Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

746 miejsce

Apetyt na bób - dla kogo niebezpieczny

Sezon na bób jest niezwykle krótki. Zdaniem specjalistów warto włączyć go do swojej diety, zwłaszcza że posiada on duże walory smakowe i zdrowotne. Bób (Vicia faba) może jednak być przyczyną fawizmu, zwanego też chorobą bobową.

Trochę historii na początek

Historia uprawy bobu jest niezwykle ciekawa i sięga epoki neolitu. W czasach biblijnych mąkę z bobu dodawano do wypieku Bób. / Fot. Krzysztof Krzakchleba, a jako że jest niezwykle sycący, umożliwiał przetrwanie w obleganych twierdzach. Jak podaje Wikipedia najstarsze jego znaleziska w Starożytnym Egipcie pochodzą z okresu 2500 – 2300 lat p.n.e. Odgrywał on tam bób rolę kultową, ponieważ uważany był za "pokarm umarłych", nie spożywali go kapłani. Był ulubioną rośliną strączkową starożytnych rzymian. Nasiona bobu odnaleziono w ruinach Troi. W Chinach uprawiany jest od 5000 lat.

Dużo dobrego w małym ziarenku

O wartościach odżywczych i leczniczych bobu decyduje duża zawartość białka i kwasu foliowego w jego ziarnach. Bób wiąże kwasy żółciowe w jelicie grubym, a tym samym obniża stężenie cholesterolu we krwi. Z kolei dzięki dużej zawartości kwasu foliowego może zapobiec wystąpieniu wad rozwojowych u płodu i wspomóc proces leczenia niedokrwistości ze względu na dużą zawartość żelaza. Bób należy też polecić osobom borykającym się z nadciśnieniem, gdyż zawiera sporo potasu, a mało sodu. Z kolei obecność błonnika w bobie sprawia, że jego jedzenie zapewnia uczucie sytości, usprawnia pracę jelit i wspomaga oczyszczanie organizmu z toksyn. Bób jest również doskonałym źródłem białka (w 100 g ugotowanego bobu jest aż 7,60 g białka), dlatego może być alternatywą dla osób, które nie jedzą mięsa. Związki obecne w ziarnach bobu, takie jak wapń, sód, potas i magnez powodują, że spożywanie tego warzywa pomaga uniknąć zakwaszenia organizmu (podobnie jest w przypadku truskawek, szpinaku czy cukinii). Ma też bób właściwości antyrakowe spowodowane obecnością lektyny. Związek ten, wnikając w błonę śluzową jelita, uniemożliwia powstanie komórek rakowych i hamuje rozmnażanie już zmutowanych. Śmiało też mogą jeść bób osoby odchudzające się. Co prawda 100 g gotowanego bobu zawiera aż 110 kcal, to jednak zawarty w warzywie rozpuszczalny błonnik spowalnia proces trawienia i nie powoduje otyłości.

Bób? Nie, dziękuję

Ze względu na dużą zawartość związków wzdymających, osoby mające kłopoty z układem pokarmowym (na przykład niewłaściwie funkcjonującą trzustką) powinny zrezygnować z bobu, albo zastosować specjalną technikę przyrządzania go Bób. / Fot. Krzysztof Krzak(wcześniej namoczyć, wymienić wodę i gotować bez przykrycia, co przynajmniej w części pozwoli się nam pozbyć tych związków; jeść bez skórki, która zawiera dużo błonnika). Ze spożywaniem bobu powinny być ostrożne także osoby chore na cukrzycę (także ciążową), powinny one łączyć go z sałatką, pomidorami, ogórkami, ciemnym pieczywem. W najgorszej sytuacji są osoby cierpiące na fawizm zwany również chorobą bobową. Według danych statystycznych dotkniętych jest nią 200 milionów osób na całym świecie (w Polsce choruje na fawizm 1 Polak na tysiąc). Choroba ma podłoże genetyczne. Za jej występowanie odpowiada mutacja genetyczna, która powoduje niedobór dehydrogenazy glukozo-6-fosforanu, powstająca w genie G6PD, znajdującym się na chromosomie X. Zjedzenie nawet niewielkiej ilości bobu, a w skrajnych przypadkach sam kontakt z jego pyłkiem może wywołać wymioty, bóle głowy, bóle w okolicy lędźwiowej i ból brzucha, żółtaczkę, niedokrwistość, bladość czy ciemny kolor moczu. Aby się przekonać, czy jesteśmy dotknięci fawizmem należy oznaczyć aktywność genu G6PD oraz skontrolować, czy w krwi obwodowej występują ciałka Heinza w cytoplazmie erytrocytów.

