Pozycja materiału w rankingach:
Za "oczyszczaniem" miejsc publicznych z symboli religijnych opowiadają się przede wszystkim ateiści. Aby dopiąć swego żądają poszanowania wolności i uczuć religijnych wyznawców innych religii. Czy mają prawo stosować taki argument?
Zobacz także:
Artykuły
(51)
Galerie
(6)
Średnia ocen
(3.79)
Wiek: 26 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Lesław Adamczyk 06.01.2010 07:07
Niektóre tezy są naginane przez obie strony,dogmat to dogmat.Nic więcej.
Tomasz Sroczyński 13.11.2009 16:43
Konkretnie - za pewnik przyjmujesz brak istnienia Boga pomimo, że teza o Jego istnieniu jest na gruncie nauki - konkretniej ścisłego metodologicznie eksperymentu - nieweryfikowalna, ergo raczej nie naukowa (sic). Stąd "wiedza" ateisty i teisty ma niską wartość poznawczą na obiektywnym gruncie, jeśli chcemy być skrupulatni. Brak dowodów w obie strony, ponadto brak możliwości sprawdzenia, skutecznie sprawia, że tylko agnostyk z tej sytuacji wychodzi najlepiej. Albo apateista, bo zajmuje się czymś bardziej produktywnym niż takie dyskusje :).
Pozdrawiam.
Tomasz Sroczyński 13.11.2009 16:40
"Dziwne zróżnicowanie? Jeszcze raz zapytam czy Ty tej różnicy nie widzisz? Bo dla mnie jest ona jasna jak słońce. Wiara to przyjecie czegoś za pewnik bez potwierdzonych dowodów. Ateizm w żaden sposób się w tej definicji nie mieści."
Litości. Przeczytaj definicję wiary. Albo przytoczę z tej zabawnej Wikipedii. Albo nie, autoreklama:
http://buiosu.wordpress.com/2009/05/19/ateizm-a-wiara/
Pozdrawiam.
Rafał Tryścień 13.11.2009 16:27
>może tez pan uznać że wina za taki stan rzeczy leży po mojej stronie - tak będzie z pewnością łatwiej ;-)
skąd Pan wiedział? czy Pan przypadkiem nie ma jakiegoś daru prorokowania??:D:D:D
myślę, że przyczyn nieporozumień można zależeć w wielu miejscach.
Rafał Tryścień 13.11.2009 14:36
>autor staje po stronie prawa do używania symboli religijnych
nie mam pojęcia, w którym miejscu. Moim zasadniczym celem było pokazanie sprzeczności w odwoływaniu się do argumentu z uczucia i wolności religijnej przez ateistów. Jeżeli ateista, jak negujący istnienie Boga i zasadniczość wiary, podkreślam, religijnej w Boga, odwołuje się do pojęcia uczucia religijnego. czy nie jest tak, że aby móc odwołać się do argumentu z uczucia religijnego powonieniem wierzyć, gdyż przez wiarę przejawia się owo uczucie. czy przypadkiem nie tylko wtedy będę mógł wyrazić swoją opinię o uczuciach innych, kiedy będę miał o nich pojęcie.
>takie podejście i jednego i drugiego autora przypomina mi nieco wypowiedzi przedstawicieli dwu wrogich sobie plemion
którzy czując się zagrożeni dopatrują się w obcym sobie plemieniu cech jak najgorszych...
jak rozumiem, napisał Pan wcześniej o niepotrzebnym odwoływaniu się do argumentów psychologicznych, a nawet ktoś we wcześniejszym komentarzy zrobił coś podobnego - odwołałem się do triku psychologicznego lub coś takiego. Obecnie sam Pan coś takiego zrobił. Stwierdził Pan, że nie rozpoznaję w sobie strachu, którego źródło tkwi we mnie, a przenoszę jego źródło na kogoś na zewnątrz. Innymi słowy, mój strach znajduje się u mnie na poziomie nieświadomym, a przez to szukam przyczn na zewnątrz, co najważniejsze, błędnie.
>jednak zdecydowanie niepotrzebnie wyszukał sobie wrogów owej wolności
nazwał ich zbiorczo "ateistami"
przyczyną napisania artykułu było zdanie jednej z osób na zajęciach, w których uczestniczyłem, a która określiła się mianem ateistki, niewierzącej i odwoływała się do poszanowania uczuć i wolności religijnej innych
>już to w uwarunkowaniach socjologicznych już to w psychologicznych kompleksach...
