Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

34534 miejsce

Arcybiskup: Jazda po pijanemu to śmiertelny grzech

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-09-29 09:36

Apele policji i surowe kary nie wystarczają. Kierowcy ciągle siadają za kierownicą po pijanemu. Dlatego do walki z piratami drogowymi chce się włączyć kościół. Kapłani będą apelować, byśmy odbierali im klucze od samochodów.

Fot. Grzegorz KijakowskiKsiądz arcybiskup zapowiedział wczoraj, że włączy się do naszej kampanii przeciw pijanym kierowcom. – Bo ten kto jedzie samochodem w takim stanie, popełnia grzech śmiertelny. A kto mu na to pozwala, współuczestniczy w złym – powiedział arcybiskup.

Mógł zabić syna


Wczoraj sąd w Oleśnicy aresztował na trzy miesiące pijaka recydywistę. Rafał J., 30–letni mieszkaniec gminy Długołęka dwa dni temu został zatrzymany przez policjantów, bo po raz kolejny prowadził na podwójnym gazie.
– Nie żałuję tego, co zrobiłem, warto było – mówił z uśmiechem, wysiadając z radiowozu.
Długołęccy policjanci po raz pierwszy zatrzymali go, gdy prowadził po pijanemu 2 lutego. Miał we krwi wtedy ponad trzy promile alkoholu. Pod koniec lipca sąd orzekł wobec Rafała J. zakaz prowadzenia pojazdów na dwa lata. Miesiąc później zatrzymany do kontroli wydmuchał znowu ponad trzy promile. Policjanci zabrali mu samochód i doprowadzili do prokuratury. Chciał dobrowolnie poddać się karze. Gdy jednak usłyszał, że chodzi o rok pozbawienia wolności, zakaz prowadzenia aut przez 10 lat i podanie wizerunku do publicznej wiadomości, wycofał się. We wtorek policjanci znowu zatrzymali go do kontroli. Jechał fordem escortem z 11–letnim synem. Gdy dmuchnął w alkomat okazało się, że jest znowu pijany. Jego wynik to 3,2 promila.
– Wczoraj sąd orzekł zatrzymanie go do 26 grudnia w areszcie – przekazał nam Grzegorz Libura, komendant policji w Długołęce. – Liczyliśmy na to, bo widać, że nic nie robi sobie z prawa i nie zamierza się poprawić.

Wiedział, ale nie powiedział


Tylko do końca czerwca tego roku na Dolnym Śląsku pijani kierowcy zabili osiemnaście osób. W 172 spowodowanych przez nich wypadkach 228 osób zostało rannych.
Te statystyki przerażają wszystkich. Ale ciągle większość z nas nie reaguje, widząc jak pijacy siadają za kierownicami.
20 września w Siekierowicach dwaj kompletnie pijani mężczyźni jechali małym fiatem. Na drodze potrącili dwóch trzynastolatków. Chłopcy w ciężkim stanie trafili do szpitala. Kierowca auta i jego pasażer są w areszcie. Chwilę przed tragedią mężczyźni opijali transakcję sprzedaży samochodu. – Pogadaliśmy trochę, oni obaj wypili w barze kilka piw, jakąś wódkę i wsiedli do samochodu – opowiadał nam później właściciel sklepu. Widział, jak kompletnie pijani mężczyźni siadają za kierownicą. Nie zareagował. Pozwolił, by odjechali.
– Nie zostawimy tego bez echa. Właściciel sklepu zostanie przesłuchany – zapowiedział prokurator Jerzy Szymczak. – Każdy z nas dowiedziawszy się o przestępstwie ma obowiązek powiadomienia o tym policji lub prokuratury.
Nie wiadomo jeszcze, czy właściciel sklepu odpowie przed sądem, bo prawo nie przewiduje konkretnych kar za brak powiadomienia o przestępstwie.

Do pijaków z ambony


– Niestety, ciągle w Polsce panuje społeczne przyzwolenie na picie alkoholu bez umiaru i prowadzenie po pijanemu samochodów. Trzeba to zmienić – przyznał w rozmowie z nami ks. arcybiskup Marian Gołębiewski. – Statystyki są przerażające.
Dlatego księża z dolnośląskich parafii włączą się do naszej kampanii przeciw piratom drogowym. Będą ostrzegali przed jazdą na rauszu i namawiali wiernych, by widząc pijanych kierowców siadających za kierownicą odbierali im kluczyki lub zawiadamiali policję.
Arcybiskup apeluje, byśmy nie bali się zabraniać dalszej jazdy pijanym kierowcom. Nawet, jeśli są dobrymi znajomymi.
Metropolita wrocławski zastanowi się też, czy nie skierować w tej sprawie listu duszpasterskiego do wiernych. Problemem pijanych kierowców i społecznego przyzwolenia na ich zachowanie mają się zająć w listopadzie członkowie diecezjalnej rady duszpasterskiej.

Kierowcy sami łapią pijanych piratów drogowych
* Październik 2005. W okolicach Oławy po autostradzie A–4 mknie ciężarowy mercedes. Budzi popłoch, bo jedzie pod prąd. Kierowcy dwóch osobowych aut postanawiają zaryzykować. Zajeżdżają tirowi drogę. Ciężarówkę udaje się zatrzymać. Gdy na miejsce dojeżdża policja, okazuje się że kierujący tirem 49–letni Węgier ma w wydychanym powietrzu ponad 1,6 promila alkoholu.

* Maj 2006. 28–letni rowerzysta z Milicza odbiera klucze pijanemu kierowcy małego fiata. Zauważa, że samochód jedzie slalomem i zatrzymuje się przy sklepie monopolowym. Kierowca chwiejnym krokiem idzie po zakupy. Zostawia w stacyjce kluczyki. Rowerzysta zabiera je i zawiadamia policję. Okazuje się, że pijany kierowca malucha ma w wydychanym powietrzu 3,2 promila alkoholu. Do sklepu przyjechał po kolejną butelkę wódki.

Michał Gigołła, Anna Gabińska – Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ostatni rozdział - czy owi szlachetni kierowcy dostali wyróżnienie, nagrodę z postawę?

Czy sklepikarz może wyjść na podwórko i strzelać do ruszającego samochodu kierowanego przez pijaka? Czekamy na taki przypadek. Byle nie pomylił auta, bo obok mógłby stać samochód w identycznym kolorze. Albo rykoszet mógłby trafić w niewinnego przechodnia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.