Facebook Google+ Twitter

Ars bene moriendi - czyli sztuka dobrego umierania

W księgarniach możemy kupić niezliczoną ilość poradników psychologicznych z nie zawsze dobrymi przepisami na dobre życie. W tym urodzaju publikacji próżno by szukać choć skromnego wyboru porad dotyczących dobrego umierania.

Ars bene moriendi / Fot. Mirosława KostyłaJedyny współczesny przewodnik dobrego umierania, który znalazłam w sprzedaży napisany jest z perspektywy buddyjskiej czyli jest dla chrześcijanina zupełnie nieprzydatny. Dziwi ten brak publikacji katolickich o dobrej śmierci, zważywszy, że nasi przodkowie byli w tej dziedzinie prawdziwymi znawcami tematu - ”Sformułowanie ars moriendi (sztuka umierania) pojawiło się w tytułach późnośredniowiecznych traktatów moralistycznych, których tematyka kształtowała się już w okresie wczesnego chrześcijaństwa w nawiązaniu do niektórych, zwłaszcza stoickich kierunków starożytnej filozofii.”[1] . Chciałoby się by tradycja ars bene moriendi była kontynuowana, tym bardziej, że z niezwykle dużym prawdopodobieństwem akurat ta sztuka może być nam wszystkim przydatna. Podręczniki dobrego umierania, które upowszechniły się w Europie w XIV wieku, mogłyby być dziś wzbogacone o przesłanie Bożego Miłosierdzia. Koronka do Bożego Miłosierdzia w szczególny sposób dotyczy przecież chwili umierania, którą tak przedstawiła św. Faustyna: "O godzino straszna, w której widzieć trzeba wszystkie czyny swoje w całej nagości i [nędzy]; nie ginie z nich ani jeden, wiernie towarzyszyć nam będą na sąd Boży. Nie mam wyrazów, ani porównań na wypowiedzenie rzeczy tak strasznych, a chociaż zdaje się, że dusza ta nie jest potępiona, to jednak męki jej nie różnią się niczym od mak piekielnych, tylko jest ta różnica, [że] się kiedyś skończą." (Dz 426)

Czytając świadectwo św. Faustyny przekonujemy się, że średniowieczni autorzy podręczników dobrego umierania mieli rację, kiedy twierdzili, że na łożu śmierci mogą się decydować nasze wieczne losy, zbawienie lub potępienie. ŚW. FAUSTYNA TAK OPISUJE ZACHOWANIE DUSZ KONAJĄCYCH W RÓŻNYCH STANACH GRZESZNOŚCI „Często towarzyszę duszom konającym i wypraszam im ufność w miłosierdzie Boże i błagam Boga o wielkość łaski Bożej, która zawsze zwycięża. Miłosierdzie Boże dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny i tajemniczy. Na zewnątrz widzimy, jakoby było wszystko stracone, lecz nie tak jest; dusza oświecona promieniem silnej łaski Bożej ostatecznej, zwraca się do Boga w ostatnim momencie z taką siłą miłości, że w jednej chwili otrzymuje od Boga [przebaczenie] i win i kar, a na zewnątrz nie daje nam żadnego znaku, ani żalu, ani skruchy, ponieważ już na zewnętrzne rzeczy oni nie reagują. O, jak niezbadane jest miłosierdzie Boże. Ale o zgrozo - są też dusze, które dobrowolnie i świadomie tę łaskę odrzucają i nią gardzą. Chociaż już w samym skonaniu, Bóg miłosierny daje duszy ten moment jasny wewnętrzny, że jeżeli dusza chce, ma możność wrócić do Boga. Lecz nieraz u dusz jest zatwardziałość tak wielka, że świadomie wybierają piekło, udaremnią wszystkie modlitwy, jakie inne dusze za nimi do Boga zanoszą i nawet same wysiłki Boże...„ (Dz 1698)


Czekając na publikację współczesnego podręcznika dobrej śmierci z imprimatur przypominam modlitwę, o której tak pisał ks. Piotr Skarga w Żywotach Świętych: „Pięknej tej modlitwy przy śmierci nauczmy się na pamięć; matki rozkażcie córkom, aby ją umiały”.


Modlitwa św Makryny na łożu śmierci


Panie, Tyś nas wyzwolił od strachu przed śmiercią

i Tyś nam życia doczesnego koniec

uczynił życia wiecznego początkiem.

Ty każesz ciału spocząć snem na chwilę

i Ty je zbudzisz, kiedy w dniu ostatnim

zabrzmi głos trąby.

Co w nas jest ziemią, którąś własną ręką,

Panie, kształtował,

znów ziemi powierzysz na przechowanie

Co w nas śmiertelne jest i bez uroku,

przemienisz łaską w nieśmiertelne piękno.

Boże przedwieczny! Do Ciebie od łona matki należę,

i Ciebie dusza ma umiłowała ze Wszystkiej siły.

Ciało i duszę Tobie poświęciłam

od lat dziecięcych aż po dzień dzisiejszy.

Niech stanie przy mnie Twój Anioł światłości,

niech mnie prowadzi na miejsce spoczynku,

na ojców świętych łono...

Jeślim przez słabość natury zbłądziła,

jeślim zgrzeszyła myślą, mową, czynem,

przebacz mi, który masz moc odpuszczania,

bym dostąpiła u Ciebie ochłody,

a wyzwoliwszy się z ciężaru ciała

przed oblicznością Twoją stanąć mogła

bez jednej plamy na duszy mej licu.



tłum. M. Bednarz SJ



1
Teresa Michałowska: Literatura polskiego średniowiecza. Leksykon. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2011, s. 934. ISBN 978-83-01-16675-5.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Niezwykle istotny temat.
I niezwykle jednostronnie ujęty. Z perspektywy chrześcijańskiej, która interesuje mnie tylko z ciekawości.

"Normalna" śmierć w dzisiejszej kulturze jest szybko i sprawnie zamiatana pod dywan.
Paradoksalnie, przez obowiązującą w newsach "kulturę śmierci".

Dziś umrze na świecie ok. 150 000 osób. I jutro też.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.