Facebook Google+ Twitter

Arabska rewolucja. To dopiero początek

Zmiany jakie zachodzą w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie to pierwszy etap w walce z Zachodem.

Rewolucja w Egipcie, Tunezji czy Jemenie jest popierana przez Unię Europejską i wiele innych demokratycznych państw. Natomiast prezydent Obama nie potrafi lub nie chce konkretnie wypowiedzieć się na temat wielkiego powstania na dwóch kontynentach. Przyjaciel Stanów Zjednoczonych, Izrael krytykuje rewolucję i obawia się nowych rządów. Obaleni dyktatorzy gwarantowali bezpieczeństwo w regionie o czym dobrze wiedzą: USA i Izrael.

Może ten arabski "kocioł", który jest niby błaganiem o lepsze jutro, jest sztucznym tworem muzułmanów mieszkających na Zachodzie. Kozłem ofiarnym protestujących stali się rządzący, którzy od wielu lat nie przeprowadzili reform. Sądzę, że odebranie władzy np. Mubarakowi to dopiero początek złego scenariusza. Wieloletnie rządy Mubaraka doprowadziły do rozwoju ubóstwa w państwie i dużego bezrobocia. Jednak prezydent był gwarantem spokoju - na czym najwięcej korzystał Izrael. Mubarak prowadził twardą politykę względem Iranu, Libanu i Syrii - wrogów m.in. USA. Kto przejmie władzę? Na pewno nie ElBaradei, który stał się przeciętną maskotką zmian w Egipcie. Armia będzie tymczasowo rządzić, więc największą szansę mają "Bracia muzułmańscy", którzy przekształcili się w partię polityczną.

Przejęcie władzy przez "Braci" jest nie rękę zwłaszcza Izraelowi. Przypomnijmy, że poglądy organizacji są bardzo kontrowersyjne, mam tu na myśli powrót do szariatu i odwrócenie się od postępu. Co to może oznaczać dla Egiptu? Zamknięcie się kraju na turystów i wewnętrzne walki między bogatym Synajem, a biednym centrum. Najnowsze wiadomości z Afryki Północnej już nie są dobre - Egipt zgodził się na przepuszczenie przez Kanał Sueski, irańskiej floty wojennej. Dzięki temu statki będą mogły wpłynąć na wody Morza Śródziemnego.

Ciekawym przypadkiem jest Bahrajn, kraj bogaty w porównaniu z Egiptem, Libią czy Jemenem. Jednak obywatele chcą zmian. Jakich? Dokładnie nie wiadomo. Wspomina się o odsunięciu od władzy króla. Sam władca jest zaniepokojony sytuacją w państwie. Na nic się zdało przepłacanie protestujących pieniędzmi. Obecnie na ulicach stolicy trwa regularna walka z wojskiem. Mieszkańcy Bahrajnu udowodnili o co tak naprawdę tu chodzi. Sądzę, że muzułmanom marzy się wielka koalicja przeciw Zachodowi. A wspomniana koalicja może składać się z wielu państw, takich jak: Maroko, Libia, Tunezja, Algieria, Egipt, Jordania, Jemen, Bahrajn - a wszystko pod patronatem Palestyny, Iranu i muzułmanów mieszkających w Europie i USA.

Myślę, że Bahrajn nie dopuści do rozwoju kolejnej rewolucji. Dzięki wsparciu Arabii Saudyjskiej konflikt zostanie zażegany. Politycy z Unii Europejskiej powinni się obudzić za nim będzie za późno!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

orwellsky
  • orwellsky
  • 15.03.2011 12:59

Polecam analizę George'a Friedmana na temat Bahrajnu, wygląda to tak, że kraj ten może być większym zarzewiem konfliktu na Bliskim Wschodzie niż jakikolwiek inny.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ilona
  • Ilona
  • 20.02.2011 13:52

Wtrącę swoje pięć groszy w sprawie Bahrajnu. Otóż kraj ten zmaga się z konfliktem religijnym z uwagi na to, że u władzy jest Sunnita a 2/3 społeczeństwa to Szyici, którzy poniekąd czują się dyskryminowani we własnym państwie. Z moich obserwacji i rozmów z Arabami mieszkającymi w Bahrajnie, wiem, że Bahrajn się boi Szyickiego Iranu, który nie tak dawno rzekł, że Bahrajn jest kolejną prowincją Iranu. Możliwe, że Sunnicka władza boi się dopuszczenia Szyitów do władzy ze względu na Iran.

Komentarz został ukrytyrozwiń

myli pan przyczyny ze skutkami. przyczyną w/g mnie to zmieniające się struktury społeczne,której podłożem jest dzisiejsza polityka finansowa świata.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.