Facebook Google+ Twitter

Artur Boruc w Szkocji. Bezczelny Polak-katolik?

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2006-12-24 08:40

Mistrzostwo Szkocji - wywalczone w imponującym stylu, dobra gra w Lidze Mistrzów i obroniony bardzo ważny rzut karny w meczu przeciwko Manchesterowi United, heroiczna gra przeciwko Niemcom na mistrzostwach świata w Portugalii w eliminacjach mistrzostw Europy - to z jednej strony.

 Z drugiej - nabijanie się ze swoich szkockich kolegów na piwnej imprezie w towarzystwie kibiców Legii Warszawa, prowokowanie fanów rywala Celtów - Glasgow Rangers i niewyparzona gęba przy każdej okazji. Taki jest Artur Boruc - postać wyjątkowo medialna, może przyszła gwiazda europejskiej piłki nożnej. Fot. Wojciech Wilczyński/SP-GW

Jak natchniony


Gdy sześć lat temu trener Jerzy Kraska ogłaszał skład drugiej drużyny Legii Warszawa, znalazł w nim miejsce dla nowego zawodnika - Artura Boruca. Dwudziestoletni bramkarz Pogoni Siedlce został trzecim (!) bramkarzem trzecioligowej (!) drużyny. Po kilku miesiącach jednak był już trzecim bramkarzem pierwszoligowej Legii i, żeby móc grać, został wypożyczony do Dolcanu Ząbki. Wrócił do Legii, gdy było już wiadomo, że Wojciech Kowalewski wyjedzie za granicę i w 2002 roku zadebiutował w ekstraklasie. Szansę dał mu trener Dragomir Okuka. Boruc spłacił dług, pomógł Legii w zdobyciu mistrzostwa Polski i na stałe zagościł w bramce warszawskiej drużyny.
Pierwszym bramkarzem reprezentacji był Jerzy Dudek. Boruc miał pecha - piłkarze Legii grali w kadrze okazjonalnie. Na MŚ do Korei pojechali obok Dudka Radosław Majdan i kontuzjowany Adam Matysek. Boruc został w domu. I jeszcze dwa lata musiał czekać na powołanie do kadry, w której zresztą zagościł na stałe i nie zamierza ustępować pola. Nawet gwiazdorom, nieważne, że już byłym...
- Jak skomentujesz, że Jerzy Dudek nie jedzie na mundial do Niemiec? - zapytał Boruca dziennikarz.
- Pomidor! - odpowiedział bramkarz.
Gdyby wszyscy polscy piłkarze mieli takie serce do gry jak bramkarz, nie skończylibyśmy w Niemczech na trzech meczach.

Wiara, czyli afery


Kibice Glasgow Rangers, odwiecznego rywala Celtiku, nienawidzą go. Gdy w lutym podczas meczu derbowego Boruc ostentacyjnie przeżegnał się przed protestanckimi kibicami, ci wpadli w furię. Jeden z nich poinformował o incydencie policję. Na nieszczęście dla Polaka okazało się, że kontrowersyjną sytuację zarejestrowała jedna z kamer. Afera!
Po dochodzeniu prokurator uznał, że gesty Boruca były prowokacyjne. Policja ograniczyła się do pouczenia i Polak nie stanął przed sądem pod zarzutem podburzania tłumu i prowokowania do zamieszek.

Naszego bramkarza wziął w obronę szkocki Kościół, twierdząc że Boruc został upomniany po prostu za przeżegnanie się. Głos w sprawie zabrał nawet premier Szkocji, Jack McConnell: - Myślę, że politycy powinni być bardzo ostrożni w ocenianiu tej sprawy i pracy prokuratorów. Sytuację wykorzystali także Polacy. Jedna z prawicowych organizacji przedstawiała Boruca jako męczennika walki za wiarę, prawdziwego Polaka-katolika, wzór do naśladowania.
Arturowi chyba się to spodobało. W minioną niedzielę dobił fanów Rangersów i znów się przeżegnał. I znów sprawa jest w prokuraturze.

