Facebook Google+ Twitter

ARMA PL, czyli walka na miecze w XXI wieku

Marzyć można zawsze, nie płacąc od tego podatku, nie informując o tym żadnych służb. Niektórzy mają odwagę marzenia spełniać. W Krakowie działają rozmaite grupy pasjonatów związanych ze sztukami walki – także tymi dawnymi. Bractwa Rycerskie, grupy pokazowe spod znaku szabli, miecza i rapiera.

ARMA PL - Kraków - prezentacja w czasie dnia otwartego UP / Fot. M.A.K.- Chyba za dużo Robin Hooda w dzieciństwie – mówi z szerokim uśmiechem Jakub Zabierowski, który właśnie zszedł ze sceny po pokazie walki na miecze długie, jaki odbył się w ramach dnia otwartego Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Tłum ludzi zaaferowanych poszukiwaniem folderów, cukierków, znajomych itp. przycichł w momencie, gdy nad salą uniósł się szczęk mieczy w pierwszym zwarciu. Flesze migotały raz po raz, tłum zainteresowanych otoczył scenę.

Gdy walka się skończyła, a brawa ucichły, tłum wrócił do swoich zajęć, a Jakub rozpoczął mozolne rozbieranie się z ochraniaczy. Zmęczony, ale szczęśliwy, entuzjastycznie wymieniał uwagi z grupą kolegów w zbrojach i ubraniach stylizowanych na średniowieczne, studentami wydziału historycznego, promującymi swój kierunek studiów i organizację ARMA PL.

W Krakowie co rusz można natknąć się na rozmaite grupy pasjonatów związanych ze sztukami walki – także tymi dawnymi. Bractwa Rycerskie, grupy pokazowe spod znaku szabli, miecza i rapiera. Przykłady można by mnożyć.

Po krótkim odpoczynku Jakub jest gotowy na rozmowę. - Od zawsze ciągnęło mnie do średniowiecza: zawsze chciałem walczyć tak jak oni. Cała przygoda naprawdę zaczęła się w liceum – bractwo rycerskie. Czegoś mi tam jednak brakowało. Potem przygoda z Aramisem – jedną z głównych szkół nauki walki szablą i szpadą w Krakowie. Dobrze znam się też z ludźmi z Fencing Arts - oni upodobali sobie nieco późniejszy okres: XVI-XVIII wiek. Wybrałem jednak konkurencję! – śmieje się Kuba, członek stowarzyszenia ARMA PL, obecnie, po zdanym egzaminie: scholar.

Jest studentem I roku historii UP – pasja wpisuje się w jego naukę, zapytany, czy może na tym zarobić krótko stwierdza: - Pewnie tak, ale ja nie chcę. Stojący obok niego kiwają głowami -
Bawilibyśmy się w pokazy, ładne stroje, broń, kobiety, wino, śpiew, a nie do końca o to chodzi. Boję się, że jeśli zacząłbym na tym zarabiać, to coś bym stracił. Chodzę na treningi, bo mnie to cieszy, bo chcę stawać się lepszym, a gdyby było to moje źródło utrzymania, obawiam się, że zaczął bym tam chodzić „bo muszę z czegoś żyć”. Tymczasem chcę tam odpoczywać. Na pewno psychicznie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Kliknąwszy gwiazdkę wyraziłem swoją opinie o tekście i szacunek dla pracy autora

Komentarz został ukrytyrozwiń

sława

Komentarz został ukrytyrozwiń

Liczę na następny artykuł w tym klimacie. Może na temat mma albo muay thai niezwykle popularnych sztukach walk w rejonie małopolskim?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.