Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6735 miejsce

Antykoncepcja w aptekach na czarno

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2007-05-02 06:53

W niektórych łódzkich aptekach można kupić preparat zapobiegający ciąży - wydawany teoretycznie tylko na receptę - bez recepty. Trzeba tylko odpowiednio dużo zapłacić.

Od naszej czytelniczki, która nie miała recepty, aptekarka zainkasowała 150 zł za lek o wartości... 75 zł. Bez paragonu. Dodała, że jeżeli w ciągu tygodnia pacjentka nie dostarczy recepty - pieniądze przepadną. Chodziło o postinor, tzw. tabletkę po, która ogranicza ryzyko zajścia w ciążę, o ile zostanie zażyta w ciągu 72 godzin po stosunku.

Sprawdziliśmy. Nasza reporterka udawała zdesperowaną pacjentkę, która natychmiast potrzebuje antykoncepcji "po". W trzech aptekach usłyszała zdecydowane nie.

- To lek ścisłego zarachowania, rozumiem, że ma pani nóż na gardle, ale nie da rady - tłumaczyli aptekarze i radzili, żeby iść po receptę do pobliskiej przychodni albo na pogotowie.

W kolejnej aptece problemu już nie było. Młoda farmaceutka poprosiła o nazwisko i adres. Dziennikarka przedstawiła się jako Nowak i podała adres... redakcji.

- Na receptę czekam do 13 maja, ale muszę pobrać wyższą opłatę. Lek kosztuje 75 zł, więc poproszę o 100 zł - powiedziała, włożyła pieniądze do koperty i wydała lek.

- To nieodpowiedzialne. Nie wiadomo, na co choruje pacjentka, w jakim jest stanie - mówi dr Janusz Bińczycki, ginekolog-położnik. - Tabletki "po" można zażywać tylko raz w ciągu miesiąca, wyłącznie z polecenia lekarza. Wywołują skutki uboczne intensywniejsze od tych, które pojawiają się przy stosowaniu zwykłych pigułek antykoncepcyjnych. Są to bóle głowy, nudności i wymioty, a także plamienia, rozregulowanie cykli miesięcznych.

Pracownik apteki na Bałutach twierdzi jednak, że sprzedawanie leków na receptę bez recepty, za to za wyższą opłatą, to nagminna praktyka. I nie dotyczy tylko tabletek "po", ale np. leków na alergię.

- Pacjenci rzadko wracają z receptą - twierdzi nasz rozmówca. - Wolą zapłacić więcej i nie tracić czasu na wizytę u lekarza. Aptekarz też jest zadowolony, bo zarobił.

Co na to nadzór farmaceutyczny?

- Magister farmacji nie ma prawa sprzedać leku wydawanego na receptę bez recepty - usłyszeliśmy w Wojewódzkim Inspektoracie Farmaceutycznym przy ul. Legionów.

- Wyjątkiem są sytuacje zagrożenia życia, np. gdy choremu na serce niezwłocznie potrzebna jest nitrogliceryna. Ale wtedy farmaceuta sam wystawia tzw. receptę aptekarską i wydaje pokwitowanie. Za złamanie tego przepisu grozi kara, od upomnienia do utraty zezwolenia na prowadzenie apteki.
(aga)
- / Fot. Fot. Express Ilustrowany

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.