Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

71461 miejsce

Arka Gdynia w półfinale Pucharu Ekstraklasy

Piłkarze gdyńskiej Arki zremisowali 2:2 z Polonią Warszawa w drugim ćwierćfinałowym spotkaniu Pucharu Ekstraklasy. Dzięki zwycięstwu 2:0 w pierwszym, wyjazdowym spotkaniu, żółto-niebiescy awansowali do półfinału tych rozgrywek.

Arka Gdynia - Polonia Warszawa / Fot. Daniel KurTen mecz miał być tylko formalnością. Zwycięstwo Arki 2:0 w pierwszym meczu, miało zapewnić spokojny przebieg rewanżowego spotkania. Jednak piłkarze Polonii Warszawy, niespodziewanie, błyskawicznie odrobili straty z pierwszego starcia. Już w 40. sekundzie spotkania, po dokładnie zagranym rzucie rożnym i przy biernej postawie obrońców Arki, główkując, piłkę do siatki skierował Bartłomiej Makowski. Siedem minut później błąd gdyńskiej defensywy i niepewne wyjście do piłki bramkarza gospodarzy Tomislava Basica, pewnie wykorzystał Adrian Mierzejewski. Niespodziewanie od 8. minuty walka o półfinał Pucharu Ekstraklasy zaczęła się od nowa.

- Byliśmy bojowo nastawieni na ten mecz. Nie po to przyjeżdżaliśmy tutaj z Warszawy, by położyć się na murawie i przestać walczyć! Mogliśmy sprawić tu nie lada niespodziankę - na gorąco po spotkaniu komentował obrońca "czarnych koszul" Tomasz Jodłowiec. Fatalny początek spotkania skomentował również obrońca gdyńskiego zespołu Błażej Telichowski. "Mobilizowaliśmy się przed spotkaniem, by tylko nie zacząć tego meczu zbyt ospale, niestety, zawiedliśmy i dość szybko zaczęliśmy walkę o awans od początku".

Polonia zagrała drugim składem


Postawa Arki była tym bardziej zaskakująca, że goście zagrali w Gdyni mocno przemeblowanym składem. Trener Polonii Bogusław Kaczmarek nie bał się postawić na młodych graczy. Jak się okazało, dość szybko udowodnili swojemu szkoleniowcowi, że był to doskonały wybór. Bramkę dla gości zdobył wspomniany Makowski, a w mecz świetnie wszedł Daniel Ciach - Czasem Ci młodzi zawodnicy, szczególnie w takich meczach, wnoszą więcej do zespołu swoją ambicją i Arka Gdynia - Polonia Warszawa / Fot. Daniel Kurchęcią pokazania się z jak najlepszej strony, niż zawodnicy grający regularnie w podstawowym składzie - podsumował zmiany kadrowe Jodłowiec.

W wyjściowym składzie Arki, poza Michałem Płotką, zabrakło młodych piłkarzy, co prawdopodobnie miało wpływ na dalszy przebieg rywalizacji. Doświadczenie zatriumfowało. Dość szybko, bo już w 16. minucie gdynianie zdobyli bramkę kontaktową. Po pięknym, prostopadłym podaniu Bartosza Ławy, w sytuacji sam na sam znalazł się Tomasz Sokołowski, który posłał piłkę pod nogami rozpaczliwie interweniującego Radosława Majdana. Na wyrównanie stanu meczu, gdyńscy kibice musieli poczekać do 42. minuty. Etatowy, w ostatnim czasie, wykonawca stałych fragmentów gry Arki, Bułgar Lubomir Ljubenow, posłał dokładną piłkę w pole karne, do której doskoczył Ława i pewnie skierował piłkę do siatki. Od tego momentu żółto-niebiescy mądrze utrzymywali się przy piłce, nie dopuszczając do groźnych sytuacji i szanując korzystny dla nich wynik.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.