Facebook Google+ Twitter

Atak na Hiroszimę i Nagasaki

Gdyby dziś zrzucono bombę atomową na jakąś miejscowość uznano by to za zamach terrorystyczny. Musimy jednak pamiętać, że ówczesny świat rządził się innymi prawami.

Ale czy aby na pewno ta decyzja była niezbędna? Czy można wygrać wojnę zabijając kobiety i dzieci? Czy nie lepiej uwierzyć, że życie ludzkie ma zawsze taką samą wartość, bez względu na czasy?

Latem 1945 r. w Europie wojna się kończy. Japonia jednak nadal walczy, a raczej rozpaczliwie się broni przed Amerykanami. Hiroszima i Nagasaki były uznawane za oazy. Do sierpnia nie wkroczyły tam ani razu wojska wroga. Ludzie żartowali, że każdego można udobruchać pięknymi parkami, choć w głębi duszy liczyli się z tym, że któregoś dnia spokój może się skończyć. Szkolono dzieci i młodzież do walki, uczono, jak zadawać ciosy i strzelać.

Hiroszima / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Hiroshima_aftermath.jpg6 sierpnia japońskie radary były cały czas czujne, jednak nie ogłosiły alarmu po zauważeniu pojedynczego bombowca B-29 „Enola Gay”. Operator stwierdził, że to musi być jedynie akcja zwiadowcza. Zegar wskazywał 8.15, kiedy to dowódca - Paul Tibbets wydał rozkaz zrzucenia bomby na miasto. „Chłopczyk”, jak nazwano śmiercionośną bombę, eksplodował 500 m nad ziemią. Nad centrum miasta zaczął formować się słup dymu, zwany grzybem nuklearnym.

Kilka minut później na Ziemię zaczął padać czarny deszcz. Niektórzy uciekali przed tym radioaktywnym wytworem, inni spragnieni połykali krople. Nie wiedzieli, że do ich ust docierają właśnie wyparowane szczątki ciał współmieszkańców…

W relacjach ludzi kryje się wielkie przerażenie:

"Nagle, bez uprzedniego alarmu, pojawił się bardzo wysoko, nad naszymi głowami pojedynczy nieprzyjacielski samolot. Jedna z kobiet krzyknęła: "patrzcie, spadochron!". Odwróciłam się na ten okrzyk i właśnie w tym momencie przenikliwy błysk zakrył całe niebo. Co było pierwsze: błysk czy huk wybuchu, który zdawał się rozdzierać mnie na kawałki? Nie pamiętam. Rzuciło mną o ziemię i natychmiast świat zaczął się walić wokół mnie, na mnie, na moją głowę. Przestałam cokolwiek widzieć. Zaczęłam dość mocno pocierać sobie nos serwetką, zawieszoną przy pasku. Nagle z przerażeniem spostrzegłam, że na serwetce pozostały kawałki skóry z mojej twarzy.... Ach! I skóra z moich rąk, i skóra z ramion również zaczęła odpadać" - tak wydarzenie opisuje Kitajama Futaba.

"Nagle zapadła ciemność, słońce wyglądało jak księżyc. Potem usłyszałem jęki, a słońce zaczęło robić się coraz bardziej żółte. Spośród 90 studentów politechniki, z którymi tego dnia pracowałem, przeżyło do dziś czterech czy pięciu" - wspominał po latach jeden z Japończyków ocalałych w Hiroszimie. "Widziałem poparzonych ludzi, błąkających się bez celu; jakaś kobieta w szoku urodziła dziecko, które płakało pod jej okaleczonym ciałem. Minęły dziesiątki lat, a ja wciąż sobie wyrzucam, że nie ratowałem dzieci".

Japonka, która schroniła się do szopy opowiadała: "Jeden z mężczyzn miał twarz tak opuchniętą, że nie widział na oczy i miał całkowicie spaloną skórę na ramionach, barkach i palcach. Chciał pić, ale wody nie było. Wsunęłam mu w potwornie spuchnięte wargi zapalony papieros. Dobre, powiedział".

Inna kobieta, która wyczołgała się spod "góry" trupów tak relacjonowała to, co działo się kilka minut po wybuchu: "W otwartych ranach roiło się już od robaków. Układaliśmy zwłoki w stosy, oblewaliśmy naftą i podpalaliśmy. Fosfor w kościach spalał się, wydając w ciemności niesamowitą poświatę".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Świetny tekst, konkretne fakty, dobre cytaty, nie nudzi!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.