
W tym ultrakonserwatywnym królestwie tylko mężczyźni są zatrudnieni jako sprzedawcy w sklepach. Ma to chronić kobiety przed koniecznością obsługi męskich klientów, a także pracy w mieszanym środowisku z udziałem mężczyzn.
Ironią ścisłej zasady segregacji płci jest fakt, że w sklepach z bielizną dla kobiet pracuje także wyłącznie męski personel. Dodatkowo zakup bielizny wymaga szczegółowych dyskusji ze sprzedawcą o rozmiarze klientek, ponieważ w Arabii Saudyjskiej przymierzalnie dla kobiet są zakazane. Wyobrażenie, że kobieta może się rozbierać w miejscu publicznym, przy obecności mężczyzn tuż za drzwiami przymierzalni, jest nie do pomyślenia w tym kraju.
Grupa saudyjskich kobiet, nie mogąc znieść tej sytuacji, postanowiła rozpocząć kampanię bojkotu sklepów z bielizną do momentu kiedy nie zatrudnią kobiet. Bojkot rozpoczął się w ubiegłym tygodniu w Jiddah, drugim co do wielkości mieście kraju, leżącym nad Morzem Czerwonym.
Celem bojkotu jest wywarcie presji na władze państwa, by wprowadziły wreszcie w życie przepis istniejący od 2006 r., które daję kobietom prawo do pracy w sklepach sprzedających produkty przeznaczone dla kobiet. Przepis ten jest jednak nadal tylko martwą literą prawa. Część skrajnie konserwatywnych duchownych sprzeciwia się, by kobiety pracowały w otoczeniu, gdzie reprezentowane są obie płcie. Ponadto zatrudnianie kobiet w sklepach pozbawi wielu mężczyzn pracy w sytuacji, gdy aktualny poziom bezrobocia wśród mężczyzn wynosi ponad 10 proc.
Z drugiej strony coraz więcej mężczyzn stopniowo zaczyna popierać postulaty saudyjskich kobiet. - Nawet w otwartych regionach jak USA czy Europa mężczyźni nie sprzedają bielizny kobietom. Jest to zbyt krępujące - stwierdził w wywiadzie dla agencji prasowej AP, Husam al – Mutayim, szef sklepu z bielizną w stolicy kraju, Rijad.
Trudno na razie stwierdzić jak duży wpływ będzie miał obecny bojkot. Jak do tej pory prawie 2 000 osób podpisało się pod petycją zamieszczoną przez protestujące kobiety na Facebooku.
Źródło: informacje agencji AP.