Miał też kłopoty z własnymi kibicami. W maju spotkał się w Warszawie z fanami Legii. Zafundował chłopakom kilkaset butelek piwa, bawił się bardzo dobrze. Pech chciał, że chcąc zrobić lepsze wrażenie, skrytykował swoich kolegów i kibiców z Glasgow. W dzienniku „Sunday Mail“ przytoczono cytaty polskiego bramkarza, a w nich same słowa krytyki – i to pod adresem największych gwiazd „Bhoys“, czyli Hartsona i Keane’a. Nie zabrakło też słów o fanach Celticu, którzy rzekomo są znacznie gorsi od kibiców warszawskiej Legii.
Fani byli oburzeni, choć nie do końca uwierzyli w doniesienia gazety. Artykuł z uśmiechem na twarzy przeczytał także menedżer klubu, Gordon Strachan.
- „Sunday Mail“ sam sobie wystawił świadectwo, bowiem jako jedyny dziennik opublikował ten artykuł. Inne gazety wiedziały, iż wypowiedzi Boruca pochodziły z luźnego spotkania z kibicami Legii Warszawa, a więc nie można ich brać na serio - stwierdził Strachan.

Transfer lata


Sam transfer Boruca do Szkocji wydawał się nieprawdopodobny. Niedoświadczony bramkarz miałby grać na legendarnym stadionie? Obok wielu gwiazd europejskiej piłki?
- Bzdura! - twierdzili krytycy. - Będzie siedział na ławie.
A jednak. Już w pierwszym meczu sparingowym Boruc obronił rzut karny. Powtórzył ten wyczyn w jednym z kolejnych spotkań.
Gordon Strachan szukał przede wszystkich doświadczonego i utalentowanego zawodnika. Jakież było zdziwienie, gdy wybór padł na nieznanego dotąd w Szkocji Artura Boruca. Boruc miał wzmocnić motywację innego bramkarza „Celtów“ - Davida Marshalla, którego Strachan wskazywał na pozycję numer jeden w bramce zespołu. Wspaniałe występy Polaka w meczach towarzyskich wyrzuciły Marshalla z bramki. Na stałe. Gdy serwis BBC Sport opublikował listę najważniejszych transferów szkockich klubów lata 2005 roku, wśród wymienionej ósemki widniało nazwisko Artura Boruca. Nie było natomiast nazwiska kapitana naszej reprezentacji, Macieja Żurawskiego.

Teraz na szczyt


Boruc jest w swoim klubie kochany na śmierć. Ile to razy ratował Celtic przed porażką czy kompromitacją? Wystarczy wspomnieć ostatni mecz z Rangersami. Obronił 11 strzałów, bronił w sytuacjach nieprawdopodobnych.
- Artur jest światowej klasy bramkarzem. Gra tak doskonale, że czujemy się o wiele lepiej, mając go za plecami - twierdzi kapitan Celtiku Neill Lennon.
Ale to już długo może nie potrwać. Na Polaka już ostrzą zęby kluby z angielskiej Premiership. Mówi się o Arsenalu, Newcastle, nawet o Chelsea. Na razie tylko się mówi, bo Celtic walczy o kolejne mistrzostwo Szkocji i o laury w Lidze Mistrzów. A Boruc, tak jak Dudek dwa lata temu, będzie miał niedługo okazję zatrzymać napastników włoskiego AC Milan. Oby jednak jego kariera nie potoczyła się tak jak bramkarza Liverpoolu. ‹

JAROSŁAW POPEK
j.popek@prasa.gda.pl


* Artur Boruc był najlepszym polskim piłkarzem w 2006 roku. Taka jest opinia wielu kibiców, choć nie jury, przyznającego takie wyróżnienie w corocznym plebiscycie. Który jednak polski piłkarz może poszczycić się takimi osiągnięciami, jak bramkarz Celtiku Glasgow i reprezentacji Polski?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 24.07.2007 14:17

