Facebook Google+ Twitter

Apteki internetowe w świetle ustawy refundacyjnej. I co dalej?

Apteki internetowe – rynek stosunkowo niewielki, jednak dynamicznie się rozwijający. Dlaczego? Ponieważ od kilku lat da się zaobserwować intensywny rozwój e-handlu w Polsce oraz powszechną dostępność do internetu.

To wszystko sprawiło, że wielu właścicieli aptek tradycyjnych postanowiło rozszerzyć swoją działalność o apteki internetowe. Konkurencyjne ceny, duży wybór, możliwość zamówienia bez wychodzenia z domu – to tylko niektóre atuty aptek internetowych. Biznes rozwijał się, klienci byli zadowoleni, aż nagle...

Aż nagle postanowiono wprowadzić reformę refundacyjną. Być może była już planowana wcześniej, być może coś się wiedziało na temat jej ustaleń, jednak z pewnością nie wszystko. I obecnie ta niewiedza, spowodowana bardziej brakiem informacji niż niechęcią do jej zdobycia, spowodowała prawdziwe zamieszanie.

Od początku roku słyszy się o strajkach pieczątkowych lekarzy, o godzinnym zamykaniu aptek. Jednak ustawa refundacyjna uderza również w apteki internetowe. I to uderza w sposób nie do końca jasny, tak jakby nie koniecznie sami twórcy byli przekonani do swojego pomysłu. Popłoch wśród właścicieli aptek internetowych wzbudził przede wszystkim ten zapis „całkowity zakaz reklamy aptek i punktów aptecznych oraz ich działalności, a także zakaz reklamy placówek obrotu pozaaptecznego i ich działalności odnoszącej się do produktów leczniczych lub wyrobów medycznych.” Jak więc ma działać apteka internetowa w jednym z najprężniej rozwijającym się medium globu, skoro nie może poinformować klientów o swoim istnieniu? I tu twórcy ustawy refundacyjnej postanowili „wyjść na przeciw” aptekarzom internetowym.

Mianowicie, reklamować jako tako nie można, ale można informować klientów. A w informacji można zawrzeć takie elementy jak logo, numer telefonu, adres. Oczywiście można również „informować” o rodzaju dostępnych leków o ich cenach, ale już do lamusa muszą odejść słowa „U nas najtaniej”, „takie ceny tylko u nas”. Aptekarze, prowadzący jednocześnie apteki tradycyjne i internetowe, którzy złamią zakaz o reklamie e-apteki mogą zostać ukarani karą nawet 50 tysięcy złotych. I tu pojawia się kolejny problem- wiadomo, że apteki internetowe pozyskiwały klientów za sprawą skutecznego e-marketingu. Wysyłanie newsletterów, stosowanie techniki Adwords, dotychczasowe promocje – to wszystko powoli znika z otoczenia aptek internetowych.

Właściciele aptek internetowych głowią się teraz nad jednym konkretnym zagadnieniem – co dalej. Czy działać na rynku, dbając o wypracowaną do tej pory renomę, tak jak robią to niektóre apteki, które postanowiły zacisnąć zęby, nie dając się niejasnej ustawie refundacyjnej, rezygnując z wielu form reklamy.

A jakie jest drugie wyjście? Zamknięcie apteki internetowej, na który to krok również zdecydowało się wielu e-przedsiębiorców. Postanowili oni, że w branży, która jest co rusz nastawiona na niejasności prawne, nie można szukać stabilizacji. Czy podjęte decyzję są słuszne, czy jest to po prostu pójście na łatwiznę, ucieczka przed nieznanym? Czas i umowa refundacyjna pokaże. Być może prawo obróci się jeszcze na właściwy tor, z korzyścią dla aptek internetowych, czego z całą pewnością oczekują ich właściciele.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.