Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15142 miejsce

Arabska Wiosna Ludów. Raport (cześć 3.)

Obywatelskie nieposłuszeństwo w krajach arabskich przyjmuje różne formy. Od przypadków samospalenia na znak protestu po masowe demonstracje, które zmuszają dyktatorów do oddania władzy. Fala zamieszek na Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej miała początek w Tunezji.

Mauretania
Początek protestów: 17 stycznia 2011 r.
Powód wystąpień: sprzeciw wobec polityki Muhammada ulda Abda al-Aziza
Ofiary zamieszek: 1 ofiara śmiertelna

Flaga Mauretanii (http://www.flickr.com/photos/prawnpie/246246664/) / Fot. prawnpie, CCW ciągu ostatnich sześciu lat Mauretania była świadkiem aż dwóch wojskowych zamachów stanu. Każdy z nich miał jednego bohatera - Muhammada ulda Abda al-Aziza, obecnego prezydenta Mauretanii. Wygrane przez niego wybory sprzed dwóch lat opozycja uznała za sfałszowane, choć Unia Afrykańska nie dopatrzyła się żadnych naruszeń. Przeciwko rządom obecnego prezydenta, 17 stycznia br. Yacoub Ould Dahoud podpalił się na znak protestu w pobliżu pałacu prezydenckiego w stolicy kraju, Nawakszucie. Zmarł w wyniku odniesionych przez poparzenie ran. Póki co, było to jedyne wystąpienie antyrządowe w Mauretanii. Czy dojdzie do kolejnych? Możliwe, choć na pewno nie przybiorą one tak masowego charakteru, jak np. w Tunezji.

Oman
Początek protestów: 17 stycznia 2011 r.
Powód wystąpień: zła sytuacja polityczna i ekonomiczna w kraju
Ofiary zamieszek: brak danych o ofiarach

Flaga Omanu (http://www.flickr.com/photos/shenghunglin/5181980820/) / Fot. Shenghung Lin, CCOman, podobnie jak Arabia Saudyjska, jest jedną z niewielu monarchii absolutnych na świecie. Władzę w położonym na południu półwyspu arabskiego kraju od 1970 r. sprawuje sułtan Kabus ibn-Said. Jak można się łatwo domyśleć, nie jest on zwolennikiem wielkich reform politycznych czy gospodarczych. Właśnie z powodu zbyt niskich wynagrodzeń i wysokich kosztów utrzymania około 200 protestujących w dniu 17 stycznia br. przeszli w pokojowym marszu w stolicy kraju, Maskacie. Demonstracja całkowicie zaskoczyła m.in. zagranicznych dziennikarzy, którzy postrzegali Oman jako stabilne polityczne państwa, w którym nie odbywają się antyrządowe protesty. Wydarzenia z 17 stycznia br. zmusiły do powrotu z urlopu w Indiach sułtana kraju, który obawia się, że i w Omanie obywatelskie nieposłuszeństwo może przybrać rozmiary rewolucji m.in. w Egipcie. 18 lutego br. doszło do kolejnych demonstracji, w której uczestniczyło około 300 osób. "Skończcie z podwyżką cen", "Podnieście zarobki", "Zezwólcie na działalność islamskich banków", "Gdzie jest demokracja?" - to tylko kilka haseł jakie przygotowali organizatorzy protesty na transparentach. Co ciekawe, na manifestacji pojawili się również zwolennicy obecnego sułtana. Na szczęście nie doszło do żadnych starć. Czynnikiem, który może wpłynąć na rozszerzenie się protestów w Omanie jest Jemen, w którym od tygodnia trwają antyrządowe zamieszki.

Somalia
Początek protestów: 13 lutego 2011 r.
Powód wystąpień: brak stabilizacji w kraju, bardzo trudna sytuacja materialna obywateli
Ofiary zamieszek: 4 zabitych, kilkunastu rannych

Flaga Somalii (http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Somflagb.jpg) / Fot. bashiir, CCTo zdanie zabrzmi groteskowo ale wbrew temu co można zobaczyć na mapie, Somalia nie istnieje. Od ponad 20 lat trwa tutaj wojna domowa, w wyniku której doszło do rozpadu kraju na kilka mniejszych państewek m.in. Somaliland. Nawet interwencja amerykańskich żołnierzy w 1993 r. nie doprowadziła do choć chwilowej stabilizacji. Obecnie Somalia znajduje się w strefie wpływów talibów, Etiopii i rodzinnych klanów - te wszystkie grupy walczą ze sobą w krwawej wojnie, nie zwracając uwagi na ofiary wśród cywilów. Rząd Somalii znajduje się na uchodźstwie w Kenii. Obecny prezydent kraju, Sharif Sheikh Ahmed jest przywódcą talibskich bojowników. Za jego rządów w Somalii zaczął obowiązywać szariat, czyli bardzo surowy islamski kodeks karny. 13 lutego br. doszło do pierwszej manifestacji przeciwko rządom islamskich radykałów nad zatoką adeńską. Udział w nim wzięły setki młodych ludzi, którzy zainspirowani wydarzeniami w Tunezji i Egiptu postanowili wziąć losy swojego kraju we własne ręce. Co najmniej 7 uczestników protestów w stolicy Somalii, Mogadiszu zostało aresztowanych przez policję. Następnego dnia rządzący użyli siły wobec demonstrantów - 4 osoby zostały zabite, wielu innych zostało rannych. 17 lutego br. władze poinformowały o aresztowaniu kolejnych osób związanych z podsycaniem antyprezydenckich zamieszek. To jak może się rozwinąć sytuacja w Somalii jest tak nieprawdopodobna, że trudno ocenić, co może się stać. Eskalacja protestów w świecie arabskim zapewne spowoduje również nad zatoką adeńską zwiększenie liczby demonstracji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

jancio
  • jancio
  • 19.02.2011 23:30

dziękuję za pełną analizę wydarzeń tak ważnych dla nas wszystkich, nie tylko ze względu na ceny ropy, a przede wszystkim znamiennych: w tym liberalnym świecie ludzie coś mogą nawet w najbardziej autorytarnych reżimach... muszą tylko chcieć

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.