Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8555 miejsce

Artykuł siedemdziesiąt siedem

„Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany” (art. 77 Kodeksu wykroczeń). Moim zdaniem, karanie na tej podstawie „za wyprowadzanie psa bez smyczy” jest nadinterpretacją.

Artykuł 77 Kodeksu wykroczeń jest bodajże najczęściej egzekwowanym przez Straż Miejską paragrafem. W praktyce oznacza to, że prawie każdy posiadacz psa ma szansę na otrzymanie mandatu w wysokości 200 złotych, gdyż taką kwotę przewiduje taryfikator. Wystarczy tylko spuścić psa ze smyczy, a czujni stróże prawa proponują mandat za naruszenie artykułu 77. W skrajnych przypadkach pretekstem może być brak kagańca, nawet w sytuacji, gdy pies prowadzony jest na smyczy.

Mam łagodnego psa i, jako jeden z nielicznych, regularnie płacę za niego podatek. Zawsze sprzątam po moim psie, narażając się na uśmieszki pełne politowania ze strony części przechodniów. Mimo to, stale muszę unikać Straży Miejskiej i Policji niczym groźny przestępca. Chociaż kodeks w żadnym z artykułów nie nakazuje wyprowadzania psów na smyczy i w kagańcu stróże prawa często kierują się własną interpretacją przepisów.

Canis familiaris


Mój potomek wilka. / Fot. Andrzej PieczyrakPies domowy był najwcześniej udomowionym zwierzęciem i ma spory udział w sukcesie cywilizacyjnym, jaki odniósł nasz gatunek. Po blisko 35 tysiącach lat koegzystencji z człowiekiem, pies jest prawdopodobnie również najlepiej „porozumiewającym się” z nami zwierzęciem żyjącym na ziemi. Za przysłowiową garść odpadków z ludzkiego stołu pies oddaje człowiekowi swoje usługi i obdarza go bezgranicznym zaufaniem. Od tysięcy lat pies pozostaje obrońcą ludzkich domostw i inwentarza oraz pomocnikiem myśliwych i pasterzy. We współczesnym świecie zadania psów pracujących to także wyszukiwanie narkotyków i broni czy udział w poszukiwaniu zaginionych osób. Psy pełnią także rolę przewodników niewidomych, pomocników niepełnosprawnych i „dogoterapeutów” - czyli wspomagają leczenie zaburzeń emocjonalnych i rehabilitację, zwłaszcza dzieci. Również zwykły domowy kanapowiec ma swoje zasługi - zmusza mieszczucha do codziennej dawki ruchu na świeżym powietrzu. Udowodniono też, że kontakt z domowym czworonogiem łagodzi stres, powoduje obniżenie ciśnienia krwi i spowolnienie tętna. Bez przesady można zatem stwierdzić, że pomimo wszelkich przemian cywilizacyjnych i zmiany sposobu życia, pies nadal pozostaje nieocenionym pomocnikiem człowieka.

Dyskryminacja właścicieli psów a przepisy prawa


Generalnie, jako gatunek pies nie jest uznawany za zwierzę agresywne. Ustawa o Ochronie Zwierząt definiuje bardzo wyraźnie wyjątki - a mianowicie psy ras uznanych za agresywne „Art. 10. 1. Utrzymywanie psa rasy uznawanej za agresywną wymaga zezwolenia właściwego organu gminy. 2. Wykaz ras psów, o których mowa w ust. 1, oraz warunki wydawania zezwoleń określi, w drodze rozporządzenia, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, po zasięgnięciu opinii Związku Kynologicznego w Polsce.”

Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej, podstawowy akt prawny, gwarantuje wszystkim obywatelom równość wobec prawa „Art. 32. 1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne”. Konstytucja ani inny akt prawny nie zabrania posiadania psa.

