Pozycja materiału w rankingach:
- W tym spektaklu aktorzy są jak kawałki wirującego lustra – wszyscy grają Artauda, jego kolejne wcielenia i odsłony - mówi Paweł Passini, reżyser spektaklu "Artaud. Sobowtór i jego teatr", którego prapremiera w warszawskim Teatrze Studio 19 maja.
Paweł Passini: Moja przygoda z teatrem zaczęła się właśnie od niego. Przeczytałem w liceum książkę Leszka Kolankiewicza „Święty Artaud”, co skłoniło mnie z kolei do przeczytania „Teatru i jego sobowtóra” Artauda. Powód przywołania tej postaci jest głównym tematem spektaklu. Do czego dziś jest nam potrzebny Artaud? Ja tą postacią tłumacze sobie swoją fascynację pracami i tekstami Jerzego Grotowskiego, artysty samotnego i osobnego.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Andrzej Szelbracikowski 19.05.2011 11:37
Nie wierzcie lekarzom!...oni tworzą i potrzebują szaleńców, bo są intelektualistami. Nie-pozdrawiam
Wojciech Domachowski 18.05.2011 12:16
Tak, Artaud był aktorem i reżyserem totalnym. Sporo czasu spędził zamknięty w szpitalu psychiatrycznym, które w owym czasie bardziej przypominały więzienie. Teatr i jego sobowtór, którą to książkę przeczytałem jakieś 16 lat temu, zrobił na mnie piorunujące wrażenie. A idea Teatru Okrucieństwa oraz inspiracje Artaud`a magicznym teatrem z Bali to temat zasługujący na obszerny tekst.
Becket 17.05.2011 20:40
Bardzo dobry wywiad jak zawsze zresztą;) pozdrawiam
Piotr Kubat: Praca na planie "Pianisty" to było wspaniałe przeżycie
(odsłon: +464)