Facebook Google+ Twitter

Artura Ilgnera: "Człowiek mieszkający nad kuchnią"

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-09-08 21:32

Dzisiaj ja, dziecię wieku upodlonego, wyznam dalej, że zadanie przed którym stanąłem okazało się ze wszech miar trudne. Z autorem opisywanego tomiku pozostaję od bardzo wielu lat w szczerej (w dawnym tego słowa znaczeniu) przyjaźni. Jak zatem napisać o kimś, kogo dobrze się zna, jak uniknąć podejrzenia, że to „koleś kolesia promuje”..? Jak promować tomik, w którym na pierwszej stronie jest dedykacja dla mnie ..?

Okładka tomiku Artura Ilgnera: "Człowiek mieszkający nad kuchnią" / Fot. Okładka tomiku Artura Ilgnera "Człowiek mieszkający nad kuchnią„Porzuć gniew swój”, czyli remedium na złość.

Już było dobrze. Ostra polemika. Wymiana myśli, dyskusja. Tomik Artura Ilgnera, polecany (dziś mówi się lobbowany) przeze mnie tej nielicznej garstce inteligencji, która ponad napychanie brzucha przekłada inne wartości; zatem tekst mój wywołał nadspodziewane zainteresowanie. Jak czas pokazał - także wielkie emocje. Zatem osiągnąłem swój cel. Chciałem i nadal chcę
promować poezję Artura Ilgnera.

A jednak…

Czytelnikom, którzy mnie "znają" z „Wiadomości24”, Czytelnikom, którzy mają do mnie zaufanie wyznam: wzbiera we mnie gorycz. Dlaczego? Otóż zarzucono mi manipulację. Zatem poukładam to jakoś w spowiedzi „dziecięcia wieku” - wieku złości, nieufności, doszukiwaniu się w działaniach każdego człowieka złych intencji.

Zacznę od wyznania: mea culpa! Mea maxima culpa! W emocji, w rozdrażnieniu, że po raz kolejny tzw. krytyka, tzw. "kreatorzy kultury" bojąc się (a nuż zostanę wyśmiany) głośno mówić o artystach mało znanych - wszyscy ci, których powinnością winno być wyławianie i promowanie talentów, jedynie postponują własną profesję koteryjnie lub z „układu” promując nic nie znaczące bzdety. Dzieje się tak zarówno w literaturze, teatrze, muzyce, krótko mówiąc - sztuce.

Wyznam, że w tym podrażnieniu, pisząc o poezji Artura Ilgnera, może zbyt cienką kreską podkreśliłem, że artykuł oparłem również na zwięzłych i krótkich fragmentach znakomitej, profesjonalnej recenzji pana Konrada Strzelewicza, znanego literata. Każdy jednak cytat umieszczałem w znakach cudzysłowia, pisząc nazwisko autora. I na jednym oddechu dodam, że zacząłem swój artykuł od słów: „Nikt tak świetnie nie ujął kwintesencji późnego debiutu Artura Ilgnera, jak to uczynił Konrad Strzelewicz.” Dalej cytuję fragment autora wstępu do „Człowieka mieszkającego nad kuchnią” w cudzysłowie i wymieniam jego nazwisko.

Dzisiaj ja, dziecię wieku upodlonego, wyznam dalej, że zadanie przed którym stanąłem okazało się ze wszech miar trudne. Z autorem opisywanego tomiku pozostaję od bardzo wielu lat w szczerej (w dawnym tego słowa znaczeniu) przyjaźni. Jak zatem napisać o kimś, kogo dobrze się zna, jak uniknąć podejrzenia, że to "koleś kolesia promuje"? Jak promować tomik, w którym na pierwszej stronie jest dedykacja dla mnie? "Markowi Różyckiemu jr. - przyjacielowi; adiustatorowi moich tekstów za pomoc i wsparcie dziękuję" - Artur Ilgner.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (36):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 10.09.2009 13:14

.....przeglądałem zalogowanych na w24, ale Zakopiańczycy jakoś chyba nie chcą się udzielać w internecie. Pani Elżbieto, zdaje się, że jesteśmy tu sami z naszej zimowej stolicy Tatr i jedynymi "dziećmi z ulicy Kościeliskiej", o których pięknie napisano wiele stron. Nawet znakomity lekarz, prof. Wit Rzepecki w swej książce "Skalpel ma dwa ostrza" - wspomina Kościeliską i korespondenta z Zakopanego - mieszkającego w "Cichej" - "Życia Warszawy", M.R. (seniora)......

