Pozycja materiału w rankingach:
Tłum kłębi się przy barze, na parkiecie ścisk, że ledwo można palec wcisnąć. Z głośników płynie strumień disco, hip-hopu i innych tym podobnych tanecznych brzmień. Nagle lecą pierwsze dźwięki "Smooth Crimnal" lub innego "Black or White".
Przez dyskotekę przechodzi radosny pomruk: - Łał! Majkel! - i wszyscy z rozanieleniem na twarzy zaczynają pląsać w rytm starej piosenki Jacksona. Na parkiecie, przy barze, a nawet w kolejce do WC. Wcześniejsze piosenki innych gwiazd i gwiazdeczek nie wzbudzały aż takiej radości wśród gości lokalu. A tu nagle eksplozja talentów tanecznych. I przy okazji też paru wokalnych. Nawet panowie z wygolonymi karkami mają dziwną lekkość w kanciastych ruchach, kiedy naśladują króla popu. Cud! Oni ruszają się prawie normalnie!Zobacz także:
Artykuły
(10)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.87)
Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
O mnie: Studiowałem dziennikarstwo na Uniwersytecie Wrocławskim. Tu i ówdzie (po)pisuję (Runner's World, gazeta.pl, Grupa Montevideo). Debiutowałem na portalu ithink.pl "słynnym" artykułem "Jak otwierałem fabrykę LG...":... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
tGgygAyFOSildsf 22.02.2012 05:11
Druzyna A bez Mr.T to swietokradztwo, a jesli cozdhi o wokal to sposrod ostatnich produktow przemyslu muzycznego Gaga akurat daje rade. Na youtube jest sporo akustycznych wystepow i nie brzmi to zle.
Marcin Borowicz 28.09.2009 12:32
Dla mnie po prostu jest to takie dziwne zjawisko, że aż czasami "śmieszne". Mimo, że przerabiane po raz kolejny. I dlatego też przy okazji pozwoliłem sobie pogdybać, kto następny nadaje się na taką zmarłą kurę wciąż znoszącą złote jajka ;)
Aleksandra Puciłowska 26.09.2009 13:38
Śmierć jest pierwszym krokiem do nieśmiertelności, Marcinie.
I choć, zgadzam się z tym, że cały ten biznes robiony na śmierci Gwiazdy, ocieka nie tylko tandetą, ale i morlanym zwątpieniem w człowieka, to nie wydaje mi się, by pląsy osób na dyskotekach, choćby i nawet przy MJ, miały być czymś nieodpowiednim, jak "zabawa na stypie".
Michael tworzył muzykę dla swych fanów- a że 90 procent z tych, którzy teraz kupują jego płyty, to chwilowi fascynaci, to już co innego.
Prawdziwi fani nie muszą tych płyt teraz kupować, bo już dawno stoją one na ich półkach.
A hity MJ grane były już od zawsze na imprezach- nie wiem czy wszędzie, ale w klubach, w których ja bywam, od kiedy pamiętam, każdej nocy Jackson pojawiał się conajmniej 2-3 razy.
I teraz się to nie zmieniło.
Brzydzi mnie zarabianie kasy na czyjejś śmierci- tu się zgadzam.
Ale nie popadajmy też w paranoję.
"Nie wszystek umrę".
10 najdziwniejszych ofert, czyli jak zarobić na Euro 2012
(odsłon: +221)