Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36487 miejsce

"Arcanus Arctica" - śmierć w Arktyce

Mroźna Arktyka, misterna intryga, wojna i tajemnice przeszłości - tak można scharakteryzować powieść "Arcanus Arctica" Dariusza Pawłowskiego.

okładka / Fot. wydawnictwo NovaeResAkcja rozgrywa się na początku lat 80. w skutej lodem Arktyce. Na stacji naukowo-badawczej, na której pracuje grupa polskich specjalistów, dochodzi do tragedii. Jeden z uczestników wyprawy zostaje znaleziony martwy. Z pozoru wygląda to na nieszczęśliwy wypadek, jednak szef misji Henryk Arctowski ma coraz więcej wątpliwości, czy nie było to morderstwo. Mężczyzna rozpoczyna śledztwo, które może się dla niego źle skończyć.

Tymczasem w Polsce zostaje wprowadzony stan wojenny, w konsekwencji czego panuje bieda i ogromny niepokój. Ludzie mogą kupować żywność tylko na kartki, ogłoszona zostaje godzina policyjna, a wrogowie systemu są zamykani w więzieniach lub zabijani. Na domiar złego, konflikt zbrojny ogarnia kraje ościenne, a w powietrzu wisi groźba trzeciej wojny światowej. Niestety członkowie misji nie mogą skontaktować się z rodzinami, gdyż zostaje przerwana łączność radiowa. A to dopiero początek problemów...

"Arcanus Arctica" to całkiem udany debiut Dariusza Pawłowskiego. Powieść jest połączeniem kryminału i thrillera politycznego. Nie przeszkadza to autorowi wplatać elementy horroru, kiedy opisuje np. majaki senne bohatera, który leży w gorączce. Dużą zaletą powieści są bardzo wiarygodne opisy przyrody, czytelnik ma wrażenie, jakby rzeczywiście przeniósł się wraz z bohaterami do Arktyki.

Świetnie sportretowany został Henryk Arctowski, mężczyzna o twardym charakterze, który budzić respekt wśród załogi. Jest także kochającym mężem i ojcem. Choć to postać fikcyjna, to nosi takie samo imię i nazwisko jak polski podróżnik i towarzysz wypraw Amundsena i Scotta. Jest to hołd złożony przez autora temu wielkiemu uczonemu. Kolejną dobrze scharakteryzowaną postacią jest zabójca, którego tożsamość poznajemy na samym końcu. Wcześniej autor opisuje, jak został maszyną do zabijania. Szkoda, że inne postacie nie zostały tak dokładnie przedstawione.

Książkę czyta się szybko dzięki lekkiemu językowi i ciekawej historii. Choć trzeba przyznać, że autor czasem za bardzo fantazjował, opisując bieg wydarzeń (jak choćby w rozdziale "Czterej jeźdźcy apokalipsy"). Nie brakuje nagłych zwrotów akcji, które zmieniają sytuację o 180 stopni i jednocześnie ją komplikują. A wydawać by się mogło, że sytuacja nie może być już bardziej skomplikowana. Zakończenie jest zaskakujące, choć trochę mało prawdopodobne.

Na koniec muszę przyznać, że trochę niepokoi mnie tytuł powieści - "Arcanus Arctica". Z tego, co pamiętam z łaciny, w przymiotnikach końcówka -us jest męska, zaś -a - żeńska. W rzeczownikach jest podobnie (oczywiście są wyjątki, ale Arktyka do nich raczej nie należy). W takim razie tytuł powinien brzmieć "Arcana Arctica" ("Tajemnicza Arktyka"), aby zachować między wyrazami związek zgody. W przeciwnym wypadku wychodzi "Tajemniczy Arktyka".

Niemniej jednak "Arcanus Arctica" polecam miłośnikom powieści kryminalnych i thrillerów politycznych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Oczywiście masz rację Basiu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I tak oto powstają , nieścisłości, mówiąc delikatnie "byki" które powtarzane, z powołaniem się na książkową okładkę a potem na to "co pisze w Internetowym Serwisie W24" powtarzana bzdura robi się prawdą... Oczywiście nie ponosisz za to winy Weroniko, właściwie nie wiem komu można już ufać.... dawno minął czas gdy słowo drukowane było wiarygodne. Dbał o to wydawca, redaktor i sam autor a teraz gdzieś to się pogubiło.... a przecież autor pisał coś że to oddanie czci, honoru i hołdu wielkiemu uczonemu, przypomnienie jego zasług, skoro tak to wypadałoby AUTOROWI podejść do notki o naukowcu rzetelniej. Tak myślę, ale może się mylę...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Informację Arctowskim jako towarzyszu wypraw z Amundsenem i Scottem przeczytałam w notce zamieszczonej na końcu książki.

Ale Basiu masz rację, Arctowski nie uczestniczył w tej wyprawie. W latach 1911-1919 był dyrektorem działu przyrodniczego w New York Public Library. Kontynuował pracę naukową w dziedzinie badań nad zmianami klimatycznymi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z tą łaciną to słuszna uwaga Weroniko.

Jednak zdaje się, że H. Arctowski nie towarzyszył wyprawie Scotta i Amundsena w 1911 roku gdyż był już od 1910 wraz z żoną w USA. Ostatnią wyprawę na pokładzie "Belgica" odbył wraz z Adrien de Gerlache w 1899 (Adrien de Gerlache de Gomery,). Było to pierwsze arktyczne zimowanie. Na tej wyprawie młody i nieznany nikomu drugi oficer R. Amundsen "towarzyszył" znanemu naukowcowi, pracownikowi Królewskiego Obserwatoriu Arctowskiemu, który projektował był następną wyprawę w 1907 roku, ale nie doszła do skutku, później w 1911 odbyła się pod kierownictwem Scotta i Amundsena.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chodziło mi o to, że w przymiotnikach końcówka -us jest rodzaju męskiego, -a - rodzaju żeńskiego, zaś -um - rodzaju nijakiego. Moje wątpliwości wzbudził rzeczownik Arctica, który wydaje się zaliczać do rodzaju żeńskiego. Jeśli tak, to źle został dopasowany przymiotnik.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niby to tak jak mówić: zwierzęta biegnie. Może to wyjątek w rodzaju: periodus (f), virus (n). Poza tym, Attyla czy Maria też niby niemęskie ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.