Facebook Google+ Twitter

Artykuł Jana F.

"Człowiek bez grosza przy duszy nie jest wolny". To słowa Lecha Kaczyńskiego z kampanii prezydenckiej. Bardzo prawdziwe. Czy wszyscy podzielają jego poglądy?

Tylko tyle oferują nam wielcy tego świata? / Fot. Katarzyna Chodkiewicz-LisOd początku lat dziewięćdziesiątych jesteśmy nękani przez media i decydentów
frazesami, które podcinają skrzydła wielu ludziom i zniechęcają do działania. Te frazesy to: „unijne normy”, „europejskie standardy” itp. Politycy żądają od społeczeństwa poświęcenia, zaciskania pasa, klepania biedy, natomiast sami skrzętnie ukrywają przed opinią publiczną pewne niewygodne fakty.

Takim faktem jest istnienie pojęcia płacy godziwej. W naszej świadomości funkcjonuje jakaś bliżej niesprecyzowana definicja tego pojęcia a tymczasem jest ono jak najbardziej sprecyzowane w sposób bardzo zrozumiały i nie pozwalający na swobodną interpretację. Zatem cóż to takiego ta płaca godziwa? Mówiąc najkrócej – według Komitetu Niezależnych Ekspertów Rady Europy jest to wynagrodzenie na poziomie 68 procent średniego wynagrodzenia w danym kraju. Płaca godziwa jest także zdefiniowana w art. 4 ust. 1 Europejskiej Karty Społecznej, której Polska do tej pory nie ratyfikowała. Większość krajów „starej unii” (z wyjątkiem Niemiec i Włoch) ustaliło wysokość płacy minimalnej właśnie na poziomie płacy godziwej.

Pierwszy raz spotkałem się z tym pojęciem na wykładzie z polityki społecznej podczas studiów. Polscy politycy jakoś niechętnie mówią o europejskiej definicji płacy godziwej, więc postanowiłem przybliżyć tę sprawę czytelnikom, żebyśmy również i my żądali sprawiedliwego podziału owoców naszej pracy a nie tylko podążali za naszymi decydentami jak stado baranów.

Żeby przypomnieć sobie sprawę wrzuciłem ją w google. Wśród dziesiątków nudnawych opisów i zapisów natknąłem się na artykuł pana Jana Fidora pt. „ Godziwa płaca”.
Doznałem szoku. W barwnym tonie autor opisuje rzekome postrzeganie płacy godziwej przez polskiego hydraulika i według tego rzekomego postrzegania, płaca godziwa powinna zagwarantować następujące dobra: trzy samochody, willę z basenem, letni domek i wakacje w ciepłych krajach, markowe meble i ciuchy oraz frutti di mare na obiad. Następnie autor opisuje rzekomą katastrofę gospodarczą, która ma nastąpić, gdyby ten hydraulik otrzymywał wynagrodzenie na poziomie płacy godziwej.

Oto małe wyliczenie według dzisiejszych danych ze strony inwestycje.pl:
średnie wynagrodzenie 3195 zł x 68 proc. = 2172 zł brutto, czyli około 1500 zł na rękę. Czy to wystarczy na wyżej wymienione dobra? Zaznaczam, że nie są to obliczenia płacy minimalnej, bo ta wynosi zaledwie 40 procent średniej krajowej (1276 zł brutto), lecz tej wyśnionej, wymarzonej płacy godziwej.

Żyjemy w kraju, w którym rozwarstwienie dochodowe i społeczne obywateli jest typowe dla krajów latynoamerykańskich. Politycy nie cierpią tego porównania ale wskaźniki są bezlitosne. Obok bijącego po oczach bogactwa mamy wielkie obszary zwyczajnej biedy i beznadziei.

Panie Fidor. Pański artykuł jest najbardziej tendencyjnym i kłamliwym artykułem, jaki dane mi było czytać po 6 czerwca 1989 roku. Z premedytacją rozmija się pan z prawdą. A gdzie dziennikarski wymóg obiektywizmu i rzetelności? Być może dostanie pan jakiś medal dziękczynny od Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan” w podzięce za krzewienie w Polsce świadomości typowej dla zniewolonych robotników Ameryki Południowej, ale czy na pewno o to chodzi w tej robocie?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.