A póki się nie spotkamy, z radością obejrzymy w serwisie galerię zdjęć z Zakopanego, a może się jeszcze uda - ze Święta Ulicy Kościeliskiej! To byłaby gratka! Z komentarzami po góralsku.... Pozdrawiam serdecznie, Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.09.2009 10:23

:)) - to jest komentarz do ostatniego fragmentu komentarza pani Eli :)

Szkoda, że tak daleko mieszkam od Tater :( Ale 3 tyg. urlopu spędziłam w Zarębku Wyżnim (gdzieś blisko końca świata, jakby ktoś nie wiedział) i myślę ciągle, kiedy znowu będę mogła się wyrwać w góry...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.09.2009 10:11

Panie Marku, spotkanie w24 pod Wierchami Tatr? mam rozumieć że robimy! Bo w działaniach to ja lubię konkrety. Niech Pan zaglądnie na moją stronkę i wybierze coś ku rozrywce dla "szanownego dziennikarskiego grona", niech poczują prawdziwego ducha ludzi gór. Termin do uzgodnienia, miejsca jest u mnie dość to i obywateli gromadka się zmieści.

Dobrego dnia wszystkim, szczególnie tym co zacięcie do poezji mają. Jadę w te nasze Tatry, jutro rozpoczyna się coroczne Święto Ulicy Kościeliskiej, a że na tej starówce "jedna nogą" to i obowiązek obywatelski mam!

to już specjalnie dla "podhalańczyka Marka"

jadem w góry, kie mniy nie ubijy jakisik sumny warsawiok na zokopiance to jesce bedziy nadzieja,kie juz bedem w Tatrach poźrem ku wierchom i polecem nad jakiejsik łobojyntniy ftory staw, moze siy ka utopiym w stawie kie bedem rozumu nabiyrać, kie i to przezyjym to moze siy znojdziy fto chyntny na takiy mocone abo niedzwiydź abo jako starśniy dozarto wrona ftoro mniy zezre i wtej bedziy ło jednom pieruńskom babe mniyj

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lubię poezję. Moje przemyślenia:
"Prawdziwe złoto rozpoznaje się po próbie.Tak jak przyjaźń" - Leonardo da Vinci
"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać". - autor nieznany

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arturze, trudno się z Tobą nie zgodzić, zwłaszcza, że "sztuka dla sztuki" to hasło stare jest świat i wielu (nie tylko poetów) zjadło sobie na nim zęby.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.09.2009 23:49

Zgadzamy się tu wszyscy, że "impresje na temat", które pisze Adam - to fenomen, brylant czystej wody. Taki Złoty Samorodek, który pojawił się w serwisie! Adamie, zazdroszczę Ci talentu, skojarzeń myśli i doboru słów. Wyrasta z Ciebie fenomenalny i niepowtarzalny literat. Chylę czoła przed Tobą i Twoją wiedzą oraz wielką wrażliwością na wszelkie przejawy twórczości. I dziękuję, że zaszczyciłeś mnie swym filozoficznym wywodem, którego kanwą był poeta i jego wiersze. Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adamie.

Nie zgadzam się z diagnozą w ostatnim akapicie.
Dla mnie - wybacz - poeta dostosowujący się do odbiorcy to wierszokleta, wyrobnik piszący na zamówienie. Nie przeczę, że może to zrobić zgrabnie i z klasą. Ale czy to będzie krzyk Jego duszy ? To co naprawdę Go porusza, nurtuje ?
Poezja w ogóle nie powinna powstawać z myślą o sprzedaży. Jak też i wiele innych twórczości.
Ewentualna sprzedaż to rzecz wtórna. I oczywiście rodząca masę następnych pytań.

Mówiąc wprost. To problem odbiorcy, czy zrozumie przekaz. Nie poety. Oczywiście odbiór wymaga przygotowania. Każdej sztuki. Ale kto ma wziąć odpowiedzialność za to przygotowanie..? Sam Twórca ma zaczynać od abecadła..?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.09.2009 21:59

Adam Sobal urodził się Poetą (a to nie zdarza się często!) ma w sobie przyrodzony dar poetyzowania, czyli zdolność widzenia świata na sposób poetycki.

:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Otóż to - Panie Adamie. Istotę bycia Poetą ujął Pan trafnie bardzo i bardzo pięknie. Czytałam smakując każde zdanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(5+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.