Facebook Google+ Twitter

"Artysta". Czym czaruje nas kino nieme?

Historia podobno lubi się powtarzać, a dobry film jest niczym wino - im starszy, tym lepszy. "Artysta" jest prawdziwą ucztą dla kinomana o wyrobionym guście i zdecydowanie dorasta do pochwał wynoszących go do rangi arcydzieła.

 / Fot. Materiały prasowe"Artysta" powstał z nostalgii i pragnienia stworzenia czegoś nowatorskiego. Paradoks? Francuski reżyser nie wątpił ani chwilę w powodzenie tego projektu. Michael Hazanavicius wielokrotnie podkreślał, że jego ambicją było stworzenie obrazu, który w wyrafinowany sposób nawiązywałby do złotej epoki kinematografii, a jednocześnie spełniałby oczekiwania współczesnych widzów. Zaznaczyć trzeba, że sentyment do kina niemego i czarno-białego obrazu to jedno, a intrygująca i wcale nieinfantylna fabuła, to drugie.

Trudno się bowiem nie zgodzić, że oglądanie filmowych klasyków może być męką dla dzisiejszej widowni i to nie wynika bynajmniej z braku artystycznej wrażliwości czy standardów, do jakich przyzwyczaiło nas współczesne kino, ale też z faktu, że zmienił się świat, w jakim żyjemy. Stąd też mało kogo śmieszą infantylne gagi rodem z komedii slapstickowej i mało kto czuje satysfakcję intelektualną, czytając urywki zdań z planszy i domyślając się i tak nieskomplikowanych dialogów bohaterów z ruchu ich ust. Dlatego do tego mariażu teraźniejszości i przeszłości byłam nastawiona sceptycznie. Jak się okazało, Hazanavicius nie tylko stworzył prawdziwą perełkę starannie dopracowaną pod kątem montażu, dźwięku i aktorstwa, ale też zdołał dokonać rzeczy iście nowatorskiej: tchnąć życie w formę filmu niemego.

Tytułowy artysta to George Valentin (nazwisko nawiązuje zapewne do Rudolfa Valentino), czołowa gwiazda kina niemego (w tej roli doskonały Jean Dujardin o wyglądzie amanta z lat 20.). Przypadkowo spotyka on Peppy Miller (w tej roli równie doskonała Bérénice Bejo), młodą tancerkę, która marzy o hollywoodzkiej karierze filmowej. Los chce, że drogi tych dwojga schodzą się na planie filmowym. Gwiazda George'a błyszczy jednak do czasu, kiedy producent nie pokaże mu pierwszego filmu dźwiękowego. Artysta nawet nie chce o tym słyszeć. Wszak nie jest marionetką. Jednak nadejście nowego medium staje się życiową szansą dla młodej Peppy...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

konio
  • konio
  • 27.02.2012 09:33

Jednym słowem:podróbka podróbki.Obnażenie miałkości i bylejakości współczesnej kinematografii,która aby osiągnąć sukces musi posiłkować się archaicznym eklektyzmem w zakresie tak formy jak i treści.Sukces tego filmu bazuje na przytępionej wrażliwości wspólczesnego widza,który zbombardowany kolorowymi,szybko zmieniającymi się obrazkami o bezsensownej fabule filmikach stał sie na tyle "głodny" sztuki,że gotów jest uznać za arcydzieła wszystko co odbiega od wspomnianej obowiązującej sztampy.
"Artysta"może i jest nowym filmem,ale NOWY to on z cała pewnością nie jest.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obejrzałem i cóż mogę powiedzieć - ten film to bardzo oryginalna ciekawostka, która bardzo przypadła mi do gustu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.