Pozycja materiału w rankingach:
„Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany” (art. 77 Kodeksu wykroczeń). Moim zdaniem, karanie na tej podstawie „za wyprowadzanie psa bez smyczy” jest nadinterpretacją.
Pies domowy był najwcześniej udomowionym zwierzęciem i ma spory udział w sukcesie cywilizacyjnym, jaki odniósł nasz gatunek. Po blisko 35 tysiącach lat koegzystencji z człowiekiem, pies jest prawdopodobnie również najlepiej „porozumiewającym się” z nami zwierzęciem żyjącym na ziemi. Za przysłowiową garść odpadków z ludzkiego stołu pies oddaje człowiekowi swoje usługi i obdarza go bezgranicznym zaufaniem. Od tysięcy lat pies pozostaje obrońcą ludzkich domostw i inwentarza oraz pomocnikiem myśliwych i pasterzy. We współczesnym świecie zadania psów pracujących to także wyszukiwanie narkotyków i broni czy udział w poszukiwaniu zaginionych osób. Psy pełnią także rolę przewodników niewidomych, pomocników niepełnosprawnych i „dogoterapeutów” - czyli wspomagają leczenie zaburzeń emocjonalnych i rehabilitację, zwłaszcza dzieci. Również zwykły domowy kanapowiec ma swoje zasługi - zmusza mieszczucha do codziennej dawki ruchu na świeżym powietrzu. Udowodniono też, że kontakt z domowym czworonogiem łagodzi stres, powoduje obniżenie ciśnienia krwi i spowolnienie tętna. Bez przesady można zatem stwierdzić, że pomimo wszelkich przemian cywilizacyjnych i zmiany sposobu życia, pies nadal pozostaje nieocenionym pomocnikiem człowieka.Zobacz także:
Artykuły
(34)
Galerie
(24)
Średnia ocen
(4.88)
Wiek: 48 | Miejscowość: Gliwice | Kraj: Polska
O mnie: Biolog, Ślązak i gliwiczanin z urodzenia, wyboru i miłości. W chwilach wolnych czasem piszę ... o moim mieście i jego problemach.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
ina chwir 28.12.2008 00:05
Autor artykułu nie powinien się dziwić reakcji czytelników. Większość z nich przeżyło traumatyczne dla nich zdarzenie, związane z niewłaściwym zachowaniem się jakiegoś psa lub właściciela czworonoga.
Osobiście nie zgadzam się z ich opinią. Rozumiem jednak, że jeżeli ktoś przeżył pożar, zawsze będzie bał się ognia.
Miałam to szczęście, że dzieciństwo spędziłam w miejscowości, gdzie wałęsające się psiaki, w większości kundelki, wędrowały swobodnie po podwórkach, i choć często je zaczepiałam, żaden nie zrobił mi krzywdy. Nikt nie napuszczał policji na psich właścicieli, a gdy ktoś wdepnął w kupę wiedział co zrobić (od razu przyznam się - sprzątam po moim czworonogu).
Przypatrzcie się swoim dzieciom. Niektóre z nich instynktownie wiedzą jak podejść do psa, by zaskarbić jego zaufanie, inne wpadają w popłoch i uciekają. Które są atakowane? Nie straszcie swoich dzieci, lepiej uczcie je ostrożnego obcowania z żywym stworzeniem, a jako dorośli nie będą one widziały w psie potencjalnego mordercy.
Zgadzam się w jednym: psy ras niebezpiecznych i ich mieszańce (a właściwie właściciele) bezwzględnie powinny przejść badania psychologiczne i tresurę. Kaganiec i smycz w tym przypadku nikogo nie ochroni.
Robert Appenheimer 17.02.2008 12:33
Nie zgadzam się. Nie mogę sobie wyobrazic mojego Rotweilera biegającego między dziecmi w piaskownicy czy ławkami na których siedzą staruszki. Co więcej mój pies wychodząc poza obejście czeka na zapięcie smyczy, wcześniej nie oddali się.