Szczegółowa lektura Kodeksu Wykroczeń utwierdza mnie w przekonaniu, że karanie „za wyprowadzanie psa bez smyczy” jest nadinterpretacją Art. 77. Kolejny, 78 artykuł mówi „Kto przez drażnienie lub płoszenie doprowadza zwierzę do tego, że staje się niebezpieczne, podlega karze grzywny do 1.000 złotych albo karze nagany.”. Zestawiając oba artykuły ze sobą można odnieść wrażenie, że ustawodawcy głównie chodziło o to, aby „nieodpowiedzialnym zachowaniem” nie prowokować zwierzęcia do agresji, a zwierzęta agresywne utrzymywać pod kontrolą.

Uchwała Rady Miejskiej w Gliwicach w sprawie regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Gliwice par. 9, art. 2. mówi: „Zezwala się na zwolnienie psów ze smyczy jedynie w miejscach mało uczęszczanych przez ludzi i tylko w przypadku, gdy właściciel psa ma możliwość sprawowania bezpośredniej kontroli nad jego zachowaniem. Nie dotyczy to psów ras uznawanych za agresywne.”
Czyli obowiązek trzymania psa na smyczy nie jest bezwzględny. O tym jednak strażnicy miejscy nie pamiętają, a poza tym zapisy są nieprecyzyjne - „mało uczęszczane” to pojęcie niemierzalne i zależy od interpretacji, czyli dobrej, a częściej - złej woli strażnika.

Dodam, jako ciekawostkę, bo mało kto wie, że podatek za posiadanie psa jest ostatnim reliktem angielskiego podatku „od luksusu” jakim w dawnych czasach były psy, konie, karoce... i zegary.

Psy nie są aniołami, jednak…


Pies, mimo długiej, wspólnej z człowiekiem historii, nadal pozostaje potomkiem wilka i o tym również nie należy zapominać. Pewne instynkty i zachowania nadal drzemią w jego naturze. Podobnie jak w ludzkiej populacji, tak również w psiej, zdarzają się osobniki nadpobudliwe i agresywne. Co jakiś czas media obiegają dramatyczne relacje przypadków pogryzienia przez psy. Narasta zbiorowa histeria, brakuje rzetelnej informacji i refleksji, że w większości tych tragicznych przypadków winę ponosi człowiek, a nie pies. Mało się mówi o tym, że przepisy dotyczące ras agresywnych są kulawe, a przestępczość taka jak celowe szkolenie psów do agresji czy walki psów, nie jest traktowana poważnie (brak szkodliwości społecznej?) ani należycie zwalczana. Tak kształtowana jest opinia społeczna i cierpią na tym właściciele zwykłych, poczciwych „ciapków”, które stanowią 99 proc. psiej populacji.

Karać przed popełnieniem przestępstwa?


Karanie za wyprowadzanie psa bez smyczy, jest w mojej opinii rodzajem kary prewencyjnej. Legalne posiadanie broni, czy samochodu jest potencjalnie znacznie bardziej niebezpieczne, a jednak nie podlega karze przed spowodowaniem przy ich pomocy przestępstwa. Za to posiadacze psów... stają się przestępcami już w momencie odpięcia psa ze smyczy. Czy tak daleko idąca prewencja jest zgodna z konstytucyjną zasadą równości wobec prawa? Czy może już dowiedziono, że posiadacze psów z założenia są „gorszymi” ludźmi?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (34):

Sortuj komentarze:

