Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Kino i TV > "Artysta". Główny kandydat do Oscara wchodzi do polskich kin
929 miejsce

Dział: Kino i TV

Ocena: 85pkt

Oceń:

"Artysta". Główny kandydat do Oscara wchodzi do polskich kin


W piątek 10 lutego do polskich kin wchodzi "Artysta" - film Michela Hazanaviciusa, który zdobył trzy Złote Globy oraz został nominowany do Oscara w aż dziesięciu kategoriach (w tym za najlepszy film)!

Niema hipnoza

Magnetyczny, awangardowy, wyjątkowy, niekonwencjonalny, hipnotyzujący. Myślę, że te określenia świetnie opisują „Artystę”, który udowadnia, iż nie potrzeba skomplikowanej historii, zwrotów akcji, strzelanin, aby stworzyć film bardzo dobry.

Mało tego, Hazanavicius udowadnia, że nie potrzeba dźwięku, aby stworzyć arcydzieło w czasach, w których efekty specjalne, trójwymiar są na porządku dziennym. „Artysta" jest hołdem dla tradycji kina niemego, w ciekawy sposób, bawiąc się jego konwencją.

"Artysta" po prostu zaparł mi dech w piersiach i spowodował, że wciąż nie mogę poskładać myśli i z trudem przychodzi mi pisanie kolejnych słów tego artykułu. Szykując się wspólnie z dziewczyną (pozdrawiam Cię Moniko) do projekcji, nie zakładaliśmy, że film wprowadzi nas w hipnozę, w której obudzimy się jeszcze następnego dnia.

Aby wprowadzić Was w niezwykły nastrój, jaki tworzy każda minuta francuskiej produkcji, obejrzyjcie zwiastun:



Po trailerze przejdźmy do krótkiego opisu fabuły. Otóż „Artysta” opowiada historię George’a Valentina, gwiazdy kina niemego, który jest u szczytu popularności. Jego głównym przeciwnikiem jest… uzależnienie od „narkotyków”, „alkoholu”, „panienek”… nie no, opanujmy się… nie mamy przecież do czynienia z głupkowatym filmem zza oceanu. Tym, co stoi na przeszkodzie dalszej kariery Valentina, jest dźwięk.

Aktorzy

Jean Dujardin

„Artysta” nie byłby jednak filmem doskonałym, gdyby nie aktorzy. Mam tu na myśli przede wszystkim Jeana Dujardina

Francuz grał dotychczas głównie w produkcjach rodzimych, które popularność zyskiwały tylko nad Sekwaną. Ciekawą rolę zagrał w parodii Jamesa Bonda, zatytułowanej „OSS 17”, którą wyreżyserował również Michel Hazanavicius.

Komentarze: 4

Sortuj komentarze:

Katarzyna Olczak 26.02.2012 09:36

Ocena: Ocena pozytywna 3 Ocena negatywna 1

Absolutnie fantastyczny! Mam nadzieję, że w nocy otrzyma najważniejszą nagrodę :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Sebastian z Warszawy

Sebastian z Warszawy 16.02.2012 14:08

Ocena: Ocena pozytywna 11 Ocena negatywna 4

A weź spier... z takimi komentarzami. piszesz jakieś głupoty, nawiązujesz do polityki chociaż porównanie nie ma jakikolwiek sensu. Możesz wyrażać swoje opinie na temat filmu Artysta[według mnie dość ciekawego, chociaż rewelacyjnym bym go nie nazwał], ale bez jakiś nadinterpretacji i wieńczenia swej wypowiedzi, że Tusk nie jest mężem stanu...bo to akurat wie każdy zdrowomyślący. Lepiej wylewaj te swoje wypociny na www.samosia.pl - tam może znajdziesz wdzięcznych odbiorców swoich pierdół.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Franciszek Renkloda

Franciszek Renkloda 15.02.2012 14:20

Ocena: Ocena pozytywna 8 Ocena negatywna 11

rozmowa na filmie Artysta:
"- Płaczesz?
- Nie, a ty?
- Ja tak, ale to raczej dlatego, że ziewałem i wycisnęła mi się łza."

Może mylnie się wydawać że jest to film uroczy ale tak naprawdę to pretensjonalne barachło. Autorzy zagrali pewnym marketingowo psychologicznym chwytem: jeśli zrobimy film "pod" Oscara, czyli snobów z Akademii to ludzie uwierzą że ich również to zachwyca, taka nostalgia za klasyką kina, to bardzo dobrze brzmi w towarzystwie: "wy tego nie skumaliście jesteście chyba trologdytami, którzy chcą oglądać tylko kolejne American Pie albo Avatary, ale ja to co innego, rozumiem to bardzo dobrze i podobało mi się wszystko w tym filmie- chodzi o ten, no... jak mu tam ? powrót do źródeł - krótko mówiąc: jestem od was lepszy". Mechanizm podbny jak ten, który zmusza ludzi do mówienia zgodnie z obecną koniunkturą towarzysko-medialno-salonową: "Błasik i Kaczyński jest be a Tusk i Putin są cacy" a po zmianie frontu i przekazu medialnego: "Tak ja od początku wiedziałem, że ten Edmund Klich to kawał drania był, dobrze, że go odwołali". Jest na to jedno słowo, mam nadzieję, że snoby uwielbiające dzieło Hazanaviciusa je pojmą, - oportunizm.
"Prawda jest arcyboleśnie prosta": ten film to chłam, a Tusk nie jest mężem stanu, na jakiego się kreuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przemysław Trubalski 15.02.2012 10:59

Ocena: Ocena pozytywna 13 Ocena negatywna 6

Genialny film! Perła w zalewie papki :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.