Hm... niezaleznie od tego, czy Przemek sie myli, czy nie... nie podoba mi sie zwrot: "cos ci sie walczak pomieszalo"... troszke wiecej szacunku do interlokutorow, moj drogi amerykaninie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cos ci sie walczak pomieszalo albo masz stare dane o brazylii , moze jakies 15 lat temu...
raczej nikt nie caluje matki boskiej i brazylijczycy juz nie sa znani z gorliwego katolicyzmu ale gorliwego chzrescijanstwa i ci gorliwi brazylijczycy to pzrewaznie chrzescijanie protestanci...
Kaka to gorliwy protestant, Lucio , Tafarell i inni...
Zaczeli czytac biblie i dlatego zostali protestantami poczytaj se ich biografie albo pojedz do brazylii i sie spytaj ludzi..
Przez ostatnie kilkanascie lat w Brazylii miliony oswiecilo i przeszlo z katolicyzmu na protestantyzm , protestantow bylo ok 5% a teraz jest ok 30%

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.12.2006 14:38

Ma związek, chodzi o to właśnie, czy gdyby w Celticu grał Brazylijczyk i wznosił modły na stadionie (co prawie na pewno by robił, jak to Brazylijczyk), to czy byłoby to tak samo oburzające dla kibiców Rangersów? Rzecz idzie o realia szkockie, nie brazylijskie. Jeżeli każda manifestacja odmiennej religii lub wyznania na stadionie Rangersów jest niepożądana, a to już jest jawna nietolerancja. Czy to nie jest problem? Od lat walczy się z rasizmem na stadionach. W wielu krajach prowokacją jest to, że po boisku biega czarnoskóry zawodnik. Czy dla niezadrażniania kibiców należy go pomalować na białego?
Ja się zgadzam z tym, że jeżeli to prowokacja wymierzona w kibiców, to wydaje się, że jest sprawą niedopuszczalną. Problem jednak w tym, że prowokacja wymierzona w sportowca jest pośrednio wymierzona także w kibiców. Poza tym trudno czasami udowodnić komuś, że coś było prowokacją zamierzoną. Ja nie widziałem gestów Boruca, bo nie byłem na stadionie. Zachowanie Boruca było niepotrzebne i prawdopodobnie naganne, jak mówisz (bez Pan;)), ale o karaniu go raczej nie powinno być mowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Proźba mała - nie Panuj mi, proszę;P

Właśnie z tego powodu z jakiego napisałeś uważam dyskusję o Brazyliczykach w tym temacie za kompletnie bezcelową. Bo co ma piernik do wiatraka. W Brazylii tak robią wszyscy i tyle. I jaki związek to ma z przykładem Boruca? W kraju kawy futbol sam w sobie jest religią i jakby tutaj nie ma co o tym nawet dyskutować. W takmej rzeczywistości taki gest nie ma znaczenia, nie jest kotrowersją.

Zgadza się, że prowokacja jest niezbędnym elementem sportu. I tego w żadnym aspekcie negować nie zamierzam. Tylko zwróć uwagę na jedno - prowokacje Murinho czy też Materraziego była zwrócona przeciw rywalowi, piłkarzowi, drużynie, by wyprowadzić go zrównowagi. I jest to element gry. Całkowicie różnym od tego co zrobił Boruc. Jego gest nie był skierowany przeciwko piłkarzom rywali, lecz przeciw kibicom. I to jest wg mnie problem. Bo ten spór jest zbyt poważny. W nim giną ludzie! Więc taka prowokacja jest naganna!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.12.2006 19:44

