Pisałam już w tamtym tygodniu o before party, które przygotowano na luty - z udziałem raperów niebanalnych i nietuzinkowych: Wojtka Cichonia, Bluebird i Astronautalisa.
Czas na podjęcie tematu głównej imprezy. Gorący czas ogłoszeń jest w pełni i trzeba przyznać - zapowiada wyjątkowo ciekawą i zaskakującą edycję festiwalu. Przez ostatnie lata, zdominowany był on przez ciężkie gitary w najróżniejszych odsłonach metalu, z urozmaiceniem, w postaci różnej maści elektroniki i ambientu.
Tym razem stylistyka została mocno wymieszana. Rzecz jasna, brudnych dźwięków będzie pod dostatkiem, i to często w kultowym wydaniu, ale na liście gatunków pojawiły się, bardzo słusznie zresztą, dubstepy i zahaczające o indie-alternatywę grupy.
Na prywatnej liście moich najbardziej oczekiwanych zespołów, jest niewątpliwie A Whisper in the Noise - nie sądzę, by grali oni kiedykolwiek wcześniej nad Wisłą. Zdecydowanie ktoś musiał ich jednak w końcu zaprosić i dopilnować, by te mistrzowsko mroczne brzmienia, urozmaicone wiolonczelą, skrzypcami, francuskim rogiem, czy nawet archaicznymi klawiszami, wreszcie można było sprawdzić na własnej skórze. Amerykanie mają już na swoim koncie cztery płyty - jedną w kolaboracji z raperami 2D - które są doskonałą manifestacją wyczucia urody i specyficznej estetyki zespołu. Każda z nich prezentuje też wyjątkowo wysoki poziom artystyczny. Plotka głosi, że na żywo prezentują się wyśmienicie. A oto, jak brzmią na płytach:
Czytaj dalej --->