Facebook Google+ Twitter

Apokalipsa czyli Babylon A.D. w kinach...

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-09-17 20:48

Wizję upadającego świata w reżyserii Mathieu Kassovitza możemy od piątku zobaczyć w kinach. Możemy też obejrzeć darmowy zwiastun – wyjdzie na jedno…

 / Fot. Plakat filmowyW niedalekiej przyszłości świat po fali wyniszczających wojen chyli się ku upadkowi. Władzę sprawują organizacje przestępcze fanatycznych sekt religijnych. W powietrzu czuć już zbliżającą się Apokalipsę. Całe życie Tooropa – w tej roli Vin Diesel – to wojna i zabijanie, które opanował do perfekcji. Jego świat opiera się na prostej zasadzie: zabijesz albo giniesz. I nie ma co się dziwić. W profesji najemnika walczącego dla pieniędzy to norma. Kolejnym zleceniem przyjętym przez bohatera jest przemyt. Jak się okazuje nie jest to szmuglowanie przez granicę zwykłej paczki, bowiem ta wyjątkowa przesyłka to żywa osoba. Piękna dziewczyna o imieniu Aurora.

Historia filmu opartego na powieści Maurice’a G. Danteka „Babylon Babie” jest niecodzienna. Twórca filmu zaraz po skończeniu nad nim prac uważał go za bardzo udany. Zdanie niestety zmienił. Wszystko przez ingerencję „sił wyższych” ze studia filmowego FOX, którym nie spodobała się jego reżyserska wersja. Po obcięciu 11 minut i niektórych, podobno zbyt brutalnych scen, dostajemy nudnawy obraz pod którym nadal musi podpisywać się Mathieu Kassovitz. Czy pierwotna wersja byłaby o wiele lepsza? – zapewne nie skoro ta, którą możemy oglądać jest tak słaba.

Największym minusem filmu jest banalna fabuła, która momentami staje się bardzo nudna. Sceny akcji, którymi katowany jest widz są wręcz usypiające, a do tego przewidywalne. Najlepszym tego przykładem jest scena w nocnym klubie, gdzie w klatce toczone są walki na śmierć i życie. Jestem pewien, że większość zgromadzonych w kinie widzów bez większych zdolności jasnowidzenia przewidziała późniejsza walkę w szklanym pudle samego Vin Diesela – oczywiście wygraną. Film akcji nie musi być przecież bezmyślną sekwencją scen!

A mało oryginalny scenariusz zmusi do wspomnień bardziej doświadczonych widzów, w głowach których powinna pojawić się myśl: „już gdzieś to widziałem”. I jest to słuszna myśl, bo film chwilami przypomina Johnnego Mnemonika …

Dodatkowo widza zniechęca to, co mogło go do kina przyciągnąć, czyli gra aktorska. Czy to wspomniany już Vin Diesel czy młodziutka Melanie Thierry oboje wypadają dość słabo, bez potrzebnej w tego typu filmie energii. Mam wrażenie, że zarówno Toorop jak i Aurora aktorsko nie mają nam nic do zaoferowania, poza ładną buzią dziewczyny i górą mięśni faceta. Jedynym plusem w tym aspekcie filmu jest drugoplanowy Gerard Depardieu – który na bladym tle współpracowników wypada naprawdę dobrze.

Nie ma co ukrywać. Z zapowiedzianego przez producenta rozmachu i niby wspaniałych efektów specjalnych pozostaje tylko slogan, bo nawet jak na film science fiction wszystko wydaje się sztuczne i przesadzone. Kolejny raz możemy przekonać się o tym, że niedopracowany scenariusz, w którym dodatkowo dokonano „przemeblowania” to za mało, by zrobić dobry film, ale w sam raz by sprzedać bilety.

Wybierając się na seans nie można zapominać, że to tylko II liga, choć w cenie ekstraklasy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 18.09.2008 15:45

niestety takie "farfocle" jeszcze mi się trafiają... mogę tylko obiecać poprawę ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W miarę fajnie napisane, ale całość psują liczne błędy stylistyczne, że wymienię choćby frazę "długimi momentami nudna" - a to w jakim języku??

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.