Panie Marku,
dlaczego gdybanie o Brazylijczyku jest bezcelowe? Wcale nie. Wznoszenie modłów, jak Pan to określił, na boiskach krajów Ameryki Południowej jest normą, nikt się nie obrusza. Wyznanie jest sferą intymną, ale wielu ludzi mniej lub bardziej świadomie obnosi się ze swoją religijnością - nosi krzyżyki i inne symbole religijne na szyi, żegna się przechodząc obok kościoła itd. To dyskusja raczej obyczajowo-światopoglądowa, ze sportem to ma niewiele wspólnego.
Inna sprawa czy gest Boruca był świadomą prowokacją, choć prawdopodobnie był, ale element prowokacji jest nieodłączną częścią współczesnego sportu. Ja nie twierdzę, że to dobrze, ale nie ma się co obrażać na rzeczywistość. Do dziś niektórzy snują dywagacje co powiedział Materazzi do Zidane'a w finale niemieckiego Mundialu. Cokolwiek powiedział, to była prowokacja, co najważniejsze udana. Prawdopodobnie mogła być jednym z czynników, który zdecydował o zwycięstwie Włochów w finale. Prawie na każdej konferencji prasowej Mourinho prowokuje dziennikarzy i rywali. Przykłady można mnożyć. Boruc też posłużył się prowokacją, a jest już osobną sprawą, czy to prowokacja nam się podoba, czy nie. Ja nie uważam, żeby Borucowi należała się nagroda fair play za modlitwy na stadionie, ale karanie go za to uważam za całkowitą niedorzeczność, wręcz śmieszność. Nikt nie ma prawa zabronić modlić się (lub nie) przed i po meczu.

Panie Mirnal,
nie sprowadzajmy wszystkiego do absurdu.;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do tej pory pewnie bywały drobne incydenty. Ale wobec zdejmowania wizerunków rekigijnych w rozmaitych aytuacjach, toi takie incydenty grożą wprowadzeniem całkowitego zakazu manifestowania. I to, co kiedyś uchodziło za mily gest, za rok będzie surowo karana. A wiecie dlaczego - bo niektórzyzachowują się specjalnie prowokacyjnie. Wyobraźmy sobie sytuację - przed startem na pływalni cała ósemka umawia się i przez minutę klęczą i modlą się na słupkach startowych. Jaka mogłaby być decyzja po takim
'występie"? Nawet Glemp by nie bronił zakazu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdybanie o Brazylijczyku bezcelowe jest. Bo mamy tu konkretną sytuację!
I ja nie mam zamiaru mówić o prawach i wolnościach obywatelskich, daleki jestem od nadmiernej dyskusji na ten temat. Nie zmienia to jednak faktu, że w tym konkretnym przypadku była to wyjątkowa niezręczność! I choćby z uwagi na znany i poważny konflikt religijny między tymi stronami powinien od akiego gestu się w tym wypadku powstrzymać.
A tak wogóle to wyznanie jest sferą intymną. I daleki byłbym od jego publicznego pokazywania. Tym bardziej w takiej sytuacji. I nie mieszałbym jej wogóle do sportu. Wogóle nie rozumiem mieszania sacrum do takich przyziemnych spraw!! Wychodzi na boisko jak do pracy. I powinien się na tym koncentrować, a nie wznosić modły!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.12.2006 16:01

Eee, bez przesady. A gdyby w Celticu grali Brazylijczycy (znani z gorliwego katolicyzmu) i przed każdym meczem gorąco się modlili, żegnali i całowali Matkę Boską, to też by była prowokacja? Dla mnie to zabawne. Rozumiem, że konflikty religijne w Szkocji mają długie tradycje, rozumiem ten kontekst historyczny, ale co ma polski katolicyzm dajmy na to do irlandzkiego? Nie nadawałbym zwykłym gestom rangi skandalu i nie mówiłbym o tym w kontekście praw i wolności obywatelskich, to gruba przesada.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak dla mnie to zwykła prowokacja Boruca. Trudno żeby za to karali, bo to jednak byłaby niezręczność. Ale tak być nie może. Nie powinien mieszać religii z pracą. Jak jest taki pobożny to niech się pomodli w szatni. Tym bardziej że pojedynki Celtic-Rangers to nie tylko spotkania piłkarskie. One mają swój podtekst religijny. Od zawsze trwała święta, religijna wojna między tymi teamami. Dlatego takie zachowania w takim meczu są niedopuszczalne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Wspaniałe występy Polaka w meczach towarzyskich wyrzuciły Marshalla z bramki.* - Marshall powinien wymyślić plan. Drugi Plan Marshalla...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.