Były prezydent Warszawy, Paweł Piskorski, na swoim blogu krytykuje ministra zdrowia, Bartosza Arłukowicza. Miał być nowy rząd i nowe otwarcie, tymczasem mamy nowych ministrów i zmowę milczenia. Członkowie rządu Tuska jakby zniknęli z życia publicznego.
W swoim expose premier mówił o zmianach m.in. w systemie emerytalnym, ale jak minister pracy zamierza wprowadzić te modyfikacje? Tego nie wie nikt. Minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz milczy.Zobacz także:
Artykuły
(64)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.55)
Wiek: 21 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jadwiga Kowalczyk 09.12.2011 18:16
Po dwóch dniach pobytu w szpitalu wracam i na dzień dobry kasuję wpisy zawierających chamskie wycieczki osobiste i wulgaryzmy, jakich tu (na w24) jeszcze dotychczas nie było.
Sądzę, że czytane to wszystko było przez wiele osób, mający takie same uprawnienia i co?
Marta Jenner 09.12.2011 00:04
@marcelek
A Pan, jeśli można wiedzieć, poseł, minister czy medyk, że ich Pan tak broni? Jak Pan dożyje mojego wieku, też Pan będzie biadolił - ten zły, tamten niedobry, ministerstwo viagry nie refunduje etc...
Marta Jenner 08.12.2011 18:29
Po pierwsze, to właśnie minister jest pośrednikiem między środowiskiem lekarskim a rządem. Po drugie, o losach ustawy (a wcześniej jej projektu) zdecydują parlamentarzyści - widzi Pan jakieś zainteresowanie tematem z ich strony?
Mirek K 08.12.2011 16:50
@ Mirosław Kraszewski - oczywiście pełna zgoda ,to rząd jest dupowy -sam Arłukowicz problemu nie rozwiąze , tu musi być zgoda rządu i ministra finansów.
Jarek Raczek 08.12.2011 15:46
Czytam wasze wypowiedzi i dziwię się,że macie takie sposoby tłumaczenia nieudolnej władzy,która nie
potrafi rozwiazać podstawowego problemu z lekami.Piszecie tutaj,ze lekarze wypisują niepotrzebnie zbędne
leki,że duże ilościleków przeterminowanych się utylizuje,ze straszne marnotrawstwo.A ja pytam co z tym wszystkim wspólnego ma chory człowiek? Dlaczego "madre władze" w ministerstwie zdrowia wymyślają takie prawo,które uderza w i tak już dostatecznie poniewieranego pacjenta?To w ministerstwie zdrowia nie ma mądrego pracownika,któryby sformułował rozsądne prawo lekowe?Dlaczego za nierozsądny przepis
lekowy ma byc karany chor?Czy chorzy Polacy są winni marnotrawstwu leków?!Jeżeli piszecie na jakiś
temat,to przedtem włączcie myślenie.
felicja 08.12.2011 15:37
@Marta Jenner DOBRA KOBIETO ! Znasz jednego dobrego lekarza ! Ja znam takich i bardzo dobrych. Lekarz też człowiek i musi zjeść, wypić i kobitkę obrócić > lekarze a lekarki chłopaka. A nikt z lekarzy nie będzie zajmował sie sprawami osobistymi pacjentów !!! Lekarz nie ma czasu na leczenie a co dopiero na sprawdzania pacjenta. Na to mogą pozwolić sobie weterynarze. Ja bronię mojego pana doktora. Nawet lubię jak pan doktor trochę mnie połaskocze tu i tam jak to ginekolog. Oni to są rumaki ! Pani Marto do takiego niech pani chodzi i to będzie drugi dobry lekarz !
Marta Jenner 08.12.2011 13:17
Pani Jadwigo, nie neguję, że marnuje się refundowane leki, ale nie można wylewać dziecka z kąpielą. To są dwie różne sprawy.
Znam doskonałego lekarza rodzinnego - antybiotyki zapisuje tylko wtedy, gdy są absolutnie konieczne, a w kwestii innych specyfików też nie ulega presji pacjentów, którzy naoglądali się reklam. I jakoś nie widzę u niego akwizytorów firm farmaceutycznych czy stosu ulotek w poczekalni:/ W jego przypadku lekarstwa nie lądują w koszu ani nie zalegają w apteczce. Kolejny przykład, tym razem negatywny: inny lekarz w prywatnej rozmowie udowadnia bezsens szczepień przeciw grypie, a pacjentom gorąco doradza kupno szczepionki. Nie zapominam oczywiście o pacjentach, którzy potrafią domagać się recept na niepotrzebne leki w bardzo stanowczy i mało kulturalny sposób. Ta dziedzina rzeczywiście wymaga uporządkowania, bo nie stać nas na marnotrawstwo.
O ile decyzja Naczelnej Rady Lekarskiej może zdyscyplinować pacjentów nadużywających refundowanych leków, to jest ona zabójcza (dosłownie) dla osób, które są na te leki skazane. Zwłaszcza że nierzadko ze względu na przewlekłą chorobę są to osoby o niskich dochodach, dla których brak refundacji oznacza konieczność rezygnacji z leków. Wyobrażam sobie, jaki stres muszą teraz przeżywać, a wszyscy wiemy, że stres pogłębia chorobę. Dlatego jestem zdania, że Ministerstwo Zdrowia jak najszybciej powinno się ustosunkować do tej decyzji.
Pamiętam, jaka była reakcja na nauczycielski strajk w okresie matur. Nazwano go szantażem, ponieważ narażono dobro uczniów, niebędących "stroną" w sprawie. Jak wobec tego nazwać obecną sytuację?
Włodzimierz Dajcz 08.12.2011 10:18
Arogancja i pazerność lekarzy pozostaję w wielkiej sprzeczności z rzekomym powołaniem do profesji pomagania chorym ludziom, Dlatego nie dziwi mnie butna postawa Izby Lekarskiej, która szantażuje po raz kolejny rząd. Tym razem wypisywaniem nieważnych recept. Zły przykład się udziela. Obecnie za przykładem "bohaterskich" lekarzy polskich poszli lekarze słowaccy odchodząc od łóżek schorowanych pacjentów.
poza nawiasem 08.12.2011 09:47
Gdzie jest Minister Zdrowia ze swoimi szczytnymi ideami, które miały pomóc chorym ludziom? Jak narazie to wszystko zmierza w kierunku jeszcze większego utrudnienia życia i tak już pokrzywdzonym prze los pacjentom.Rząd wszystko może, więc może zlikwidowac NFZ? Po co taka armia, tak armia, urzędasów, którzy zamiast pomagać kładą pacjentom kłody pod nogi.
Jak widac to niektórzy ludzie zmieniają sie jak kameleon.I to jest prawdziwa umiejetność!!!!
A kto zajmuje sie teraz wykluczonymi?