Pies na spacerze powinien mieć możliwość biegania bez smyczy, chociażby ze względów zdrowotnych. Chodzenie na smyczy odbywa się zazwyczaj w wolniejszym tempie niż swobodne bieganie, w związku z czym poruszane są inne partie mięśni. Swobodne bieganie jest również istotne dlatego, że pozwala psu na utratę nagromadzonej energii właśnie poprzez ruch.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor artykułu nie powinien się dziwić reakcji czytelników. Większość z nich przeżyło traumatyczne dla nich zdarzenie, związane z niewłaściwym zachowaniem się jakiegoś psa lub właściciela czworonoga.
Osobiście nie zgadzam się z ich opinią. Rozumiem jednak, że jeżeli ktoś przeżył pożar, zawsze będzie bał się ognia.
Miałam to szczęście, że dzieciństwo spędziłam w miejscowości, gdzie wałęsające się psiaki, w większości kundelki, wędrowały swobodnie po podwórkach, i choć często je zaczepiałam, żaden nie zrobił mi krzywdy. Nikt nie napuszczał policji na psich właścicieli, a gdy ktoś wdepnął w kupę wiedział co zrobić (od razu przyznam się - sprzątam po moim czworonogu).
Przypatrzcie się swoim dzieciom. Niektóre z nich instynktownie wiedzą jak podejść do psa, by zaskarbić jego zaufanie, inne wpadają w popłoch i uciekają. Które są atakowane? Nie straszcie swoich dzieci, lepiej uczcie je ostrożnego obcowania z żywym stworzeniem, a jako dorośli nie będą one widziały w psie potencjalnego mordercy.
Zgadzam się w jednym: psy ras niebezpiecznych i ich mieszańce (a właściwie właściciele) bezwzględnie powinny przejść badania psychologiczne i tresurę. Kaganiec i smycz w tym przypadku nikogo nie ochroni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie zgadzam się. Nie mogę sobie wyobrazic mojego Rotweilera biegającego między dziecmi w piaskownicy czy ławkami na których siedzą staruszki. Co więcej mój pies wychodząc poza obejście czeka na zapięcie smyczy, wcześniej nie oddali się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałam jeszcze raz te wszystkie komentarze i powiem, że smutno mi się zrobiło. Poza Anią (annuszka) większość prezentuje postawy typu "chłop żywemu nie przepuści". Co ciekawe, także właściciele psów, co jest o tyle dziwne, że od nich można by się spodziewać pewnej znajmości etologii psów i cech róznych ras. Tylko, że przysłowiowy "chłop" miał co najmniej jednego psa w swoim obejściu i wiedział, jak się z psami postępuje. Jak pies do niego wyszczerzył zęby, to brał kłonicę i się opędzał. A współcześni nie znając psiej psychiki - demonizują i zwyczajnie się boją. Dlatego wolą mieć na swoją obronę odpowiedni paragraf.

To sa moje refleksje po lekturze komentarzy, które są trochę nie na temat, jeżeli chodzi o sam artykuł. Artykuł nie traktuje bowiem raczej o spuszczaniu ze smyczy psów, przed którymi należałoby się opędzać kłonicą, tylko o łagodnych psach, nad którymi właściciel w pełni panuje, spuszczonych ze smyczy w ustronnym miejscu (czyli sytuacja dopuszczalna w mysl uchwały RM, przynajmniej w Gliwicach, ale nie dopuszczalna wg miejscowych stróżów prawa). W sytuacji, kiedy w większości miast, idąc za fetyszem rachunku ekonomicznego likwiduje (zabudowuje) się większośc terenów tzw. "zieleni nieurządzonej", gdzie dotąd zwyczajowo psiarze mogli dać trochę swobody swoim czworonogom - zaczyna to byc istotny problem.
Wydaje mi się, że warto poświęcić tej sprawie chwilę refleksji. Można oczywiście "iśc z duchem postępu", wyciąc w miastach całą zieleń i zakazać trzymania psów, ale nie wiem, czy to właśnie o to chodzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Masz rację Bogusławie „Tacy "oczytani" właściciele psów, są najgroźniejsi.”… a w ogóle ludzie, którzy się na czymś znają są najgroźniejsi. To poważna zmora naszego kraju. Czytam o tym i słyszę to od lat. Lepiej nie czytać i nie poszerzać swojej wiedzy… i powtarzać „Pies ma tak zwany terytorializm i jeśli usiądziesz na chwilę na ławce w parku, to pies będzie bronił okolicy tej ławki zębami”. To zapewne nie jest tekst z książki… bo te z książek to złe i nic nie warte :-).
Pisząc ”Trzeba znać swojego psa a nie podpierać się teorią” sugerujesz, że nie znam swojego psa? Chwyt jest miękki a nie słaby i sprawdzony w praktyce… a nie jedynie wyczytany z książek.Domyślam się, że ty lepiej znasz mojego (oraz wszystkich innych) psa niż ja. Wierzę, że nawet wizyta w związku kynologicznym nie zmieni twojego zdania… bo tam również sami „oczytani”.
P.S. Istnieje dużo dobrej literatury naukowej na temat behawioru i genetyki psów, w tym sporo krajowej, popartej wieloletnimi badaniami. Nie chcąc być posądzonym o reklamę nie wymieniam tutaj tych pozycji. Zresztą podejrzewam, że i tak byś nie sięgnął po lekturę… bo ty przecież wiesz lepiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Takie wzmocnienie treści, na wypadek, gdyby ktoś nie zrozumiał przesłania?
A są tego granice?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Czy dziennikarz powinien przejmować maniery innych?"

