Facebook Google+ Twitter

Arctic Monkeys- Favourite worst nightmare

Dla Arctic Monkeys był to szalony rok. Wyczerpująca trasa, niezwykła popularność i nagrody, w tym dwie Brit Awards.

W takiej atmosferze przyszło Arktycznym Małpom pisać piosenki i je nagrywać. A fanom przyszło drżeć o jakość dzieła stworzonego w takich warunkach. Mogli nie mieć pomysłów. Mogli, widząc stan swoich kont, poczuć szansę na zwielokrotnienie pokaźnych już sum. Mogli nie mieć sił po wyczerpujących koncertach. Te wątpliwości sprawiły, że drżącą ręką włożyłem płytę do napędu CD R-W. Czując podekscytowanie zmieszane z niepewnością kliknąłem na play.

To co się stało, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Regulator głośności mego zacnego zestawu głośnikowego był ustawiony na trzy czwarte swoich możliwości. Nie przejąłem się tym zbytnio, gdyż zostałem w domu sam. Po chwili podskoczyłem jednak w fotelu i zerknąłem na okładkę. Czyżby jakaś nieznana bliżej siła podmieniła w sklepie płyty i wpakowała mi do opakowania z napisem "Arctic Monkeys" Slayera lub inny szatańsko zły metal? Nie, to Arctic Monkeys.

Brainstorm- piosenka, przy której wymiękłem. Porywający, zaskakująco mocny początek i świetny riff. Niby słychać w tym motyw z "When the sun goes down", ale i tak to świetna piosenka i wymarzony początek nowej płyty.

Co dalej? No cóż...

Dalej w zasadzie nuda. Wszystko to, czym Arctic Monkeys uraczyli nas na "Favourite worst nightmare" znamy z "Whatever people say I am...". Melodyjność, łączenie przebojowego indie rocka z motywami postpunkowymi. Może nie jest to wierna kopia klimatu debiutu, jednak zespół nie zrobił nawet najmniejszego kroku w przód, nie wychylił nosa poza konwencje zaprezentowane nam poprzednio.

Bez najmniejszych wątpliwości najlepszą piosenką w zestawie jest wspomniany wyżej "Brainstorm". Wpada w ucho "Teddy Picker", dobrze wypada "Bolaclava" i "D Is For Dangerous". Piosenką na singiel jest "This House Is A Circus"- prosta i z "kopem". "5O5" to z kolei piosenka, w której widać jakiekolwiek oznaki postępu. Zaczyna się w klimacie Radiohead, a kończy się mocnym riffem

Najgorszą kompozycją jest "Fluorescent Adolescent". To piosenka właściwie popowa, z żenująco kiczowatym początkiem i mało ciekawą linią melodyczną.

Nie chodzi mi o to, że "Favourite worst nightmare" to płyta zła. Wręcz przeciwnie, są na niej dobre piosenki w "monkeys'owym" stylu. Jednak grupa nie rozwija się, posługując się oklepanymi już motywami i tkwiąc w przerabianych już kiedyś konwencjach. I właśnie tego się obawiałem- braku pomysłu na coś nowego, świeżego, wykraczającego poza obszar, w którym Arktyczne Małpy dotąd się poruszały.

Jeśli jesteś fanem Arctic Monkeys ta płyta będzie ci się bardzo podobała. Jeżeli ten zespół służy ci za przerywnik pomiędzy wieloma innymi daruj sobie słuchanie tego wydawnictwa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Czyżby Arktyczne Małpki chciały już tylko wykorzystać ogromny hype jaki się wokół nich wytworzył? To by tłumaczyło, dlaczego tak szybko wydali drugą płytę.
Anyway, plus za fajną recenzję :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No wlasnie, ta plytka to odcinanie kuponow po niedawnym sukcesie. Cieakwe, czy zdobeda sie na cos nowego przy okazji kolejnego albumu. Albo nie bedzie kolejnego albumu i chlopaki rozejda sie - zarobili, idea projektu sie wyczerpala, po co ciagnac to dalej? Niestety, duzo ostatnio powstaje grup, ktorym pomyslow starcza tylko na jeden album...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.