Katarzyna Lisowska 13.01.2008 20:21
Przeczytałam jeszcze raz te wszystkie komentarze i powiem, że smutno mi się zrobiło. Poza Anią (annuszka) większość prezentuje postawy typu "chłop żywemu nie przepuści". Co ciekawe, także właściciele psów, co jest o tyle dziwne, że od nich można by się spodziewać pewnej znajmości etologii psów i cech róznych ras. Tylko, że przysłowiowy "chłop" miał co najmniej jednego psa w swoim obejściu i wiedział, jak się z psami postępuje. Jak pies do niego wyszczerzył zęby, to brał kłonicę i się opędzał. A współcześni nie znając psiej psychiki - demonizują i zwyczajnie się boją. Dlatego wolą mieć na swoją obronę odpowiedni paragraf.
To sa moje refleksje po lekturze komentarzy, które są trochę nie na temat, jeżeli chodzi o sam artykuł. Artykuł nie traktuje bowiem raczej o spuszczaniu ze smyczy psów, przed którymi należałoby się opędzać kłonicą, tylko o łagodnych psach, nad którymi właściciel w pełni panuje, spuszczonych ze smyczy w ustronnym miejscu (czyli sytuacja dopuszczalna w mysl uchwały RM, przynajmniej w Gliwicach, ale nie dopuszczalna wg miejscowych stróżów prawa). W sytuacji, kiedy w większości miast, idąc za fetyszem rachunku ekonomicznego likwiduje (zabudowuje) się większośc terenów tzw. "zieleni nieurządzonej", gdzie dotąd zwyczajowo psiarze mogli dać trochę swobody swoim czworonogom - zaczyna to byc istotny problem.
Wydaje mi się, że warto poświęcić tej sprawie chwilę refleksji. Można oczywiście "iśc z duchem postępu", wyciąc w miastach całą zieleń i zakazać trzymania psów, ale nie wiem, czy to właśnie o to chodzi.
Andrzej Pieczyrak 11.01.2008 22:00
Masz rację Bogusławie „Tacy "oczytani" właściciele psów, są najgroźniejsi.”… a w ogóle ludzie, którzy się na czymś znają są najgroźniejsi. To poważna zmora naszego kraju. Czytam o tym i słyszę to od lat. Lepiej nie czytać i nie poszerzać swojej wiedzy… i powtarzać „Pies ma tak zwany terytorializm i jeśli usiądziesz na chwilę na ławce w parku, to pies będzie bronił okolicy tej ławki zębami”. To zapewne nie jest tekst z książki… bo te z książek to złe i nic nie warte :-).
Pisząc ”Trzeba znać swojego psa a nie podpierać się teorią” sugerujesz, że nie znam swojego psa? Chwyt jest miękki a nie słaby i sprawdzony w praktyce… a nie jedynie wyczytany z książek.Domyślam się, że ty lepiej znasz mojego (oraz wszystkich innych) psa niż ja. Wierzę, że nawet wizyta w związku kynologicznym nie zmieni twojego zdania… bo tam również sami „oczytani”.
P.S. Istnieje dużo dobrej literatury naukowej na temat behawioru i genetyki psów, w tym sporo krajowej, popartej wieloletnimi badaniami. Nie chcąc być posądzonym o reklamę nie wymieniam tutaj tych pozycji. Zresztą podejrzewam, że i tak byś nie sięgnął po lekturę… bo ty przecież wiesz lepiej.
Jolanta Paczkowska 11.01.2008 15:14
Takie wzmocnienie treści, na wypadek, gdyby ktoś nie zrozumiał przesłania?
A są tego granice?
Anna Stężały 11.01.2008 14:39
"Czy dziennikarz powinien przejmować maniery innych?"
Może parafrazować, żonglować słowem, etc., aby wywołać pożądane skojarzenie.
