Facebook Google+ Twitter

Areszt za znęcanie się przez 20 lat nad konkubiną i dziećmi

Prokurator Rejonowy w Krośnie Odrzańskim (Lubuskie) skierował do sądu wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania 52-letniego mężczyzny, któremu przedstawiono zarzuty znęcania się psychicznego i fizycznego nad trójką swoich dzieci i konkubiną. To nie są odosobnione przypadki: coraz więcej maltretowanych rodzin zawiadamia o tych zdarzeniach policję.

Mieszkańcowi Krosna Odrz. udowodniono, że począwszy od 1988 r. do 11 kwietnia 2011 r. znęcał się psychicznie i fizycznie nad konkubiną i trójką swoich dzieci.

Sąd Rejonowy uwzględnił wniosek prokuratora i zastosował wobec mężczyzny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres dwóch miesięcy. Za ten czyn sprawcy grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Identyczną karą zagrożony jest kolejny „damski bokser”, 48-letni mieszkaniec z podżagańskiej miejscowości. Ten z kolei od czerwca 2008 r, do 13 stycznia 2011 r. również dopuszczał się psychicznego i fizycznego znęcania się nad żoną i pasierbicą.

W obu przypadkach scenariusz przestępstwa nieomal był identyczny: do domowych awantur najczęściej dochodziło, kiedy sprawca nadużywał alkoholu. Wówczas to poszkodowani byli wyzywani słowami wulgarnymi, szarpani, popychani, w końcu bici. Dochodziło do tego psychiczne nękanie: swoim ofiarom nie dawali spać, wyłączali prąd, wyganiali z domowych pomieszczeń, grozili im pozbawieniem życia.

W przypadku 48-letniego mężczyzny, który przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i złożył wniosek o skazanie go bez przeprowadzenia rozprawy na uzgodnioną z nim odpowiednią karę – o dalszym jego losie zadecyduje sąd.

Zarówno prokuratorzy, jak i policjanci, biorący udział w pierwszych bezpośrednich czynnościach operacyjnych, twierdzą, że mimo wspólnych cech przestępstwa – każdy przypadek kryje za sobą dramat pokrzywdzonych i musi upłynąć nie raz sporo czasu, aby sami pokrzywdzeni przełamali obawy upublicznienia owych czynów i złożyli obszerne wyjaśnienia z prośbą o ściganie sprawców. Bardzo często tym rodzinnym dramatom przyglądają się sąsiedzi, jednak nie podejmują przeciwdziałań, np. ofiarując wsparcie przy czynnościach mogących wcześniej ukrócić czyny znęcania się. - To jest jakaś źle pojęta solidarność sąsiedzka i udawanie wobec siebie samego, że wokół nic zdrożnego się nie dzieje – mówi jeden z zielonogórskich policjantów.

- Staramy się najbardziej w takich przypadkach pomagać ofiarom – mówi dla Wiadomości24pl, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, prokurator Grzegorz Szklarz. - Ale musi być ten pierwszy krok z właściwej strony. Nie staramy się tu mówić o środowiskach patologicznych, tu najczęściej karty rozdaje alkohol, który pobudza agresję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.