Facebook Google+ Twitter

Antyświąteczne przemyślenia

Święta, święta i po świętach... Ale aby nastało po, nastąpić musi najpierw traumatyczne w trakcie i przed świętami.

Nie lubię świąt. Już widzę grymas na twarzach czytelników. Jak to? Dlaczego? Pewnie ona nie ma nikogo. Jest samotna albo wyrzekła się jej rodzina. Otóż, nie! Mam kochającą rodzinę i grono przyjaciół. Prezenty zawsze czekają na mnie pod choinką a nakrycie na stole. Jednak czuję, że to nie to. Po prostu nie identyfikuję się z tą całą świąteczną grą pozorów.

Mikołaj był już w chryzantemach

Nie wiem, czy wracając z cmentarzy zauważyliście świąteczne dekoracje na mijanych sklepach? Tak, właśnie. Nagonka na kupowanie od kilkunastu lat rusza coraz wcześniej. To samo tyczy się telewizji. Już od początku listopada atakował nas tam obraz rogacizny skandynawskiej biegającej po ekranie, mikołajów z worami wypchanymi prezentami czy kredytów, które spłacą za nas chyba krasnoludki.

Nieszczerość bije od wszystkiego i wszystkich. Począwszy od wystaw sklepowych, zapewnień sprzedawców - "u mnie najtaniej" po wymuszone uśmiechy rodziny jedzącej przepyszną zupę z proszku na telewizyjnej reklamówce.

Kolejki jak za komuny

Z małym wyjątkiem – teraz towary na półkach są tylko pieniędzy nam brakuje. W supermarkecie codzienny obrazek. Ludzie ładują do wózków co popadnie. W sumie nie ważne czy to się przyda. Ważne aby mieć więcej od tego co stoi za mną. Bo mnie na to stać! A co!

Czekają nas godziny spędzone w nieprzesuwających się kolejkach. Potem jeszcze dłuższy czas przy garach, sklejając do kupy poszczególne składniki. Tony rzeczy przerzucone w poszukiwaniu ‘tego’ prezentu. Gigantyczny rachunek za rozmowy z życzeniami do bliskich, mniej bliskich i tych najdalszych. Bo tak po prostu wypada.

Karp (niedługo) żywy

Jak głosi napis żywy karp, długo żywy nie zostanie. Oczyma wyobraźni już widzę go w panierce na talerzu. Pamiętam z dzieciństwa, jak w pewnym sklepie pan sprzedawca brał do ręki pałkę. Do drugiej karpia. Ryba początkowo wierzgała, podejmując rozpaczliwe próby oswobodzenia. Jednak z chwilą, kiedy to pałka z głośnym stukiem odbijała się od jej mózgowia, rybie ciało zastygało. Muszę znowu wybrać się do tego sklepu. Koniecznie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Szopka to jest szopka a ta atmosfera nie do końca jest taka jaka powinna być. Czas dla rodziny to plus. Co do nie zmuszania się do przyłączenia to akurat bzdura. Ok są może tolerancyjni ludzie ale w większości przypadków spróbuj nie brać udziału w tych świętach to od razu zrobią z ciebie nieczłowieka. Śmieszne. Ja akurat biorę udział z własnej woli z wielu powodów ale śmieszy mnie przywiązywanie zbyt dużej wagi do tych świąt. Czemu nie miałbym jeść karpia? Lubię karpia. Czemu miałbym odmówić zjedzenia ciasta babci czy siostry? Nie rozumiem jak to się ma do świąt. Co do nierobienia przykrości rodzinie to są dwie drogi jeśli widzisz, że twoja rodzina robi coś głupiego możesz udawać, że wszystko jest ok albo nie udawać i iść swoją drogą. Albo jestem wierny sobie albo zachowujesz się jak pantoflarski mąż, który dla świętego spokoju zgodzi się na wszystko byleby tylko mieć spokój.
Życzenia jeśli składam to robię to akurat szczerze. Święta trzeba zbudować na nowo bo na razie nie są tym czym powinny być. To powinien być czas dla wszystkich nie tylko dla katolików. I ja też mam prawo świętować to po swojemu co zresztą czynię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ta szopka nazywa się chyba budowaniem świątecznej atmosfery. Fakt, że może trochę zbyt agresywnie i zbyt długo, ale gdyby jej nie było narzekań z pewnością byłoby więcej. Poza otoczką jest jeszcze czas dla rodziny, a to już chyba akurat plus świąt. Zresztą nikt nikogo nie zmusza do przyłączania się do świątecznego biegu. Zawsze można zjeść warzywa zamiast karpia, odmówić zjedzenia ciasta babci ( czym rzeczywiście zrobimy jej przykrość, ale zawsze to jakieś 500 kalorii mniej), życzyć wszystkim smacznego barszczu, bo to życzenie, akurat ma szansę na spełnienie i zademonstrować nasze niezadowolenie z powodu nietrafionego prezentu.Zbudujmy na nowo świąteczną atmosferę:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Nie żebym jakoś strasznie był przeciw "świętom grudniowym" (bo nawet opłatkiem mogę się łamać). Nie podoba mi się tylko ta szopka. Te święta zatraciły swój pierwotny sens czyli zastanowienie się nad mijającym rokiem i oczekiwanie na nowy. Powiązanie z naturą zostało zastąpione oddaleniem się od natury. Kolęd też nie lubię. Nigdy tego nie śpiewam.

Polecam tekst: http://interia360.pl/artykul/czy-mozemy-wspolnie-swietowac-boze-narodzenie,4330

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.