Jolanta Paczkowska 11.01.2008 13:26
Powiedziałabym: „Paragraf dwudziesty drugi”.
Czy dziennikarz powinien przejmować maniery innych?
A „Straż Miejska” i „Policja” – dlaczego od wielkich liter?
Anna Stężały 11.01.2008 12:30
Kochani, we wszystkim trzeba znaleźć złoty środek. Sama mam dwa psy, kundelki. Starsza, 14sto letnia Misia od zawsze chodzi bez smyczy. Jest bardzo spokojnym, reagującym na moje komendy a niereagującym na biegaczy, dzieci, koty i inne zaczepki psiakiem. Druga, dwuletnia Etna jest bardzo energicznym i "wygadanym" zwierzakiem, który goni wszystko co się rusza, uwielbia zaczepiać dzieci i nie lubi osób starszych. W związku z tym, że wygląda groźnie i jest zaczepna, na krótkie spacery zawsze chodzi na smyczy, a gdy jest spuszczana ze smyczy to tylko w kagańcu (wyjątkiem są spacery w lesie). Zupełnie jej to nie przeszkadza, a dodatkowo kaganiec sprawia, że zachowuje się bardzo spokojnie (w razie konfrontacji z innym psem bądź człowiekiem, nie ma czym się bronić).
Kluczem jest poznanie i zrozumienie potrzeb naszego psa. Jeżeli posiadmy pieska, który nie lubi ruchu, woli snuć się powoli i generalnie jest typowym kanapowcem, to chodzenie na wyciąganej smyczy raczej nie będzie dla niego torturą. Natomiast jeżeli decydujemy się na dużego i wymagającego psa to powinniśmy przygotować się na to,ż ecodziennie czega nas jogging, jazda na rowerze bądź wycieczka za miasto, aby nasz pupil się wybiegał. Warto też pomyśleć o szkoleniu- jeżeli pies się słucha, to możemy mu pozwolić na więcej.
Dzięki częstemu przebywaniu z czworonogiem poznajemy go coraz lepiej, dzięki czemu możemy łatwiej przewidzieć jego reakcje. A jeżeli zauważymy, że nasz pies jest agresywny, to zamiast od razu skracać mu smycz, zastanówmy się nad przyczyną. Wówczas może się okazać (i często się okazuje), że po prostu brakuje mu ruchu.
Pozdrawiam:)
Jolanta Paczkowska 11.01.2008 07:25
Psów się boję od dzieciństwa. Mam uraz (nawet pisać o tym nie lubię). Właśnie z powodu właściciela, który twierdził, że jego piesek nie gryzie. Kiedy przechodzę koło psa w kagańcu, mam komfort psychiczny.
Gdy widzę bez, jeśli to możliwe, przechodzę na drugą stronę.
A teraz uwaga pozamerytoryczna (nie wytrzymałam ;-)).
Naprawdę nikomu nie przeszkadza błąd w tytule? Może coś przeoczyłam?
To liczebników już nie odmieniamy??
Daniel Krysiak 11.01.2008 00:10
Znam łagodne psy, jednak nawet one dostają świra, jak widzą podskakującego, spoconego, zdyszanego czerwonego człowieka. Byłem już raz pogryziony, raz właściciel złapał w ostatniej chwili wilczura, ale najgorsze było leżenie twarzą w żwirze, w oczekiwaniu, aż właściciel łaskawie podejdzie i zabezpieczy "pieska" - dobrze, że miałem wystarczająco dużo zimnej krwi.
Pies to morderca i bardzo mnie irytuje, gdy widzę uśmiechniętego człowieka wołającego: "przecież nic nie zrobi!".
A najbardziej podłe i poniżające w tym jest to, że jakbym bydle zarżnął, to miałbym problemy chyba większe, niż z trwałym kalectwem.
Łatwiej wyrzucać śmieci w krzaki i do lasu? [Zdjęcia]
(odsłon: +1022)