Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

624 miejsce

Artvin. Wędrowka po północno- wschodniej Turcji

Artvin wygląda jak oniryczne, tajemnicze, zagubione pośrodku niczego miasto ze snu – albo raczej z koszmaru. Liczne tam są tanie, dosyć podłe hoteliki, sporo też „kobiet pracujących”, jak eufemicznie mówiliśmy tam o prostytutkach. Ale to przecież tylko część prawdy o tym miejscu...

okolice Artvin / Fot. KasiaZ Antepu wyjechaliśmy na tydzień na szkolenie do Artvin. Miasteczko to nie posiada swojego lotniska, najbliżej położony jest port lotniczy w Trabzonie. Niemniej jednak, jako że nie było bezpośrednich lotów z Antepu do Trabzonu, zmuszeni byliśmy polecieć najpierw do Ankary. Rzecz w tym, że Trabzon leży nieomal w prostej linii na północ od Gazi Antep, natomiast Ankara jest położona daleko na zachodzie kraju. Tym sposobem dwukrotnie przelecieliśmy nad całym państwem tureckim.

Artvin / Fot. KasiaGdy już wylądowaliśmy w Trabzonie, z pomocą poznanej w samolocie Łotyszki Biruty znaleźliśmy właściwy przystanek autobusowy, gdzie mogliśmy złapać jakieś połączenie do Artvin. Podróż busem była niesamowita i zarazem stresująca. Przez kilka godzin jechaliśmy bardzo wąskimi jezdniami zawieszonymi tuż nad przepaściami. Jechaliśmy w naprawdę wysokie góry, w efekcie na skutek różnicy ciśnień kilkoro z nas miało zatkane uszy. Widoki jednak zapierały dech w piersiach – wspaniałe wzgórza miejscami zarośnięte egzotyczną roślinnością, w znacznej części jednak, z racji na klimat, nagie, skaliste lub piaszczyste. W dole przepaści lśniły zbiorniki wodne – stawy albo rzeki, lśniące odbijanym światłem palącego słońca. O dreszcz przyprawiały karkołomne wyczyny kierowców, na pierwszy rzut oka absolutnie nie budzących zaufania.Artvin / Fot. Kasia

Artvin / Fot. KasiaGdy dotarliśmy do Artvin, miasto zrobiło na nas niesamowite wrażenie. Sami mieszkańcy mówią, że w Turcji pada zazwyczaj w sumie co najwyżej dwa tygodnie, w Artvinie zaś ponoć deszcz jest w pozostałe 350 dni. Ta niekończąca się mżawka sprawia, iż nastrój tego zagubionego w górach miasta jest jeszcze bardziej niesamowity, przygnębiający. Artvin leży kilka godzin drogi – naprawdę ciężkiej drogi!- od najbliższego zamieszkanego miasta. Zabudowany jest ciasno, budynki nie dzieli żadna przestrzeń, są do siebie przytulone, nieomal wciśnięte jeden w drugi. Architektura miejscami jak w slumsach, zaniedbane domu otaczają niezliczone przybudówki z niesamowitych materiałów, z cegieł, blachy, dykty.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prześlicznie .Kasiu byłam tam bardzo dawno temu, ale na dłużej zatrzymałam się w Burgas i 30 km od Burgas w Sozopolu. Nie miałam przy sobie aparatu i to jedyny minus. Pozdrawiam 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Leszku. Aparat chyba nie jest najgorszy. Cześć zdjęć jest zrobiona po prostu przez szybę autobusu. Skąd ja to znam :) Kiedy nie można się oprzeć tak oszałamiającym widokom a autobus pędzi.
Jestem pewna, że pani Kasia jeszcze nas zaskoczy :)

Podoba mi się Pani wrażliwość na piękno i brzydotę naszego świata. Daję awansem 5*. Pozdrawiam, Janina

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na tak ciekawą wędrówkę warto, jak widać, zabrać ze sobą jakiś bardziej ludzki aparat fotograficzny :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa to kraina.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jaki piękny artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.