Pozycja materiału w rankingach:
Za "oczyszczaniem" miejsc publicznych z symboli religijnych opowiadają się przede wszystkim ateiści. Aby dopiąć swego żądają poszanowania wolności i uczuć religijnych wyznawców innych religii. Czy mają prawo stosować taki argument?
Zobacz także:
Artykuły
(51)
Galerie
(6)
Średnia ocen
(3.79)
Wiek: 26 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marta Jenner 13.11.2009 13:29
Zresztą czy to nie jest pójście na łatwiznę: Obwieśmy wszystko symbolami i w ten sposób dajmy wyraz naszej wierze, udowodnijmy, że jesteśmy społeczeństwem katolickim? A jednocześnie dzieciaki rok po Pierwszej Komunii kpią z rówieśnika, który nosi medalik i oświadcza, że nie będzie klął, bo jest wierzący.
Marta Jenner 13.11.2009 13:23
A ja zastanowiłabym się nad sensem upierania się przy jakichkolwiek symbolach religijnych w miejscu publicznym. Niestety, prawda jest taka, że zwykle nie przyczyniają się do umacniania wiary, tylko stają się zarzewiem konfliktów. Krzyż w szkolnej klasie nie jest wcale postrzegany jako symbol wiary większości uczniów - traktują go z równą obojętnością, jak portret wieszcza, a niektóre ich zachowania graniczą z profanacją. Podobnie jest w Sejmie.
Autor usunął profil 13.11.2009 13:11
Prawo jest takie jakie jest, wiadomo przez kogo było naginane. Prawo zawsze można zmienić!
zgadnij XII 13.11.2009 13:08
Thadée Thadeck zauważyłeś że żyjemy w państwie zamieszkałym w większości przez białe heteroseksualne kobiety zarabiające 3165,14 zł miesięcznie zamieszkałe w mieście mające 20-24 lata które w poprzednich wyborach głosowały na PO (przynajmniej tak mówi zeszłoroczny rocznik statystyczny)
i czy ma to jakieś znaczenie w tej dyskusji? bo nie wydaje mi się... wydaje mi się natomiast że państwo jest niezależne światopoglądowo czyli świeckie. tak mówi PRAWO w tym kraju. I właśnie neutralność wymaga by nie wisiało nic, albo... wszystko z pękiem jemioły i pentagramem włącznie.
A jeśli komuś się prawo w tym kraju nie podoba, tu pozwolę sobie Cię zacytować, wolna droga.
Autor usunął profil 13.11.2009 11:52
żyjąc w państwie zamieszkałym w większości przez katolików, uważam, że symbol krzyża powinien być widoczny wszędzie, jeżeli to się nie podoba wolna droga. Mamy w Polsce polskich muzułmanów i dumny jestem z tego, lecz nie słyszałem, żeby przychodzili do sejmu i cyrki robili jak jakiś mały odłam religijny łamiący wszelkie nakazy moralności!
zgadnij XII 13.11.2009 11:19
widzisz tu się różnimy
Twoja wiara bądź niewiara mnie kompletnie nie interesuje, podobnie jak każdego innego człowieka którego mijam na ulicy...
jednocześnie nie mogę zrozumieć dlaczego sprzeciwiasz się areligijności miejsc publicznych. Gdybyś się sprzeciwiał ich anty-religijności było by to dla mnie normalne ale skoro ateizm traktujesz jako jeszcze jedną, może troszkę zakręconą, ale jednak formę religii to jest to dziwne.
W świetle powyższego nie chcesz wcale równości tylko dominacji TWOJEJ religii. Poprawnie wnioskuję?
zgadnij XII 13.11.2009 10:59
Twoja wolność kończy się na końcu mojego nosa - jak mawiają libertarianie.
Ja tolerancję bardzo ściśle wiąże z tą definicją wolności, więc wyznawaj sobie co chcesz, nic mi do tego, ale miejsca finansowane przez państwo czyli z moich podatków mają być NEUTRALNE światopoglądowo i kropka. Nie bardzo widzę tu przestrzeń na dyskusje.
Dziwne zróżnicowanie? Jeszcze raz zapytam czy Ty tej różnicy nie widzisz? Bo dla mnie jest ona jasna jak słońce. Wiara to przyjecie czegoś za pewnik bez potwierdzonych dowodów. Ateizm w żaden sposób się w tej definicji nie mieści. Możesz definicję oczywiście rozszerzyć jak Ci się rzewnie podoba ale tu pozostanie mi się powołać na nieśmiertelną brzytwę Ockhama (która zresztą sama w sobie jest deklaracją ateizmu :)
zgadnij XII 13.11.2009 10:31
akurat w tym momencie rzecz jest prosta, w szkole publicznej wisiał symbol przeczący świeckości państwa więc zażądano jego osunięcia i jednoczenie osunięcia rozbieżności pomiędzy stanem deklarowanym a faktycznym i to chyba tyle
Przemku nazwałeś ateizm wiarą, przemyśl to jeszcze raz:
jedni wierzą że bóg istnieje choć nie mają na jego istnienie żadnych dowodów
inni wierzą że bóg nie istnieje bo nie mają na jego istnienie żadnych dowodów
naprawdę nie widzisz różnicy?
Ratomir Wilkowski 13.11.2009 08:04
> Agnostyk, to osoba negująca możliwość poznania prawdy.
Chyba faktycznie Adam mial racje... Moze prosze sprobowac Rafale wyjsc po za jedynie swoja interpretacje rozumienie tego pojecia w kontekcie slowotworstwa i zapoznac sie z pelniejsza definicja pojecia agnostyk?
Rafał Tryścień 12.11.2009 23:29
Proszę o podawanie przykładów, ponieważ pisząc o pomyleniu pojęć nie wiem o co chodzi. Agnostyk, to osoba negująca możliwość poznania prawdy. A - gnosis; a - jest zaprzeczeniem temu, co znaczy gnosis, czyli wiedzy. Można powiedzieć, że agnostyk przeczy wiedzy, która może prowadzić do prawdy. Natomiast ateista, to osoba, zgodnie z artykułem, przecząca istnieniu Boga. A - theos. Zaprzecza, nie ważne jakimi arguentami, istnieniu Boga, co więcej, wiara relgijna przestaje mieć sens. Istnieć dla takiej osoby może tylko wiara ludzka. Potocznie mówi się "wierzę, że... możesz to zrobić, uda się to zrealizować". Oczywiście w przypadku agnostyka pojawia się jeszcze sprawa nadająca się na inny artykuł. Agnostyk odrzuca istnienie wiedzy, która daje wiedzę prawdziwą. Ale czym jest prawda dla agnostyka? Czy mowa tu o koherencyjnej koncepcji prawdy, pragmatycznej, klasycznej, czy może chodzi o prawdę jako zgodność z jakimiś kryteriami. Zatem, w rozmowie z agnostykiem, można zapytać na jakiej podstawie wysuw jakieś twierdzenie?
10 najdziwniejszych ofert, czyli jak zarobić na Euro 2012
(odsłon: +221)