Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3007 miejsce

Ares & the Tribe "Jah Jah Children " - własnymi słowami

7 marca miała miejsce premiera drugiego albumu reggaeowej formacji Ares & the Tribe - "Jah Jah Children". Specjalnie dla czytelników Wiadomości24.pl wokalista i lider zespołu, Jah Jah Ares, opowiada o utworach ze swej nowej płyty.

"Jah Jah say’s"

Piosenka otwierająca płytę jest pięknym hymnem, utrzymanym w mistycznym stylu, jak piszą rastamani zza oceanu. Dla mnie jest oddaniem czci matce i ojcu, którzy oddaniem i pracą wychowują i kształcą swoje dzieci, niczego nie oczekując w zamian. Dlatego nie zapominajmy o nich, szczególnie, na starość… kiedy już nie są potrzebni i mogą stać się ciężarem, jak pies z kulawą nogą, nie dający powierzchownej radości. Należy poznawać, a nawet studiować drogę życia swych rodziców, a nawet i ich rodziców. To najlepsza nauka, by nie popełniać tych samych błędów, a także kultywowanie pięknych tradycji rodzinnych. Pomijając patologię, nie ma rodziców, którzy chcieliby źle dla swoich latorośli. Okażmy więc im więcej serca, a co się wysyła, to do nas wraca najczęściej. Pamiętajmy też w trakcie i na końcu naszej drogi o samym jej początku, o korzeniach, skąd się wywodzimy. Nie traćmy też wiary w siebie samych i dostrzegajmy miłość… children of Most I…

Warto wspomnieć tu jeszcze o brzmieniu hammonda, odgrywającym wraz z sekcją dętą tu wiodącą rolę, co charakterystyczne jest dla pierwszego zespołu reggae, jaki przyjechał do Polski w latach 80., Misty In Roots.

„My father sleep well tonight”

Na poprzedniej płycie „Great return” z 2007 roku śpiewałem: „nie brudźmy ojcowskich rąk, w jednej piosence…” „My father sleep well tonight” jest kontynuacją i dopełnieniem. Napisałem ją, kiedy mój ojciec trafił do szpitala i został cudem odratowany. Życie jest krótkie… dlatego pamiętajmy, że LIFE IS COOL MEDITATION! Weźmy więc życie takim, jakie jest, bez grymaszenia, nawet jeśli przyjdzie nam dźwigać ciężki krzyż, a nasi ojcowie będą mieli spokojny sen…

W całym utworze muzycznie da się wyczuć moją głęboką fascynację postacią Winstona Rodney’a (Burning Spear). Uwielbiam początek puzonu, solo rhodes’a, a końcówkę wieńczy dub dla znawców gatunku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.