Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5384 miejsce

Artystyczna Obserwacja Warszawskiego Nikifora w Czosnowie

Na podstawie jednodniowej obserwacji Warszawskiego Nikifora oraz Don Kichotki powstała seria obrazków z wierszami pt " Gmina Czosnów " która jako promocja została zamówiona przez Krakowskie Muzeum

Obraz pt Obraz pt Na prośbę Pani Ewy Kuczmar kolekcjonerki obrazów Marka Kraussa , właścicielka stoiska " Lampy , Łóżka i Materace " w Domu towarowym " Jupiter Centrum " w Warszawie , oraz mieszkanka gminy " Czosnów " powstała seria obrazków na podstawie jednodniowej obserwacji , przyjazd do gminy doszedł do skutku dzięki sponsoringowi Ewy Kuczmar , a dojazd był kosztowny ponieważ trzeba było wynająć specjalny samochód dla osób niepełnosprawnych dla Don Kichotki , pierwszy wjazd był pasjonujący na dzień dobry powitał nas unikatowy błękitny most niepowtarzalny na skale światową im. " Marszałka Piłsudskiego " nad Narwią , w drodze do Czosnowa były widoczne dobrze utrzymane Wały przeciwpowodziowe , Zatrzymaliśmy się w centrum wioski Czosnów gdzie pierwszym napotkanym budynkiem okazał się schludny zadbany zielono beżowy urząd Gminy Czosnów , wstąpiłem do urzędu żeby poprosić o przewodnika który pokaże nam całą gminę , pomimo że pani Ewa Kuczmar powiadomiła władze Czosnowa o naszym specjalnym przyjeździe
, to nagle wójt zapomniał o naszym przybyciu , ale ponieważ od wielu lat zajmuję się za pomocą mojej sztuki ART BRUT promowaniem mało znanych miejscowości , pierwsze miejsce które skutecznie wypromowałem to podwarszawski Wołomin powstało o nim ok 100 Obrazów i wszystkie rozeszły się błyskawicznie jak świeże bułeczki po całym świecie , a pierwsza moja Wystawa była zorganizowana w miejscowości o nazwie Krynica Zdrój , i specjalnie przyjechał na tą Wystawę Krzysztof Wytrykus jako przewodniczący rady miasta " Wołomin " który będąc kolekcjonerem moich Obrazów jest ofiarą kradzieży obrazów wykonanych przez Warszawskiego Nikifora dostałem specjalny dyplom za promocję wolumina . gdy wyszedłem z urzędu Gminy Czosnów powitała nas ogromna Przyczepa Medyczna czyli nowoczesny" Mammograf "przechodząca mieszkanka zapytała czy moja żona czeka kolejce na badanie piersi , ale nie zwróciła uwagi że nie nikogo nie było poza nami w pobliżu tego samochodu i wewnątrz niego, ponieważ sympatycznej Pani Ewy Kuczmar też nigdzie nie było , więc ja jako wnikliwy obserwator zacząłem Uważnie patrzeć , pierwszy ciekawy widok to był plac zabaw bez dzieci z kolorowymi pustymi huśtawkami i plastikową zjeżdżalnią a obok fontanna , dalej samotna matka idąca z czwóreczką malutkich dzieci prawdopodobnie jedynych w całej wsi która bardzo się spieszyła do Prywatnego mikrobusu który przewozi mieszkańców z całej gminy , podczas spaceru z żoną dowiedziałem że jej ojczym jako budowlaniec murował całą wieś , a jej mama podczas okupacji uciekała przez tą wieś z Babcią Prababką dwoma starszymi braćmi i jedyną wychudłą krowiną żywicielką sześcioletnia mizerna Halinka dźwigała na plecach dwa trzykilogramowe woreczki z cukrem i kaszą i tak szli objuczeni szczątkowym dobytkiem w dziurawych butach szukając schronienia przed hitlerowcami , po drodze zobaczyliśmy komisariat policji a dalej zobaczyłem jedyny święty obiekt religijny na terenie całej wioski przydrożną kapliczkę z figurą Matki Boskiej , która stała na rondzie przy końcu granicy tej wioski , dalej powitał nas ogromny budynek , otoczony chodnikami to był " Hotel " tuż za nim była składnica drewna , ponownie zawróciliśmy do centrum tej wioski jej najstarszy napotkany mieszkaniec siedział na podmiejskim przystanku bez ruchu cały dzień nie i miał smutny wyraz twarzy , później zobaczyliśmy biały mikrobus który zmierzał w kierunku Janówka na naszych oczach wsiadły do niego trzy wdowy na czarno ubrane bez wieńców , wkrótce powitał nas podróżników nowoczesny sklep gdzie na moją prośbę młody mieszkaniec pomógł mojej niepełnosprawnej żonie Natalii wjechać do środka i zrobiła pierwsze niezbędne zakupy , po wyjściu ze sklepu , zobaczyliśmy kierowcę bez jednej nogi który wsiadał do własnego auta , zauważyliśmy że wioska była obłożona kostką brukową chodniki miały ułatwienia dla osób poruszających się na wózku inwalidzkim . aż tu nagle zobaczyliśmy zawalidrogę stary śmietnik z okresu komunistycznego który stał obok znaku przejścia dla pieszych i totalnie zablokował nam możliwość wjazdu wózkiem inwalidzkim , wiec musiałem wjechać na trawnik by móc przejść dalej . o rzut beretem zobaczyliśmy kiosk z pamiątkami sprzedawcą była kobieta w wieku zbliżającym się do wieku emerytalnego było bardzo dużo przedmiotów różnego typu od obrazów religijnych do koszulek promujących jakąś szkołę z innej miejscowości , po zrobieniu sprawunków , zobaczyliśmy ogłoszenie informujące o punkcie strzyżenia dla psów , dalej zobaczyliśmy także sklep sprzedający skutery , zupełnie pozbawiony kupujących
zwracając do czekającego samochodu ujrzeliśmy stary budynek koło gminy chyba najstarszy budynek z ,widzianych w poetycko malarskiej podróży moja żona pozwoliła się sfotografować przy pomniku starej kolumny symbolu gminy Czosnów , spotkaliśmy kobietę w średnim wieku która niosła na ręku Yorka a drugi szedł samodzielnie posłuszny Pani na smyczy w kierunku Poczty obok remizy straży pożarnej Dama chciała prawdopodobnie pochwalić się nowymi pupilami żegnało nas milcząco usłużne przydatne , kieszonkowe WC bezpośrednio koło pętli Autobusu BUS , gdzie jechało dwoje rowerzystów którzy nie byli zainteresowani skorzystaniem z płatnego WC , i to już koniec opowiadania osnutego na jednodniowej obserwacji urokliwego Czosnowa.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.