Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

117685 miejsce

Assassin's Creed: Brotherhood - dodatek czy kontynuacja

Chęć szybkiego zarobku, czy przemyślana decyzja. Czy odgrzewany makaron smakuje tak samo dobrze jak za pierwszym razem? Przekonajmy się.

Storia

Bez zbędnych przedłużeń. Najsłabszą stroną Brotherhood jest opowiedziana w nim historia. Pamiętasz ryjące czachę i psychikę zakończenie drugiej części? Sam po przejściu gry zastanawiałem się czy ktoś mi nie nasypał jakiegoś grzybka nieznanego pochodzenia do kubeczka. Aż nie mogłem się doczekać, co pokażą w trójce. I tu autorzy (na złość mi) wpychają epilog w postaci AC: B, który nie dosyć, że spłyca niemiłosiernie zakończenie z dwójki. To w zamian oferuje mam standardowe zapowiadające nieuchronnie cześć trzecią zakończenie. Akcja przenosi się do Rzymu, gdzie nasz bohater ( w tej roli znowu wystąpi- Ezio Auditore di Firenze) nie tylko będzie musiał pomóc powstać wyniszczonemu miastu z kolan, ale również odbudować bractwo Asasynów. Plus dokończyć pewne niedokończone porachunki.
Opowieści najwidoczniej czegoś brakuje: tam gdzie powinna rozwinąć skrzydła przyśpiesza, a
gdzie trzeba przyśpieszyć-zwalnia. Brakuje jej mocnych fundamentów na których
ta cała opowieść ma się opierać, mimo to nie brakuje tutaj kilku ciekawych bohaterów. Przez całą grę będzie tobie towarzyszyć uczucie jakby autorzy chcieli jak najmniej namieszać w fabule serii.( albo, szykowali miejsce na DLC). Szkoda bo w Braterstwie można by pięknie zamknąć historie
Ezio

Zanim
przejdę do
gameplayu to, podzielę się jednym spostrzeżeniem
Ubisoft sprawia wrażenie jakby nie miało bladego pojęcia jak ma wyglądać Assasin's Creed w naszym przedziale czasowy. Nie dosyć, że dostajemy jakiś dziwny klon Uncharted to naszej ekipie dzielnych współczesnych zabójców bliżej do paczki ze Scooby Doo niż do znakomitych przodków.



Nuovo



Pod względem rozgrywki autorzy zrobili to, co do nich należało
poprawili błędy poprzednika i dodali garść pomysłów i nowości. Nie będę tracił czasu na
przedstawienie całej rozgrywki, bo
w 90%
to cześć druga. Skupię się więc na różnicach.
Podrasowani zostali przeciwnicy ( czytaj
na początku gry mogą narobić nam krzywdę) chętniej reagują na to, co wyczynia nasz Skrytobójca (potrafią atakują podczas wyprowadzania kontr, zadają spore
obrażenia), jednak i to na niewiele zdaje, gdy nasz włoski łamacz serc użyje
poczciwego kopa o potędze rozbijania każdego bloku. Co oczywiście potrafi sprowadzić walkę do poziomu wesołego glanowania znanym z naszych blokowisk? Dodajcie do tego fakt, że powróciły wszystkie zabawki z poprzedniej części ( kulki z dymem, skryto-pistolet, podwójne ostrze) plus najbardziej, zabójcza, precyzyjna niczym riposty Wojewódzkiego, broń : kusza! To jest prawdziwe cacuszko
szybsza niż pistolet ma większy zasięg niż nóż a jest cicha i bezszelestna. Jest droga, ale warto zbierać na nią floreny. Nie raz świst bełtu z tej maszynki uratuje Tobie skórę w wielu misjach polegającym na ukrywaniu się w cieniu i pozostaniu niezauważonym.
Ucieszy Cię
na pewno
fakt , że te misje występują teraz w większej ilości niż w dwójce.

Ciekawym pomysłem jest podzielenie wiecznego miasta na strefy władzy Templariuszy, które odbijamy poprzez zabicie kapitana odpowiedzialnego za strefę i podpalenie wieży. Dzięki czemu możemy na danym terytorium remontować sklepy, akwedukty, kupować obrazy, czy nawet stać się właścicielem Koloseum. Jak widać w Rzymie jest więcej do kupienia niż w Monteriggioni i raczej nie będziemy narzekać na nadwyżkę pieniędzy. Tytularną nowością jest bractwo. Otóż od pewnego momentu w
grze możesz w opanowanych przez siebie strefach miasta rekrutować ludzi do Gildii Asasynów. Potem swoich podopiecznych możesz wysyłać na misje rozsiane po całej europie ( tu należy się minus za współczesną mapę i Moskwę w okolicach
polskich gór), dzięki czemu zdobywają kasę oraz punkty doświadczenia. Oprócz wysyłania braci w teren, możesz z nich zrobić własnych ochroniarzy, których przyzywasz skinieniem ręki. Na początku są oni bardziej zapchaj dziurą niż realną pomocą. Jednak z czasem, jako pełnokrwiści zabójcy robią taką sieczkę, że przeciwnik jest bez szans i czuje się
niczym Real Madryt w trakcie meczu z Barceloną, a Ty.. niczym ojciec chrzestny stoisz z tyłu i patrzysz na masakrę, jaką robią twoje dzieci.

