Pozycja materiału w rankingach:
W poniższym eseju przedstawię moje doświadczenia i wnioski związane z polemikami z ateistami. Myślę, że niektóre opisane przeze mnie odczucia podzielą czytający ten tekst katolicy. Zobaczmy więc jak ateistów postrzega zwykły katolik.
Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Thranduil 29.10.2010 18:23
Ten esej powinien się znajdować w podręcznikach, jako piękny przykład projekcji. Po prostu arcydzieło.
Adam Lutostański 29.08.2009 22:00
Aha pisanie o ateistach per 'półgłówki' jest nie na miejscu. Tak samo naturalnie jak pisanie per 'półgłówki' o teistach czy agnostykach.
Danuta: "Moim zdaniem nieważne w co kto wierzy - ważne jakim jest człowiekiem." Też mam taki pogląd.
PS Danuta pisze : "Znam wielu katolików, którzy są podłymi ludźmi, wielu ateistów, o których mógłbyś powiedzieć "ale z niego porządny człowiek - oby wszyscy byli tacy jak on"."
Na co autor tekstu pyta: "@Danuta Muszyńska - katolicy podłymi ludźmi? Ja też? O coś nowego."
Co do obrony i tego czego trzeba bronić to polecam koledze kwestie ślązakowskie, tamtejsze ruchy. Tutaj trzeba bronić Polski przed głupimi zakusami i pomysłami typu autonomia a kiedyś może... No oczywiście jeśli kolega jest patriotą. Polecam Śląski Ruch Separatystyczny, Związek Ludności tzw. Narodowości Śląskiej czy Ruch Autonomii Śląska. Tu są rzeczy, którymi naprawdę można się oburzyć.
Adam Lutostański 29.08.2009 21:53
(-) każdą tezę należy sprawdzić. Dogmaty są niepotrzebne zarówno te teistyczne jak i ateistyczne. To co przypisałeś ateistom w artykule ateiści gdyby byli złośliwi mogliby przypisać teistom czy katolikom.
Lucyna Firla 09.08.2009 13:08
W czasie dyskusji na temat wiary teiści stoja trochę na trudniejszej pozycji gdyz nie wypada im stosować argumentów w postaci szyderstw czy też obraźliwych epitetów gdyż wtedy przekreslają wartość swojej religii.
Pisze: Wiara bez uczynków martwa jest! Wierzącego obowiązują wysokie normy moralne dane przez Boga i musza je stosować również na forum internetowym, nie ma dyspensy więc ateiści mają pod tym względem przewagę, chyba że jest moderacja i wyrzuci obraźliwe wpisy
Tomasz Sroczyński 09.08.2009 12:34
@Patryk:
Po raz kolejny autopromocja ale lubię dyskutować i dzielić się przemyśleniami:
http://buiosu.files.wordpress.com/2009/05/tomaszsroczynski-wojnaswiatow.pdf
Przeczytaj, tam jest ciut więcej niż "tak, bo tak" (na temat Boga, duszy i wolnej woli, nie na temat samej wiary) jeżeli chodzi o cały światopogląd, natomiast jeżeli chodzi o wiarę. Cóż... ta jest łaską od Boga i jednocześnie sprzężona z ludzką wolą, ciężko coś w tej sprawie wyrokować.
Jednocześnie podsyłam jeszcze tekst logika, filozofa analitycznego i jednocześnie dominikanina, żebyśmy sobie parę spraw wyjaśnili:
http://www.polonica.net/Sens_Zycia_JMBochenski_2.htm esej XIII, "O światopoglądzie"
"To samo tyczy się strony przeciwnej. Wierzący nie zrozumie ateisty i na odwrót."
Dlaczego nie? Zrozumienie jest łatwe, potrzeba tylko trochę dyskusji; natomiast zgodzę się, że podzielanie poglądu "oponenta" jest niemożliwe w sprawach takich jak "Bóg jest - Boga nie ma"; chyba że ktoś wyjdzie z agnostycyzmem, i wtedy gitara.
