Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

30209 miejsce

Atak na pornograficzną formułę teatru Jana Klaty w Starym Teatrze

W Narodowym Starym Teatrze w Krakowie grupa widzów przerwała spektakl "Do Damaszku", protestując przeciw obscenicznej polityce artystycznej nowego dyrektora, Jana Klaty. Akcja wywołała w mediach dyskusję na temat form współczesnego teatru.

Narodowy Teatr Stary w Krakowie / Fot. Wikipedia Commons/Zygmunt Put W czwartek 14 listopada podczas spektaklu w reżyserii Jana Klaty "Do Damaszku " w Teatrze Starym im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie doszło do incydentu o charakterze protestu wobec polityki artystycznej, prowadzonej przez nowego dyrektora teatru, pełniącego funkcję od stycznia 2013 r. Kilka osób z widowni zaczęło skandować "Hańba!", "Wstyd!", "To jest Teatr Narodowy", a także: "Panie Klata, jest pan przejściową, nic nie znaczącą personą w tym teatrze". Inicjatorem akcji protestacyjnej był Stanisław Markowski, dokumentalista, wykładowca w Krakowskiej Szkole Teatralnej, znakomity fotografik, wsławiony m.in. zdjęciami dokumentującymi stan wojenny.

Inscenizacji dramatu szwedzkiego naturalisty, Augusta Strindberga "Do Damaszku" przyświecała chęć uczczenia ważnej postaci krakowskiej sceny teatralnej, Konrada Swinarskiego, który przymierzał się do adaptacji "Do Damaszku", a także zginął w katastrofie lotniczej w okolicy tego miasta. Był twórcą m. in. niezapomnianej inscenizacji 'Dziadów" Adama Mickiewicza. Wulgarny wyraz, jaki przybrała inscenizacja Klaty, oburzył niektóre środowiska prawicowe. Ich reprezentanci oskarżyli reżysera spektaklu Jana Klatę o to, że obraża moralność i sprzeniewierza się tradycji Narodowego Starego Teatru. Ich zdaniem działania artystyczne Klaty są „sprzeczne z duchem tej instytucji”.



Protest został wyrażony po scenie, gdy Dorota Segda i Krzysztof Zarzycki zaczęli symulować stosunek seksualny. Nie było to zjawisko odosobnione. W inscenizacjach Jana Klaty nie brakuje wielu odważnych scen erotycznych. Kopulacja jest stałym elementem wyrazu scenicznego w jego projektach. Nie była od nich wolna także adaptacja "Trylogii" Henryka Sienkiewicza. Ten rodzaj wypowiedzi artystycznej Jana Klaty w Narodowym Teatrze Starym spotkał się z negacją, jaka przybrała formę zakłócenia i przerwania spektaklu. Oburzeni widzowie po kilku minutach opuścili salę, a spektakl wznowiono.

Uczestnik akcji protestacyjnej, dziennikarz Witold Gadowski wyjaśniał motywy protestu w prawicowym portalu w Polityce.pl: "Byłem zaszokowany wieloma scenami. (...) To wszystko jest niesmaczne. To nie jest awangarda, to nie jest rewolucyjne, odkrywcze zinterpretowanie tekstu czy pokazanie jakiejś nowej estetyki w przestrzeni teatralnej. To jest nastawienie na prymitywne, głupie prowokowanie, przesuwanie granicy prowokacji do obsceny, do niezrozumiałej zupełnie perwersji. I ta perwersja nie ma tu żadnego uzasadnienia".

Stanisław Markowski, fotograf, organizator protestów w Narodowym Teatrze Starym w Krakowie przekazał również: "Doszliśmy do wniosku, że miara się przebrała, że to nie jest tak naprawdę "narodowy" teatr. Na deskach tego teatru powinny być odgrywane sztuki, które wzbogacają widzów o coś, a nie służą jedynie skandalowi. Tymczasem zmierza to do rynsztoku".

Jan Klata w reakcji na to zdarzenie w rozmowie z Radiem Kraków zaznaczył, że incydent ten "w żaden sposób nie wpłynie na sposób jego kierowania tą placówką". Jednocześnie wyrażał oburzenie: "Cieszę się, że nasz teatr wzbudza emocje, ale takiej formy protestu po prostu nie akceptuję". Komentując protest, bagatelizował jego znaczenie: "To była ustawiona burda osób, które swoim zachowaniem udowodniły, że nie wiedzą, co to kultura wyższa".