Na słowo uznania zasługuje różnorodność misji w Brotherhood, nie mówię tylko o głównym wątku. Nawet misje poboczne są ciekawe i wydają się idealnie pasować- niszczenie dzieł Leonarda, wątki młodego Ezio, zabijanie na zlecenie, pościgi, zadania poszczególnych frakcji, kult Romulusa, misje w Visual Reality ( coś na wzór tych z MGS), wcześniej wspomniane wieże plus własna ekipa Asasynów. Ta gra to naprawdę olbrzym, a przecież nie powiedziałem o najbardziej gorącej nowości obecnej w Assassanins Creed 2.5



Molte Persone



Multiplayer, rozgrywka po kablu, napieprzanie z kumplami, Tryb Wieloosobowy, Tryb Sieciowy - jak zwał tak zwal. Mało, kto się spodziewał, że ta wyżej wymieniona tryb zawita do, AC, ale wielu Graczy na niego oczekiwało. I co warto było?

Ba, to najbardziej ożywcza, rozgrywkamędzyludzka( Ha! Mam nowe określenie), w jaką grałem od czasu Metal Gera Solida Online lub Demons Soula, ale i tak to jest zbyt ogólne porównanie, ale nic lepszego do głowy mi nie przychodzi. Zrobić oryginalne multi w naszych czasach to już połowa sukcesu. Wypada więc pogratulować Ubi.

Na czym dokładnie polega to cudo?

Zasady są proste jak drut: na ograniczonym wycinku miasta pojawiasz się ty i twoi przeciwnicy. Każdy z was dostaje kontrakt na innego gracza ( może się zdążyć, że na jedną osobę ma zlecenie więcej niż jeden zabójca) Całość utrudnia fakt, że po mieście chodzą sterowani przez konsole mieszczanie wyglądający jak gracze. Tutaj niema przebacz, musisz ruszyć swoje szare komórki i obserwować, kto się podejrzanie zachowuje i odstaje
od reszty. Do tego dochodzi punktacje za styl zabójstwa( ach powracają wspomnienia z Tenchu na PSX
ranga Grand Master mm) im wyższa punktacja tym więcej
dostajesz punktów doświadczenia, te z kolei pozwalają awansować Tobie na kolejne poziomy doświadczenia. Standard. Czasem Twój niedoszły zabójca może się zdradzić głośnym zachowaniem, biegiem itd. ( To Ciebie też się tyczy! Pamiętaj dyskrecja to podstawa!)
Dzięki czemu może uda się nawiać, ukryć w stogu siana, a jak będziesz odpowiednio sprytny i zręczni
ogłuszyć drania. Brzmi jak fajna zabawa, nie?
A jest jeszcze lepsza jak awansując na wyższe poziomy możesz używać sprzętu, jakiego używa Ezio czy szalonych zdolności jak zmienianie wyglądu na jakiś czas. Rewelacja i beczka miodu.

Ale ja, to nie byłbym sobą, gdybym sobie nie trochę nie ponarzekał. Widać, że Ubi soft nie robi często trybów Wieloosobowych i nie jest, Infinity Ward. Tylko trzy tryby?( Tak wiem, że w DLC dodali jeszcze jeden-, ale to i tak mało) Skromniutko, tym bardziej, że Multi zostało okrzyknięte główną atrakcją Brotherhooda i ona była najmocniej promowana. Ilości graczy i wielkości mapek się nie będę czepiał, bo przy takim założeniu, jakim sobie obrali developerzy (gracze plus sterowane przez konsole klony) to wątpię, aby w rok mogliby więcej wycisnąć z PS3 i X360. Nie mniej czuje się jakiś nie dostatek i
jestem przekonany, że można jeszcze więcej wyciągnąć z tego stylu rozgrywki. Czekam, co pokażą francuzi przy okazji trzeciej częścii.



Grafica e sonoro



Braterstwo wygląda tak samo jak swoja starsza siostra: Piękna architektura, zacna animacja bohatera i zapierające w dech widok (Jest ich mniej niż w dwójce, ale nie mniej nadal są bardzo przyjemnie). Autorzy chyba popracowali nad twarzami postaci, bo już tak nie kują w oczy jak w poprzedniczce.

Dźwiękowo również bez zarzutu. Jak ledwo rok temu anglo-wloski dubbing zapada w pamięć?



Fine



W wprowadzeniu zadałem pytanie czy Brotherhood jest bardziej dodatkiem czy już oddzielną częścią serii.
Otóż AC: B jest najbardziej dopakowanym dodatkiem, jaki było mi dane zagrać od czasu pierwszego Neverwintera i jego hord podmroku! Tryb dla pojedynczego gracza jest wystarczająco długi ( nie wiele ustępuje pod tym względem dwójce), rozgrywka zaskakuje nowymi patentami i drobnymi ulepszeniami, które sprawiają, że gra się przyjemniej. No wisienka na tym torcie: Multiplayer- świeży, interesujący, zostawiający spory niedosyt. Boli
też spieprzona wyszukiwarka sesji- działa jak się jej podoba: czasem
łączy , a czasem można czekać i czekać a i tak się nie podłączy.



Czego zabrakło, aby AC:B nazwać pełnoprawną kontynuacją? Na pewno lepszej fabuły.
Pojawiające się nowe, ciekawe postacie nie ukryją tego, że historii brakuje tego czegoś. Całość wydaje się jakby była maksymalnie rozciągniętym zakończeniem, przez co gra wiele traci. No i do tego ta wnerwiająca ekipa Scooby Doo.. wróć, Desmonda. Boże, chroń nas od współczesnego Assassina Creed. No i jednak można czuć lekki przesyt włoskim renesansem plus uczucie Deja vu, że się gra w drugą część serii. Nie mniej Brotherhood jest świetną pozycją i o ile nie masz alergii na gry GTA-podobne(czytaj: nuży mi się łażenie bez celu) to mogę Ci ją z czystym sumieniem
polecić. Jedna z lepszych gier 2010 roku. Na pewno najlepszy dodatek, hehe.







Więcej o grach na PlayStation 3 na kikoo.pl

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.