Facebook Google+ Twitter

Antykomercha

Patrząc na ostatnie filmy wyprodukowane przez Polaków, wreszcie można się uśmiechnąć. Powoli bijemy się ku górze.

Patrząc na poprzednia lata i nasze mierne osiągnięcia w wyświetlaniu filmów, byłem niemal przekonany, że lepiej już nie będzie. Muszę przyznać,że wiele wyświetlanych projekcji było normalnych. Jak na Polskę, aż niemożliwych.

Od kilku lat w Polsce dominują słabe i nudne komedie romantyczne. Z komedii nie mają nic, a romantyzm jest tak nowoczesny, że aż głupi. Tego gatunku nie zabraknie jeszcze przez kilka dobrych lat. Filmy są słabe, więc co motywuję producentów do produkcji i ośmieszania Polaków na arenie międzynarodowej? Filmy te poprostu się podobają. Nie trzeba się zbytnio wysilać, żeby zrozumieć problematyke (której właściwie nie ma), nie trzeba także po seansie specjalnie myśleć, bo do refleksji to skłania coś poważniejszego. Na szczęście znalazło się w ostatnich miesiącach kilka zupełnie wyrywających się z szuflady "komedia" filmów. Można nareszcie powiedzieć, że powstają filmy.

Na dobry i ciekawy pomysł wpadł Borys Lankosz, tworząc czarną komedie, gatunek niezwykle trudny i zupełnie nie komercyjny. Widocznie nie na tym zależało twórcom. Barwna i ciekawa opowieść o odzyskiwaniu kobiecości, przepełniona zabawnymi anegdotami i specyficzną atmosferą lat 80. ubiegłego wieku. Wyrafinowany i jednocześnie innowacyjny pomysł. Film jednak tylko dla ludzi myślących. Po wyświetleniu tego filmu wreszcie pojawiła się jakaś nadzieja,że polskie kino wcale nie ogranicza się do kilku gejów i paru zdrad, ewentualnie jakiejś papierowej miłości. Film "Rewers" pokazuję, że można wyprodukować film na wysokim poziomie i o ciekawej fabule. To dowodzi o tym, że wcale nie mamy słabych twórców, tylko słabą widownie, która nie lubi myśleć.

Myślałem, że "Rewers" to ultimatum możliwości polskich produkcji. Grubo się myliłem. Ku mojemu zaskoczenia spod ręki Wojciecha Smarzowskiego wychodzi prawdziwa perełka - historia ludzka, normalna. Historia o problemach człowieka, który znalazł się w nieodpowiednym miejscu i z nie odpowiednimi ludźmi. W " Domie Złym" nie liczy się solidarnośc koleżeńska, nie liczą się ludzie. Liczy się wódka i ciepły stołek. Opowieść o zasadach, ale przede wszystkim o nienawiści i następstwach rządzy pieniądza. Do jakiej katastrofy może prowadzić przecenianie rzeczy materialnych. W "Domie Złym" nie ma dobrych ludzi, a jeżeli są to trzeba ich zlikwidować.

Myśląc o polskim kinie wreszcie mogę powiedzieć : "Jest dobrze". Byłem niemal pewnien, że kwiat polskiej kinematografii już powstał. Jest jednak nadzieja, że nadal będzie powstawał. Jedno jest jednak pewne : nie powstaną już zabawne komedie. To już jednak sprawa na kolejny artykuł. Sądze jednak, że zalążek polskich komedii to kabarety, które im bardziej są debilne, tym bardziej wpływają na bardzo niski poziom polskiej komedii. Kiedyś to były komedie. Pozostaje nam włączyć klasyki Barei czy Machulskiego i czekać na dobre dramaty. Zapewniam, że jeszcze takie będą.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Widziałam, potwierdzam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.