Facebook Google+ Twitter

Artyści "do odstrzału", czyli jak zarobić po Majkelu

Tłum kłębi się przy barze, na parkiecie ścisk, że ledwo można palec wcisnąć. Z głośników płynie strumień disco, hip-hopu i innych tym podobnych tanecznych brzmień. Nagle lecą pierwsze dźwięki "Smooth Crimnal" lub innego "Black or White".

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. GARRY SAMUELS / HO /PAPPrzez dyskotekę przechodzi radosny pomruk: - Łał! Majkel! - i wszyscy z rozanieleniem na twarzy zaczynają pląsać w rytm starej piosenki Jacksona. Na parkiecie, przy barze, a nawet w kolejce do WC. Wcześniejsze piosenki innych gwiazd i gwiazdeczek nie wzbudzały aż takiej radości wśród gości lokalu. A tu nagle eksplozja talentów tanecznych. I przy okazji też paru wokalnych. Nawet panowie z wygolonymi karkami mają dziwną lekkość w kanciastych ruchach, kiedy naśladują króla popu. Cud! Oni ruszają się prawie normalnie!

I tak mniej więcej wygląda (lub wyglądał) prawie każdy wieczór w wielu tancbudach z tzw. muzyką rozrywkową po śmierci Michaela Jacksona. Od Bałtyku aż do Tatr. Od Białegostoku do Zielonej Góry. Jeszcze parę miesięcy temu jedynym utworem Jacksona, który był w miarę regularnie grany w różnego rodzaju dyskotekach - i to zarówno w tych typu "złote przeboje", jak i i tych plastic fantastic disco house remix - było nieśmiertelne "Billy Jean". Jeśli pojawił się jakiś inny utwór Michaela (najczęściej "Thriller"), było to już prawdziwe święto. Zwłaszcza dla tych autentycznych fanów. Kto w ogóle kojarzył takie utwory jak "ABC" czy "Don't Stop 'Til You Get Enough"? Teraz, gdy Jacksona już nie ma, nagle odkrywane są jego inne utwory. Mało tego. Okazują się większymi hitami dyskotekowymi niż tegoroczne piosenki lansowane na przeboje roku, nagrywane w pocie czoła przez jeszcze żywych artystów. Stare płyty Jacksona w mgnieniu oka zniknęły z półek sklepów muzycznych. Wszyscy wydają książki na jego temat.

Niby nic nowego. Przerabialiśmy przecież to zjawisko na taką skalę tuż po śmierci Freddiego Mercurego. Na mniejszą, gdy zszedł Kurt Cobain z Nirvany. Zapewne tak też było po śmierci Lennona czy Presleya. Taki Elvis, choć jest martwy od ponad trzydziestu lat, wciąż jest dochodowy. Właśnie ukazało się nowe DVD "Elvis: Love Me Tender - The Love Songs", które już jest bestsellerem. A według danych podanych przez pismo "Billboard", spadkobiercy króla rock'n'rolla zarobili w zeszłym roku 55 milionów dolarów. Dla porównania: spadkobiercy Jacksona zarobili 100 milionów dolarów w ciągu... 48 dni od śmierci króla popu. Ile zarobiły wytwórnie płytowe? Niewiele mniej.

A z naszego podwórka? Na kim dało się zarobić? Ciechowski, Niemen? Nawet po śmierci naszego papieża płyty z jego homiliami schodziły jak świeże bułeczki. A wcześniej jak było? Nie za różowo. Jan Paweł II na płycie w sklepie? Tylko dla wybranych. Smutne, ale prawdziwe.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

tGgygAyFOSildsf
  • tGgygAyFOSildsf
  • 22.02.2012 05:11

Druzyna A bez Mr.T to swietokradztwo, a jesli cozdhi o wokal to sposrod ostatnich produktow przemyslu muzycznego Gaga akurat daje rade. Na youtube jest sporo akustycznych wystepow i nie brzmi to zle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla mnie po prostu jest to takie dziwne zjawisko, że aż czasami "śmieszne". Mimo, że przerabiane po raz kolejny. I dlatego też przy okazji pozwoliłem sobie pogdybać, kto następny nadaje się na taką zmarłą kurę wciąż znoszącą złote jajka ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Śmierć jest pierwszym krokiem do nieśmiertelności, Marcinie.
I choć, zgadzam się z tym, że cały ten biznes robiony na śmierci Gwiazdy, ocieka nie tylko tandetą, ale i morlanym zwątpieniem w człowieka, to nie wydaje mi się, by pląsy osób na dyskotekach, choćby i nawet przy MJ, miały być czymś nieodpowiednim, jak "zabawa na stypie".
Michael tworzył muzykę dla swych fanów- a że 90 procent z tych, którzy teraz kupują jego płyty, to chwilowi fascynaci, to już co innego.
Prawdziwi fani nie muszą tych płyt teraz kupować, bo już dawno stoją one na ich półkach.

A hity MJ grane były już od zawsze na imprezach- nie wiem czy wszędzie, ale w klubach, w których ja bywam, od kiedy pamiętam, każdej nocy Jackson pojawiał się conajmniej 2-3 razy.
I teraz się to nie zmieniło.

Brzydzi mnie zarabianie kasy na czyjejś śmierci- tu się zgadzam.
Ale nie popadajmy też w paranoję.

"Nie wszystek umrę".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.