Rafale, życzę powodzenia w dalszym rozwoju w tej materii; w zasadzie powinienem podpisać się pod większością komentarzy: część Twoich spostrzeżeń jest słuszna, ale bez doprecyzowania dopuszczasz się indukcji, ponadto bez przyznania, że z wierzącymi nierzadko podobny problem jest (zaskakujące, że wiele tekstów o ateistach lub teistach można minimalnie przerobić - dopisać albo zmazać "a" - by pasował do tych drugich), tekst wygląda na nie tylko subiektywny z powodu rozbieżności światopoglądu, ale jakby mający jeszcze dodatkowy cel; niepotrzebnie.
Pozdrawiam.
Patryk Latacz 09.08.2009 08:38
- "W większości postulaty głoszone przez ateistów są argumentowane na zasadzie podobnej jak w powyższym przykładzie - -tak, bo tak- ". - Zawsze myślałem, że na podobnej zasadzie działają wierzący - tak, bo tak. Tak, bo w to wierzę. Tak, bo tego mnie nauczono. Nie spotkałem racjonalnych argumentów "za" wiarą, poza właśnie "tak, bo tak".
- "Po dłuższej polemice możemy dojść w końcu do wniosku, że rozmowa z naszym oponentem jest niczym więcej jak rzucaniem grochem o ścianę". - To samo tyczy się strony przeciwnej. Wierzący nie zrozumie ateisty i na odwrót. Nie wiem co w tym dziwnego. Przeciwne sobie postawy nigdy nie spotkają się w tym samym punkcie.
- "Najczęściej ateiści przybierają postawę arbitra, sędziego, który wie najlepiej, jak jest naprawdę". - Znowu mogę powiedzieć - vice versa. Każdy przekonany do czegoś człowiek będzie bronił swoich racji.
- "Co do szydzenia i kpienia z teistów, ateiści są naprawdę specyficzną grupą. Wszyscy używają tych samych argumentów oraz haseł służących wyłącznie do kpin". - Na to ateista może odpowiedzieć, że wierzący zawsze próbują narzucić swoje zdanie i z góry niewierzącego stawiają na przegranej pozycji. A taka postawa przez drugą stronę również może zostać odebrana jako "znowu ten sam argument", "kpina".
Powtórzę za przedmówcami - generalizujesz. Traktujesz ateistów jak zwartą grupę, która równie mocno nie wierzy, jak wierzący wierzą. Ateizm nie jest jednorodnym frontem walki o racjonalność. I tu zdarzają się ekstremiści, którzy wcale nie świadczą o reszcie. Myślałem, że jakoś rozwiniesz ten temat, ale widzę, że to kolejna pogadanka faceta, który chce ewangelizować, ale nie ma argumentów. A przynajmniej nie stara się tego zrobić dobrze. :)
Marek Krauss 09.08.2009 08:04
nikt nie ma prawa narzuca co mamy prawo wierzic , a pozatym kazda istota gdziekolwiek itnieje
została tworzonia przez pierwiastek , a dopiero pózniej mozna postulowac co było pierwsze kura czy jajko oto jest pytanie
Autor usunął profil 08.08.2009 19:39
ave satan!!!
ja jestem agnostykiem ;]
Rafał Gdak 08.08.2009 19:26
Kolejny zadufany w sobie "posiadacz prawdy objawionej." Nie ucz mnie chłopcze czytać lecz naucz się dyskutować. Ograniczasz się tylko do argumentów ad personam - nie potrafisz inaczej, jak rozumiem. I trochę szacunku dla adwersarzy, szczególnie starszych wiekiem...
Tomasz Sroczyński 08.08.2009 19:25
Z naukowego punktu widzenia teza dotycząca istnienia Boga jest niesprawdzalna (jeżeli ktoś się upiera na naukową dyskusję). Stąd, z tego punktu zarówno teista jak i ateista musi stwierdzić, że przyjmuje je za prawdziwe/fałszywe na mocy wiary. Chyba że ktoś neguje dyskusję od podstaw na tym co każdy może uznać za prawdę lub oczywistość, wtedy ateista lub teista ma prawo powiedzieć że wie, na mocy jakichś przesłanek, że Bóg (nie)istnieje. Ale jego pozycja nie ma żadnej wartości dla innych.
Spam: http://buiosu.wordpress.com/2009/05/19/ateizm-a-wiara/
Pozdrawiam.
10 najdziwniejszych ofert, czyli jak zarobić na Euro 2012
(odsłon: +221)