Jak podaje portal NaTemat.pl, reżyser Kazimierz Kutz uznał awanturę w Teatrze Narodowym za "naturalną reakcję sfrustrowanych widzów". Twórca, który wielokrotnie wystawiał swoje sztuki na deskach krakowskiego Teatru Narodowego, zaznaczył, że rewolucja w wykonaniu Jana Klaty musiała przynieść taki efekt.

W "Bez autoryzacji" Kazimierz Kutz powiedział: "Ludzie byli przyzwyczajeni do głęboko przetrawionej sztuki, a kiedy do teatru wszedł Klata, nastąpiła kasacja tej formuły. To prawdziwi zwolennicy wspaniałej tradycji Starego Teatru dziś protestują". Zdaniem reżysera, awangardowe pomysły Jana Klaty burzą tradycję Starego Teatru. Podkreślił:
"Trzeba pamiętać, że Kraków jest miejscem szczególnym, o bardzo utrwalonych tradycjach nie tylko robienia teatru, ale chodzenia do niego. Teatr Stary wywindował się przecież na teatr narodowy i to jest druga scena w Polsce, która ma ten status. To zasługa wielkich dyrektorów, reżyserów i aktorów".


Czytaj wywiad z Kazimierzem Kutzem: Kazimierz Kutz o awanturze w Teatrze Narodowym: "Naturalna reakcja sfrustrowanych widzów. Klata rozwalił wszystko"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

Dyskusja dyskusją a rzeczywistość sobie. Problem rozstrzyga się na miejscu. Jedni biegają do Starego Teatru złaknieni wrażeń, drudzy omijają ten teatr szerokim łukiem. Należę do tej drugiej grupy. Nawet już nie sprawdzam, co grają w Starym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Była wokół Jana Klaty burzliwa dyskusja dzisiaj cisza? Tymczasem http://film.onet.pl/wiadomosci/jan-klata-pozostanie-dyrektorem-starego-teatru-w-krakowie/42svtz

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadza się, panie Zdzisławie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak nie starcza talentu na wyrażenie tego co się chce wyrazić to sięga się po coś co przynajmniej wzbudzi sensację, odrazę czy jakiekolwiek inne negatywne uczucia, bo najważniejsze zaistnieć. Ze sztuką już od dawna niewiele wspólnego ma takie podejście.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pojęcia treści...książkowych, szwedzkiego naturalisty Augusta Strindberga jest pełne wymownych uczuć! O ile go jeszcze pamiętam... "z moich lat gimnazjalnych w Polsce".

W Kinematografii Polskiej dzieją się wielkie zmiany... zobacz mój artykuł "Anatomia zła...."
Dlaczegóżby w teatrze miało się dziać inaczej? Dlaczegóż by Teatr w Krakowie nie mógł popróbować nowych, dzisiejszych środków wyrazu?!!

Na drodze - jak zawsze - stoi skostniała tradycja i.... "uznani wychowawcy młodzieży":( Głęboko współczuję tym młodym ludziom i wstyd mi za ich "wychowawców"! Zycie to nie niedzielne spowiedzi i godzinki w kościele! TEATR musi żyć sprawami Dnia dzisiejszego.

Tylko ogólna ludzka debata na te tematy; nowa sceniczność słowa i... Ciała może dać coś dobrego społeczeństwu.
A nie....ryki, krzyki w obronie tzw. "moralności"! Na zdrówko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tyłki z czasem flaczeją... :)
Marto, historia prowokacji w teatrze ma Klatę w tyłku... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może tyłki były kiedyś świetne......

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arku, ja z kolei pamiętam goły tyłek Frycza w Teatrze im. Słowackiego w "Małym biesie" Sołoguba. Nikogo nie szokował, choć na przedstawienie przychodzili uczniowie szkół średnich. Tyle że to było naprawdę świetnie wystawione przedstawienie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spektaklu nie widziałem, przeżyłem w "Starym" goły tyłek Suhra w "Korowodzie" Schnitzlera oraz odbieranie okryć z szatni po pierwszym akcie z komentarzem :" przyszliśmy po dwudziestu latach i zostaliśmy obrażeni".
Nie do końca umarły we mnie anarchista chciałby przeżyć spektakl zerwany, skandal teatralny, jak zwał, tak zwał.
Moja koleżanka, wdowa po krakowskim reżyserze tak na fb skomentowała to wydarzenie:" Bylam na spektaklu "Do Damaszku" kilka dni po premierze. Powiem tak, bylam pelna podziwu dla publicznosci, to z jaka klasa reagowala i jak cieplo przyjela gre aktorow. O rezyserze chyba nikt nie chcial myslec... Krotko mowiac - nie jest to latwy spektakl :)"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, jaka akcja, taka reakcja;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.