Facebook Google+ Twitter

Arka Gdynia - Tur Turek: Remis na własne życzenie

Arka Gdynia niespodziewanie zremisowała z Turem Turek 1:1 w 11 kolejce II ligi. Mimo olbrzymiej przewagi gospodarzom nie udało się przypieczętować jej drugą bramką. Podopieczni Wojciecha Stawowego znów stracili cenne punkty.

Trener żółto-niebieskich nie mógł liczyć w tym spotkaniu na kilku podstawowych piłkarzy. W gronie Olgierd Moskalewicz było o krok od zdobycia drugiej bramki dla Arki. / Fot. Daniel Kurkontuzjowanych znajdowali się Radosław Wróblewski, Bartosz Ława, Bartosz Karwan czy Dariusz Ulanowski. Mimo osłabienia gdyńscy piłkarze przystępowali do tego spotkania w roli murowanego faworyta.


Zgodnie z oczekiwaniami kibiców, Gdynianie dość szybko, bo już w 8. minucie wyszli na prowadzenie. Bramka padła po świetnej centrze w pole karne Tomasza Sokołowskiego. Piłka najpierw minęła obrońcę Tura, by w końcu trafić pod nogi Marcina Wachowicza, który nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Po stracie bramki Tur cofnął się głęboko na swoją połowę, a Arka przycisnęła rywala. Świetnie spisywali się gdyńscy skrzydłowi, wspomniany Sokołowski i David Kalousek. Brakowało jednak wykończenia świetnych dośrodkowań tych piłkarzy. Tur skupił się na kontrach. Dwukrotnie Andrzeja Bledzewskiego próbował zaskoczyć Krzysztof Sikora, jednak oba strzały poszybowały nad poprzeczką.


Strzelec pierwszej bramki Marcin Wachowicz. / Fot. Daniel KurZółto-niebiescy odpowiedzieli groźnymi akcjami ze skrzydeł. Niewiele zabrakło by po takiej akcji w 28. minucie Arka podwyższyła wynik na 2:0. Po dośrodkowaniu starał się głową skierować piłkę do bramki Grzegorz Niciński. Minutę później strzałem minimalnie obok słupka próbował zaskoczyć Sławomira Janickiego, Olgierd Moskalewicz. Arka przeważała na boisku, a Tur murował bramkę. Swoich sytuacji nie wykorzystał Wachowicz, najpierw w 35. minucie po rajdzie środkiem boiska strzelając nad poprzeczką, a w 41. minucie, będąc nie krytym w polu karnym uderzył obok słupka. W końcówce spotkania arkowcy zupełnie zapomnieli o obronie. Jedną z kontr niespodziewanie wykorzystał Sylwester Śliga, umieszczając piłkę pod poprzeczką bramki Bledzewskiego. Po kilku sekundach sędzie zakończył pierwszą część spotkania. Niespodziewanie Arka Gdynia remisowała z Turem Turek 1:1.


Drugą połowę żółto-niebiescy rozpoczęli szturmem na bramkę Tura. Szansę na bramkę dla Arki miał Niciński i rozgrywający dobre spotkanie Krzysztof Sobieraj. W 53 minucie centymetrów zabrakło Olgierdowi David Kalousek rozgrywał bardzo dobre spotkanie. Jednak w 65 minucie z powodu kontuzji opuścił boisko. / Fot. Daniel KurMoskalewiczowi by wyprowadzić gospodarzy na prowadzenie. Po technicznym uderzeniu z 18 metrów popularny "Olo" uderzył w poprzeczkę. Piłka odbiła się od murawy, ale nikt z arkowców nie był w stanie wbić piłki do siatki. Moskalewicz próbował jeszcze zaskoczyć bramkarza gości strzałem z woleja w 58 minucie, ale bez rezultatu. Dwie minuty później Nicińskiego zmienił Marcin Chmiest, z którym przed sezonem wiązano olbrzymie nadzieje.


Były napastnik Odry Wodzisław wrócił po dłuższej kontuzji pleców i w spotkaniu z Turem nie błysnął. Miał doskonałą sytuację w 76. minucie, ale uderzając głową, chybił o kilka centymetrów. Niczym jednak więcej się nie wyróżnił. Parę minut wcześniej groźnej kontuzji nabawił się Kalousek, a zmienił go Marek Baster. Były gracz Cracovii w 79. minucie świetnie dośrodkował w pole karne, gdzie na czystej pozycji znajdował się Piotr Bazler. Pomocnik Arki minął się jednak z piłką. Goście zadowoleni z wyniku Bohater Tura Turek, bramkarz Sławomir Janicki. / Fot. Daniel Kurwciąż skutecznie murowali bramkę. Bardzo dobrze zorganizowana obrona, była przeszkodą nie do przejścia dla ofensywnie grającej Arki. Mimo kolejnych dogodnych sytuacji Wachowicza i Pawła Weinara z ostatniej minuty, rezultat spotkania nie uległ zmianie. Arka Gdynia niespodziewanie zremisowała tracąc cenne dwa punkty. Zamiast awansu do czołowej piątki w tabeli drugiej ligi, gdynianie wciąż pozostają na ósmej pozycji. Jeśli Arce marzy się awans do Orange Ekstraklasy, mecze z takimi drużynami jak Tur Turek na własnym stadionie musi wreszcie wygrywać.


Po meczu powiedzieli:

Adam Topolski, trener Tur Turek
Arka była faworytem tego spotkania i grała bardzo dobrze. Akra grał szybko i z werwą. My przedstawiliśmy się zorganizowaną obroną. Arka miała wiele doskonałych sytuacji podbramkowych, ale nie udało się ich wykorzystać, bo moi zawodnicy wykonali swoje zadania. Jest to duży sukces tego młodego zespołu. Nie spodziewałem się, że wywieziemy z Gdyni jeden punkt. Mieliśmy jeszcze dwie szansę na drugą bramkę, ale kolejna bramka byłaby niesprawiedliwa.

Wojciech Stawowy, trener Arki Gdynia
Jestem w odmiennym nastroju niż trener gości. Punkty zdobywa się za zdobyte bramki, a nie za posiadanie piłki. Gra choć niezła, z dużą ilością sytuacji podbramkowych dla moich piłkarzy, obfitowała w brak skuteczności i precyzji. Straciliśmy 2 punkty. Mogliśmy zbliżyć się do czołówki. Co do drużyny Tura, była dobrze zorganizowana w obronie, skutecznie nam przeszkadzała, ale przy doświadczeniu i przewadze moich piłkarzy powinniśmy drugiego gola zdobyć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

+!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.