Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2015 miejsce

Astronomowie odkryli zderzenie czterech galaktyk

Gigantyczna kolizja. Tak można nazwać to co zaobserwowali astronomowie za pomocą NASA Spitzer Space Telescope oraz optycznego teleskopu WIYN, który jest właśnością Kitt Peak National Observatory w Arizonie.

Zderzenia galaktyk są normalnym zjawiskiem występującym we wszechświecie. Zazwyczaj dochodzi do niego gdy dwie galaktyki znajdują się na kursie kolizyjnym. Ale zacznijmy od początku.

Co to jest galaktyka i dlaczego się one zderzają?



Galaktyka M64 / Fot. wikipedia.pl / public domainJest to bardzo duże skupisko gwiazd, pyłu i gazu międzygwiezdnego, a także ciemnej materii. Owo skupisko jest ściśle ze sobą związane grawitacyjnie. A teraz po naszemu: Są to gwiazdy i materia pozamiatane z całej okolicy w jedno miejsce. Przykładem może być widoczna na zdjęciu obok galaktyka M64.

Wszechświat ma swoje granice. Mało tego wszystko co się w nim znajduje jest w ciągłym ruchu, dlatego właśnie dochodzi do zderzeń w kosmosie. Zderzają się planetoidy (małe odłamki skalno-lodowo-metalowe), planety, gwiazdy, całe układy słoneczne (nasz Układ Słoneczny nie jest jedynym jaki istnieje), a także galaktyki. Co do intensywności i szybkości zderzenia, to układ ten ma taką samą kolejność. Najszybciej i najintensywniej zderzają się planetoidy, potem planety, itd. Wywnioskować z tego można, że najwolniej zderzają się galaktyki. To prawda. Niejednokrotnie zajmuje im to setki milionów lat.

Jak przebiega zderzenie galaktyk?



Ogólnie takie zderzenie składa się z trzech faz:
Zbliżanie galaktyk / Fot. wikipedia.pl / public domainPierwsza, to zbliżanie się galaktyk do siebie. Ich kształt z reguły nie ulega zmianie

Przenikanie materii / Fot. wikipedia.pl / public domainDruga to przenikanie się galaktyk. Galaktyki zbliżając się do siebie dochodzą do pewnego momentu kiedy to w jednej galaktyce na skutek działania grawitacyjnego drugiej zostaje zachwiana równowaga i odwrotnie. Prowadzi do niszczenia gwiazd i wyrzucania materii poza galaktykę, lecz przyczynia się także również do tworzenia nowych ciał niebieskich.

Mieszanie (wchłanianie) materii / Fot. wikipedia.pl / public domainTrzecia faza polega na mieszaniu się, bądź (przy zderzeniu galaktyki większej z mniejszą) wchłonięciu materii. Najczęściej jednak dochodzi do istnego kosmicznego kanibalizmu.

Nietypowe zjawisko



Cały ten scenariusz jaki opisałem wyżej dotyczy sytuacji, kiedy zderzają się dwie galaktyki. Tu natomiast mamy do czynienia z czterema obiektami. Co ciekawe trzy z nich mają wielkość zbliżoną do wielkości naszej galaktyki zwanej Drogą Mleczną, a czwarta jest od nich trzy razy większa. Naukowcy sądzą, że kolizja zakończy się powstaniem (w ciągu około 100 milionów lat) jednego obiektu - kolosalnej galaktyki o masie równej 10 masom Drogi Mlecznej, a więc mamy do czynienia z kosmicznym kanibalizmem. Najprawdopodobniej będzie to największa galaktyka we wszechświecie.

Czy nas też czeka zderzenie?



Tak. Ale nasza galaktyka zderzy się dopiero za około 5 miliardów lat. Czyli mniej więcej wtedy kiedy nasze Słońce zgaśnie. Naszą konkurentką w boju o być albo nie być wchłoniętym będzie Galaktyka Andromedy (M31).Galaktyka Andromedy (M31) / Fot. wikipedia.pl / public domain

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Rysiek S.
  • Rysiek S.
  • 14.01.2011 16:59

Bardzo ciekawa symulacja + zdjecia z teleskopu Hubbla. Polecam :-) http://www.youtube.com/watch?v=D-0GaBQ494E

Komentarz został ukrytyrozwiń

:) lubię czytać twoje teksty o kosmosie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie nie o to chodzi. Porównuję do kuli, aby zobrazować że coś może być skończone ale nieograniczone. O ile wiem to grawitacja tak zakrzywia przestrzeń że zawsze podróżując po prostej wrócisz w to samo miejsce (oczywiście taka podróż nie jest możliwa). Podobnie jak na powierzchni kuli, idziesz przed siebie, a wracasz w to samo miejsce. Problem w tym że tego zakrzywienia przestrzeni nie sposób sobie graficznie wyobrazić bo w geometrii masz układ odniesienia. Cos jest usytuowane, w tym czy innym miejscu, w stosunku do pewnej siatki. W przypadku grawitacji to siatka jest "zakrzywiona" Jak napisałem wcześniej tego nie da się wyobrazić to można tylko policzyć czyli zrozumieć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jancio mówisz o wszechświecie tak jakby był kulą. A skąd wiesz, że takowy ma kształt? Ogólnie przyjęta jest teza o Wielkim Wybuchu. Wszechświat zaczął się wtedy rozszerzać, a więc logicznie ma swój koniec. Gdzie nie spojrzeć tam gdzieś daleko (szacunkowo jakieś 15-30 mld. l. św. stąd) jest granica, która prawdopodobnie ciągle się oddala.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fal radiowych też nie potrafimy sobie wyobrazić i atomu, choć widzimy skupiska atomów. W fizyce często trzeba rezygnować z próby wyobrażenia sobie czegoś. Z resztą nie można wyobrazić sobie miliona zapałek. Bez obliczeń nie będziemy wiedzieli ile to może być np w magazynie. I tu jest wyższość rozumu nad wyobraźnią. Rozum pozwala nam wierzyć w istnienie prądu elektrycznego, choć nie widzimy go. Ale właściwie to, co widzimy to przecież tylko odbicie światła, które pobudza nerwy i jest analizowane w mózgu. Co zatem jest pewne? To problem, nad którym dawno temu zastanawiał się Emanuel Kant.
Kończąc, możemy być pewni że granicy wszechswiata astronomowie i fizycy też nie są sobie w stanie wyobrazić. Tym bardziej że jej nie ma. To tak jak z powierzchnią kuli: jest ograniczona, ale nie ma końca ani początku.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.08.2007 13:19

(+) Jak zwykle ciekawe...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak dla mnie to istna czarna magia :)...
Niby rozumiem jak to działa, ale stwierdzenie, że kosmos ma granice całkowicie mnie rozbraja :)...
Jak kosmos w ogóle może być w jakiś sposób ograniczony?
Nie łapię tego :)...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.