Jak zajrzy Pan do L. Feuerbacha, "O istocie chrześcijaństwa", to zauważy Pan, że autor pokazuje na antropologiczne pochodzenie religii i istnienie Boga. Wykorzystuje tam mechanizm, o którym Freud powie jako o projekcji własnych stanów emocjonalnych na innych.
>takie podejście nie rożni się jakościowo od podejścia słynnego autora cyklu tekstów pt. "Boga nie ma (cz. 1128)"
tamten autor wrogów doszukał się w otumanionym tłumie wyznawców religii...
proszę uzasadnić, co znaczy "nie różni się jakościowo".
Autor usunął profil 13.11.2009 14:28
Widzisz Marto, a ja będąc w Palestynie rozpinałem koszulę, aby pokazywać symbol mojej cywilizacji! Byłem szykanowany przez Żyda celnika, w dodatku mówiącego po Polsku. Morał taki, zresztą sami wiecie jaki!
Rafał Tryścień 13.11.2009 14:20
Proszę zwrócić również uwagę na bardzo istotną rzecz. Przemku i Kolego zgadnij XII, problem wynika z użycia wyrażenie "wiara" w zupełnie dwóch różnych znaczeniach. W tekście o tym wspominam. Istnieje coś takiego jak wiara religijna oraz wiara naturalne/niereligijna.
Wiara religijna to ta, którą "posługują" się chrześcijanie, buddyści. Oni wierzą w Boga, niekoniecznie odwołując się do dowodów. Nie potrzebne im uzasadnienie istnienia Boga, Duch Świętego, Dziewictwa Maryi. Oni w tor wierzą. S. Kierkegaard, duński filozof teolog, pisywał o "skoku w wiarę" nad rozumem.
Wiara naturalna, to ta, której definicja przynosi najwięcej problemów. Używa się czasem zdania "wierzę w ciebie Zenonie". Czy chodzi tu o to, że wierzę, że istniejesz? Nie, chodzi o to, że odnoszę się do ciebie z pewnym np. uczuciem. Wiara naturalna, to wiara nie religijna inna niż ta pierwsza. Prawda, że łatwe:D
Natomiast kwestii wiary w nieistnienie Boga kompletnie nie pojmuję, to przechodzi możliwość. Czy chodzi o to, że mogę stanąć w kościele i powiedzieć: "Boże! wierzę, że nie istniejesz, jak dobrze, że Cię nie ma!":D
Rafał Tryścień 13.11.2009 14:04
Ratomirze, jak napisałem w odniesieniu do wypowiedzi Adam, tak piszę w odpowiedzi do Twojej. Ja nie wiem, co znaczy "pełniejsza definicja pojęcia agnostyka"?? Pojęcie to ma zasadnicze znacznie do jakiego się odwołałem. Mam wrażenie, że operujecie definicją agnostyka, która nie wynika z wyrażenia agnostyk. Proszę o podanie mi tej pełniejszej definicji. Osobiście stwierdzam, że nie znam waszych myśli i nie mogę na nie odpowiedzieć. Polecam tekst, a zwłąszcza zwrócenie uwagi na następujące cytaty:
"Agnostyk natomiast przejawia postawę sceptyczną, w gruncie rzeczy antynaukową: odrzuca przekonanie o adekwatności ludzkiego rozumu i zbudowaną na tym przekonaniu naukową metodologię:
"Czy zatem agnostycy są ateistami? Jeśli obu terminów używamy wyłącznie jako określenia takiego lub innego stosunku do istnienia boga, to odpowiedź na to pytanie musi być pozytywna: w sprawie wiary w boga agnostycy od ateistów nie różnią się niczym - boga nie znają i w boga nie wierzą."
źródło: http://humanizm.free.ngo.pl/ateizm.htm
Marta Jenner 13.11.2009 13:54
Przemku, Twoja reakcja tylko potwierdza to, co napisałam. Wiesz, kiedyś mi się oberwało od matki-katoliczki, bo zwróciłam uwagę jej synowi, że klnie w obecności krzyża, który powinien szanować. A nie była to uwaga ironiczna. Czy powiesiłbyś krzyż w pubie?
Ratomir Wilkowski 13.11.2009 13:47
> Marto cóż rozumiem że będziesz krzyże zdejmować?
Pewnie w koncu przyjdzie czas, ze bedziemy... szczegolnie jak za kazdy przyjdzie placic po 5 tys. ojro. ;]
10 najdziwniejszych ofert, czyli jak zarobić na Euro 2012
(odsłon: +221)