Facebook Google+ Twitter

Argentyńczycy wypunktowani przez Brazylię 1:3 na własnym terenie

Wczoraj w nocy na stadionie w Rosario, starły się dwie potęgi południowoamerykańskiego futbolu. To wielka piłkarska wojna, w której nie ma miejsca na kalkulacje, a przeciwnicy, delikatnie rzecz ujmując, najchętniej pourywaliby sobie głowy. Tym razem lepsza okazała się Brazylia.

Messi walczy o piłkę z Gilberto Silvą. / Fot. PAP/EPA/CEZARO DE LUCATak właśnie wyglądają pojedynki Argentyny z Brazylią. Albicelestes byli przed meczem w trudniejszej sytuacji, gdyż zajmowali czwarte miejsce w tabeli strefy CONMEBOL, z której awansują bezpośrednio 4 zespoły. Dorobek punktowy Brazylijczyków pozwalał zaś im na utrzymanie pozycji lidera. Zespół prowadzony przez "boskiego Diego", jak w Argentynie mówi się na Maradonę, grał ostatnio "w kratkę", szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę wyjazdowe porażki z niżej notowanymi Ekwadorem i Boliwią. Skromne zwycięstwo z Kolumbią (1:0) nie mogło zadowalać wymagających kibiców, zwłaszcza, że osiągnięte zostało w kiepskim stylu. Decyzje personalne selekcjonera Argentyńczyków w środowisku futbolowym budzą spore kontrowersje. Powołania np. Verona, przy jednoczesnym pomijaniu gwiazdy Realu Higuaina, jest tematem gorących dyskusji wśród argentyńskich żurnalistów. Trudną sytuację Argentyńczyków mieli zamiar wykorzystać Canarinhos prowadzeni przez Dungę. Zwycięstwo z odwiecznym rywalem praktycznie pieczętowałoby ich awans do przyszłorocznego mundialu i przy okazji "zgasiłoby światło nad blednącą gwiazdą Diego Maradony". Obydwie drużyny jak widać miały o co grać... i zagrały.

Już w pierwszej minucie Argentyńczycy przeprowadzili szybką akcję, w której Tevez nie poradził sobie z dobrze wyłożoną piłką z prawej strony pola karnego. Na początku spotkania sytuację bramkową stworzył jeszcze Messi, po którego strzale z około 20 m piłka minęła bramkę brazylijską o dobre 2 metry. Goście schowani za podwójną gardą, rozbijali ataki przeciwników i czekali na swoją szansę. W 15. minucie Brazylijczycy sfaulowali Datolo, a rzut wolny z 25 metrów wykonywał Messi, jednak piłka po jego strzale trafiła w mur. Trzy minuty później Messi minął trójkę rywali, ale sam nie był w stanie rozerwać obrony Canarinhos. Za chwilę Lucio po lewej stronie boiska sfaulował Datolo i otrzymał żółtą kartkę. Za dyskusje z sędzią oberwało się również Kace, nowemu nabytkowi Realu Madryt. Na gola czekaliśmy do 23. minuty, kiedy to Sebastian Dominguez sfaulował na 35. metrze Fabiano. Jego rodak Elano zagrał długą piłkę w pole karne, a zupełnie niepilnowany obrońca Benfiki Luizao, strzelił głową pierwszego gola dla Brazylii. Argentyna mimo dominacji w tym okresie gry dostała potężny cios w postaci bramki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

No proszę... Coraz więcej ludków ze Zgierza w dziale sportowym. Wojtek - przełamałeś barierę. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

ej "Brazylianie byli zwinni jak koci" jak powiedział Szpakretyn a Paragwaj rzeczywiście przecietnie grał i można było usnąć ja drugiej połowy nie wytrzymałem

Komentarz został ukrytyrozwiń

o 2 w nocy usnąłem :( przy meczu Paragwaju

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.