Facebook Google+ Twitter

„Asterix na Olimpiadzie” – bajkowo i efektownie

Kolejna, trzecia już odsłona przygód dwójki dzielnych Gallów w wersji fabularnej. A w niej bajkowo i efektownie, wręcz efekciarsko.

plakat filmowy / Fot. www.fimweb.plNa pierwszy rzut oka widać ogromny postęp jaki miał miejsce w dziedzinie kinematografii od czasu poprzednich części. „Asterixa i Kleopatrę” nakręcono w 2002 roku, a „Asterix kontra Cezar” przed niespełna dekadą i są one znacznie uboższe wizualnie. W najnowszym filmie roi się od nietanich efektów specjalnych i graficznego piękna.

Na graficznym pięknie się nie kończy, do roli Cezara zatrudniono niekwestionowaną gwiazdę francuskiego kina – Alaina Delona. Niegdysiejszy filmowy amant stworzył zabawną postać egocentrycznego władcy Rzymu. Podczas oglądania nasuwa się skojarzenie, iż rola ta jest niejako satyrą autora na własny wizerunek (w myśl monologu przed lustrem: „Cezar się nie starzeje, On dojrzewa”).

W kwestii obsady nastąpiła również inna znacząca zmiana, odtwórcą tytułowej roli jest obecnie Clovis Cornillac, który zastąpił Christiana Claviera. Dzieki Cornillacowi Asterix odmłodniał i zyskał dynamikę. Z reszty aktorów, niezmiennie możemy zobaczyć Gerarda Depardieu (trudno zapewne znaleźć zastępcę do roli Obelixa, którego można by zatrudnić po warunkach). Jakiekolwiek ingerencje w tej kwestii nie są zresztą potrzebne. Depardieu wrósł w postać i w roli dobrodusznego Galla wygląda wiarygodnie.

Konwencja „trochę śmiechu, trochę bajki” sprawdza się i tym razem. Nastała moda na tworzenie filmów niby dla dzieci, na których dorośli świetnie się bawią. Stąd mamy liczne nawiązania do świata współczesnego: Michael Shumacher ściga się rydwanami, grając samego siebie. Nie zabraknie również innych gwiazd sportu: Zidane’a i Tony’ego Parkera żonglujących prototypem piłki. Ostatecznie trudno stwierdzić, która część proporcjonalnie wygrywa: prześmiewcza czy komiksowa.

Największym zaskoczeniem jest fakt, iż postać tytułowa jest właściwie drugoplanową. Mało samego Asterixa, a cała fabuła trzyma się głównie na barkach duetu Cezar - Brutus (Benoit Poelvoorde). Funkcjonują oni jako apodyktyczno-sadystyczna (niewierny syn usiłuje zabić zapatrzonego w siebie ojca) przeciwwaga dla wątku romantyczno-bajkowego. I choć może salw śmiechu nie wywołują, to jednak wesoło się ogląda.

W polskim dubbingu aktorzy są dobrani niezwykle trafnie. Olbrychski jako Cezar, Szyc jako Brutus, czy Kot jako Romantix, wpasowują się w role wyśmienicie. Kryszak zaś wręcz dodaje zabawnego uroku nieustannie fałszującemu bardowi – Kakofonixowi. Bajka w wersji aktorskiej obsadą stoi – można by rzec – i w tym wypadku, zadanie w obu wersjach: oryginalnej i dubbingowanej, zostało wypełnione.

Tradycją niemal jest również wplatanie w polskie dialogi żartów politycznych. I tym razem usłyszymy słynne „Spieprzaj dziadu!”, „Morda ty moja!” i kilka innych. I choć do znudzenia powtarzane, oklepane i przedawnione – wywołują śmiech publiczności.

Wielkim plusem jest natomiast fakt, iż tym razem wybrano do ekranizacji komiks, który nie doczekał się jeszcze kreskówkowej wersji. Tym samym historia jest mniej znana i z większym zainteresowaniem ją śledzimy. I choć nowości sporo, to jednak klimat pozostał. Przygody Gallów są już symbolem i znakiem rozpoznawczym Francji w Europie. Warto obejrzeć kawałek śmiesznego francuskiego kina ze szczyptą Asterixa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

juz miałam dac plusa, ale ostatnie zdanie mnie zniechęciło;]

byłam na tym filmie, bo czasem lubie filmy niewymagające. i muszę stwierdzić, że film jak film, ale dubbing Szyca to jest mistrzowstwo świata;] i tylko na to warto pójść.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.