Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

99169 miejsce

Atletico Madryt z Superpucharem. Chelsea Londyn pokonane

Zawodnicy ze stolicy Hiszpanii pokonali Chelsea Londyn 4:1 i wywalczyli pierwsze w tym sezonie trofeum. Był to ostatni finał o Superpuchar rozgrywany na stadionie Louisa II w Monako.

 / Fot. PAP/EPAJuż na długo przed spotkaniem trenerzy Chelsea i Atletico zapowiadali walkę do upadłego. Obaj zgodnie twierdzili, że Superpuchar to wyjątkowe trofeum, które każdy chciałby mieć w swojej kolekcji. Zważywszy również na fakt iż obie ekipy w swojej historii zdobywały je po jednym razie spotkanie zapowiadało się na jeszcze bardziej atrakcyjne.

Teatr jednego aktora

Pierwsza połowa rozpoczęła się od uderzenia Adriana, którego strzał został jednak zablokowany przez obrońców Chelsea. Chwilę później, bo już w 4. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się najlepszy strzelec zespołu z Madrytu Radamel Falcao. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska ofiarnym wślizgiem zdołał uderzyć piłkę, która jednak trafiła w poprzeczkę. O dużym szczęściu mógł w tej sytuacji mówić Petr Čech, który nie zachował się tak jak należy.

Jednak co się odwlecze... W 6. minucie Atletico wyszło na prowadzenie. Prostopadłą piłkę zagrał Gabi, obrońcy Chelsea nie zdążyli za Falcao, a ten ze stoickim spokojem ograł goalkeepera drużyny przeciwnej i posłał piłkę do bramki. Po tej sytuacji podopieczni Di Matteo wzięli się do pracy. Najpierw szczęścia próbował Frank Lampard, a następnie Eden Hazard. Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku piłka nie znalazła drogi do bramki rywala. Po upływie dziewiętnastu minut gry było już jednak 2:0. Falcao pięknie przymierzył z narożnika pola karnego i mimo pięknej parady Čecha zdołał umieścić piłkę w samym okienku bramki.

Dziesięć minut później w wymarzonej sytuacji nie trafił Gabi, który jednak nie zdołał zdobyć bramki. Napór Atletico nie miał jednak granic. W 35. minucie Falcao trafił w słupek. Na kilka sekund przed gwizdkiem sędziego kończącym pierwszą połowę po pięknej asyście Ardy Turana Kolumbijczyk zdobył swoją trzecią bramkę w tym spotkaniu i ustanowił klasycznego hat-tricka.

Nazwiska nie grają

Już od pierwszych minut drugiej części spotkania gracze Chelsea próbowali przejąć inicjatywę. Długo utrzymywali się przy piłce i wymieniali wiele podań. Szczęścia próbowali kolejno Fernando Torres, John Obi Mikel oraz sprowadzony przed kilkoma tygodniami Eden Hazard. Los jednak znowu uśmiechnął się do graczy z Madrytu. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Mario Suareza do piłki zagranej w pole karne najszybciej dobiegł Miranda, który podwyższył prowadzenie swojego zespołu.

Od tego momentu gracze Chelsea wyraźnie spuścili z tonu. Coraz rzadziej atakowali starając się zabezpieczać tyły, aby nie stracić kolejnej bramki. Kwadrans przed końcem honorowego gola dla Londyńczyków strzelił środkowy obrońca Gary Cahill. Atletico mogło jeszcze podwyższyć prowadzenie, ale w doskonałej okazji pomylił się Filipe, a chwilę przed końcem bliski pokonania swojego bramkarza był jeszcze David Luiz, ale po jego interwencji piłka zatrzymała się na słupku. Była to ostatnia szansa do zmiany rezultatu i spotkanie zakończyło się zwycięstwem Los Indios 4:1.

O wysokiej przegranej podopieczni trenera Roberto Di Matteo będą chcieli zapewne jak najszybciej zapomnieć. Również sam szkoleniowiec będzie miał o czym myśleć jeżeli marzy o obronie wywalczonej przed rokiem Ligi Mistrzów.

Atletico Madryt - Chelsea Londyn 4:1 (3:0)
Falcao 6', 19', 45', Miranda 60' - Cahill 75'

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.