Jak spożywać?

Pozostali mogą spożywać bób zarówno na surowo, jak i po przegotowaniu. Gotowanie powoduje jednak utratę około 40 % zawartych w bobie witamin i wartości odżywczych, których najwięcej znajduje się w skórce warzywa. Należy też pamiętać, by nie przechowywać bobu w workach foliowych, w których zwyczajowo sprzedawany jest na bazarach i w sklepach. Uwolnione z folii ziarna należy przechowywać w lodówce nie dłużej niż dwa dni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Dlatego skórki można zblendować z mielonym kminkiem i wrzucić do zupy jarzynowej. albo w ogóle zrobić krem z bobu zblendowanego. zmiksowanego. czy jakoś tak. Wiem. wiem, cała przyjemność w "dłubaniu" bobu. Jednak trzeba mieszać ze śliną i nie połykać łapczywie.
świetny artykuł. Dzięki. też uwielbiam bób.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry tekst, interesujące nowości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Też lubię. Ciekawy tekst...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam ponad 40 lat styczność z przemysłem medycznym, ale nie miałem szczęścia trafić na pacjenta z fawizmem.

Czasem myślę sobie, że coś jest na rzeczy z kreowaniem zdrowotnej rzeczywistości...

Tężca i błonicy też w swoim życiu nie widziałem... Widocznie szczepienia zlikwidowały te choroby z naszej rzeczywistości...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeszcze doprecyzowanie, aby uzmysłowić manipulację dobitniej.
Koncerny w reklamach informują o zmianie ryzyka względnego ( patrz jakie wielkie!), a w ulotkach dołączonych do leków informują o ryzykach bezwzględnych ( patrz jakie małe!)

Uczciwe...? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aby się przekonać, czy jesteśmy dotknięci fawizmem należy oznaczyć aktywność genu G6PD oraz skontrolować, czy w krwi obwodowej występują ciałka Heinza w cytoplazmie erytrocytów
------------------------

Ale przecież objawy zostały wymienione. Nie prościej spróbować i się przekonać?
Po pierwsze taniej ( tysiąckrotnie! ;) ), a po drugie nie wiemy, czy aktywność tego genu to warunek wystarczający. Ani nawet tego, czy konieczny. ( do wszystkich negatywnych efektów)

Przy okazji to dobry moment, aby zwrócić uwagę, w jaki sposób możemy być manipulowani "statystycznie". 1 osoba na 1000 osób w artykule - to ryzyko bezwzględne.

Koncerny farmaceutyczne natomiast uwielbiają informować nas o ryzyku względnym, ponieważ wygląda zwykle imponująco. Ale co faktycznie oznaczałoby ono, bazując na powyższym przykładzie?
Ano to, że zwiększyć ryzyko na przykład o 100% ( brzmi imponująco !) oznaczałoby nie 1, a 2 osoby na 1000 osób. To już zdecydowanie nie brzmi tak dobrze.
A biorąc pod uwagę sumaryczne ryzyka skutków ubocznych - może brzmieć wręcz fatalnie.
Dlatego stosują informację o zmianie ryzyka względnego, nie informując jednocześnie o zmianie ryzyka bezwzględnego.
Warto to wiedzieć i rozróżniać, aby nie dać się ogłupiać.

Przy okazji: "zadać komuś bobu".
Skąd to się wzięło i dlaczego? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja uwielbiam bób.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ależ to przysmak... a tu proszę...!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.