Może parafrazować, żonglować słowem, etc., aby wywołać pożądane skojarzenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Powiedziałabym: „Paragraf dwudziesty drugi”.
Czy dziennikarz powinien przejmować maniery innych?
A „Straż Miejska” i „Policja” – dlaczego od wielkich liter?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kochani, we wszystkim trzeba znaleźć złoty środek. Sama mam dwa psy, kundelki. Starsza, 14sto letnia Misia od zawsze chodzi bez smyczy. Jest bardzo spokojnym, reagującym na moje komendy a niereagującym na biegaczy, dzieci, koty i inne zaczepki psiakiem. Druga, dwuletnia Etna jest bardzo energicznym i "wygadanym" zwierzakiem, który goni wszystko co się rusza, uwielbia zaczepiać dzieci i nie lubi osób starszych. W związku z tym, że wygląda groźnie i jest zaczepna, na krótkie spacery zawsze chodzi na smyczy, a gdy jest spuszczana ze smyczy to tylko w kagańcu (wyjątkiem są spacery w lesie). Zupełnie jej to nie przeszkadza, a dodatkowo kaganiec sprawia, że zachowuje się bardzo spokojnie (w razie konfrontacji z innym psem bądź człowiekiem, nie ma czym się bronić).

Kluczem jest poznanie i zrozumienie potrzeb naszego psa. Jeżeli posiadmy pieska, który nie lubi ruchu, woli snuć się powoli i generalnie jest typowym kanapowcem, to chodzenie na wyciąganej smyczy raczej nie będzie dla niego torturą. Natomiast jeżeli decydujemy się na dużego i wymagającego psa to powinniśmy przygotować się na to,ż ecodziennie czega nas jogging, jazda na rowerze bądź wycieczka za miasto, aby nasz pupil się wybiegał. Warto też pomyśleć o szkoleniu- jeżeli pies się słucha, to możemy mu pozwolić na więcej.
Dzięki częstemu przebywaniu z czworonogiem poznajemy go coraz lepiej, dzięki czemu możemy łatwiej przewidzieć jego reakcje. A jeżeli zauważymy, że nasz pies jest agresywny, to zamiast od razu skracać mu smycz, zastanówmy się nad przyczyną. Wówczas może się okazać (i często się okazuje), że po prostu brakuje mu ruchu.

Pozdrawiam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Psów się boję od dzieciństwa. Mam uraz (nawet pisać o tym nie lubię). Właśnie z powodu właściciela, który twierdził, że jego piesek nie gryzie. Kiedy przechodzę koło psa w kagańcu, mam komfort psychiczny.
Gdy widzę bez, jeśli to możliwe, przechodzę na drugą stronę.

A teraz uwaga pozamerytoryczna (nie wytrzymałam ;-)).
Naprawdę nikomu nie przeszkadza błąd w tytule? Może coś przeoczyłam?
To liczebników już nie odmieniamy??

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.