, ale pomóc w dotarciu do sensu wywodu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, to zagadkowa kwestia, że raczej większość ludzi byłaby skłonna zaliczać się do pacyfistów, a jednak odzywa się w nich potrzeba karmienia się "krwawymi widowiskami" (to umowne określenie, bo nie zawsze wojenne rozgrywki ukazywane są w potokach czerwieni) na ekranie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wywód pacyfisty... Przecież Pan Krzysztof sam siebie określa. W opozycji do "pacyfisty" jest zwolennik wojny. Ciekawa i chyba do przewidzenia byłaby taka oto sonda, gdybyśmy zapytali ludzi: do której grupy należysz?

Myślę, że przeważająca większość zakwalifikowałaby się do grupy pacyfistów, a przecież wojny to codzienność.

Książkę przeczytam. Tematyka bardzo ciekawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Krzysztof Różyło Wczoraj 15:26 - "Mam podobne odczucia jak Pani Krystyna. Zamierzam przeczytać i zachęcić do przeczytania jak najwięcej osób. Jednak jako pacyfista bardzo będę się starał zrobić to wbrew zaleceniom autora tego artykułu bezkrytycznie... " - może tak bardziej logicznie, bo cosicki nie trzymie się tyn wywód kupy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Można by z powodzeniem podjąć polemikę z całym szeregiem owych zarzucanych ''omyłek'', bo wynikają te zastrzeżenia z subiektywnie interpretowanych zdarzeń. Autor zatem przesądza o tym czego pisarz nie rozumie, podczas gdy sprawa dotyczy interpretacji. Wiadomo, że pisarz ma prawo do indywidualnej wizji i kształtowania jej wedle określonych idei. Przy tym okazuje się, że nie ma uzasadnienia zarzutów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Adrianno, oczywiście "myli się", nie rozumie" w odniesieniu do literatury pięknej nie ma zastosowania, gdyż jest to zwykle fikcja literacka. Niemniej jednak w odniesieniu do literatury pięknej opartej na faktach historycznych, sprawa się komplikuje... Jeśli autor tworzy fikcje jednocześnie wplata ją w fakty historyczne to Stoma może powiedzieć o autorze, że "myli się" lub "nie rozumie" oczywiście jeśli się z tym nie zgadza i przedstawia na to dowody.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak najbardziej zgadzam się z tezami demaskatorskimi zaprezentowanymi w esejach przez Ludwika Stommę, jednak krytycznie odniosłam się do tendencji autora do pochopnego i nieuzasadnianego kwestionowania przekazów historyków czy obrazów powieściowych. Czasem odnosi się wrażenie, że autor stawia znak równości między historiografią a literaturą piękną, podczas gdy to diametralnie różne formy, rządzące się innymi prawami. Dlatego ciągłe zarzuty "myli się", "nie rozumie" są kontrowersyjne i im należy przyjrzeć się ostrożnie. Jest to już kwestia czytelniczego odbioru, często zależna od wiedzy czytelnika. Przesłanie książki, jakkolwiek autor się odżegnuje od miana manifestu pacyfizmu, ma taki wydźwięk i jest to niezwykle pożyteczna wymowa. Szczególnie, że dominuje we współczesnej kulturze swoiste upodobanie tematyki wojennej, co najpełniej odbija się w charakterze kultury masowej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam podobne odczucia jak Pani Krystyna. Zamierzam przeczytać i zachęcić do przeczytania jak najwięcej osób. Jednak jako pacyfista bardzo będę się starał zrobić to wbrew zaleceniom autora tego artykułu bezkrytycznie... Moim zdaniem wszyscy pacyfiści i przeciwnicy wojen nawet ci o najbardziej skrajnych poglądach są jedyną nadzieją na jak najdłuższy czas bez wojny. Stanowią przeciwwagę dla obłąkanych osób które uważają wojnę za podstawę rozwoju technologicznego i gospodarczego... a jest ich więcej niż nam się wydaje! Niewątpliwie lepiej przesadzić w stronę poglądów pacyfistycznych niż w drugą stronę. Im więcej ludzi o takich poglądach będzie tym lepiej!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.