Facebook Google+ Twitter

Atrakcje na niebie w kwietniu: kometa, zaćmienie Księżyca, rój Lirydów

Nad naszymi głowami ciągle wiruje wielki kosmos a w nim rozgrywają się nieustannie najróżniejsze zjawiska, które warto oglądać, bo są pasjonujące i zwykle rzadko powtarzalne. Kwiecień będzie miał ich kilka. Już teraz można je podziwiać.

 / Fot. Wikipedia, Autor:cafuego from MelbourneKwiecień – miesiąc, w którym właśnie jesteśmy – przyniesie miłośnikom astronomii wiele ciekawych powodów do nocnego wpatrywania się, w ciemne a także w rozgwieżdżone niebo. Atrakcji ma być wiele, i to rzadkich w innych miesiącach. Będzie możliwość obserwacji ciągle jeszcze jasnej komety PanSTARRS oraz częściowego zaćmienia Księżyca i opozycji Saturna. Ponadto rozpoczął się właśnie najlepszy czas na śledzenie i podziwianie niezwykłego zjawiska w kosmosie – "światła zodiakalnego".

Zaćmienie Księżyca i świecące planety

Po równonocy wiosennej, którą mamy za sobą - dnia przybywa teraz coraz szybciej. W prima aprilis (dzień żartów, kłamania, celowego i świadomego wprowadzania w błąd i robienia psikusów), czyli 1 kwietnia, w Warszawie Słońce wzeszło o godz. 6:10, a zaszło o godz. 19:11. Pod koniec kwietnia, czas dnia wydłuży się wyraźnie i wschód Słońca będziemy mogli obserwować już o godz. 5:07, a zachód dopiero o godz. 20:00. Ale za to, w kwietniowe noce (miejmy nadzieję, że będą ciepłe), czeka nas wiele niezwykłych i wspaniałych kosmicznych atrakcji.

Saturn zbliża się do opozycji; warunki do jego obserwacji są coraz lepsze. Świeci na granicy konstelacji Panny i Wagi, którą widać dobrze w drugiej połowie nocy. Jowisz świeci w konstelacji Byka z jasnością około -2 magnitudo. Przypomnijmy: magnitudo – to jednostka jasności gwiazd, czyli w języku nauki tzw. "wielkość gwiazdowa". Jowisza można oglądać wieczorem, kilkadziesiąt stopni nad "zachodnim horyzontem".

Dostępna jest także amatorom karłowata planeta Pluton – warunek: musimy skusić się na kupno teleskopu o średnicy zwierciadła najmniej 15-20 centymetrów i wstać z ciepłej pościeli nad ranem, aby "karzełka" Plutona poszukiwać gdzieś hen, w kosmicznej konstelacji Strzelca.

Natomiast najbliższa Ziemi planeta karłowata, o nazwie Ceres i jasności 8.5 magnitudo - jest w zasięgu zwykłej lornetki. W marcu i na początku kwietnia widać ją w konstelacji Woźnicy. Nieco jaśniejsza od planety Ceres jest planetoida (4) Westa, którą także możemy oglądać, ale w gwiazdozbiorze Byka.

25 kwietnia miłośnicy-amatorzy astronomii, będą mogli zobaczyć gołymi oczami zjawisko, częściowego zaćmienia Księżyca. Maksimum tego zjawiska wypadnie o godz. 22:08. Trzeba przyznać – będzie ono skromne, niewielkie - w cieniu Ziemi schowa się zaledwie 1,5 proc. tarczy Srebrnego Globu.

Mimo to zaćmienie ma być dobrze widoczne, gdyż przysłonięcie jego przypada w czasie pełni Księżyca. Warto przy tym pamiętać, że Księżyc podczas zaćmienia będzie nieco lepiej (silniej) świecił i znajdzie się bardzo blisko Ziemi, a najbliżej nas ustawi się 27 kwietnia, o godz. 21:49. No to szykujmy oczy i czas…

Podziwiajmy kometę i deszcz Lirydów

Przez cały kwiecień możemy bez przerwy obserwować długi ogon jasnej komety C/2011 L4 (PanSTARRS), która przemieszcza się z konstelacji Andromedy do Kasjopei. Obiekt ten będzie widoczny oczywiście wieczorem; teraz, na początku miesiąca - nawet gołym okiem, a pod koniec kwietnia - przez lornetkę. Więcej o komecie C/2011 L4 można przeczytać i można zobaczyć jej obraz w Polskie Radio.

Zdaniem astronomów - kometa PanSTARRS, czyli C/2011 L4, przeszła najbliżej Słońca 10 marca 2013 roku, a 5 marca znalazła się najbliżej Ziemi. W tym okresie jej światło (blask) miało osiągnąć "nawet 0 magnitudo", a więc taką jasność, jaką mają na niebie najjaśniejsze gwiazdy. Wstępna analiza obserwacji i zachowania komety, dokonana w październiku 2012 roku wskazała, że C/2011 L4 może być nawet tak jasna, jak planeta Wenus (-4 magnitudo), i byłaby jedną z najjaśniejszych komet ostatniego stulecia.

Począwszy od 16 aż do 25 kwietnia, będziemy mogli ponadto podziwiać lecące meteory z roju Lirydów, które utworzyła kometa C/1861 G1 Thatcher (długookresowa z 1861 roku). Czas obiegu komety C/1861 G1 wokół Słońca wynosi 415 i pół roku. Najbliżej Ziemi przeszła 5 maja 1861 roku, w odległości ponad 31 mln km. Radiant roju meteorów, czyli miejsce, z którego jak się wydaje mogą one wybiegać, leży na granicy "konstelacji Lutni oraz Herkulesa", i jest widoczny wysoko nad horyzontem, ale dopiero w drugiej połowie nocy. Moment maksimum tegorocznych Lirydów przypada 22 kwietnia.

Świecący pył kosmiczny

Bezksiężycowe wieczory, zatem ciemne, lecz bezchmurne, zwłaszcza w pierwszej połowie kwietnia, to dobry czas na nocne obserwacje światła zodiakalnego - powiedział mediom dr hab. Arkadiusz Olech, z Centrum Astronomicznego PAN w Warszawie.

Według dr. Olecha, najwięcej ciał kosmicznych w wewnętrznym Układzie Słonecznym, mieści się w okolicach płaszczyzny ekliptyki, czyli naturalnej płaszczyzny ruchu orbitalnego Ziemi. To właśnie w tamtym miejscu poruszają się planety, jak również znaczna większość planetoid. To także w tym miejscu znajduje się najwięcej drobnych cząstek - kosmicznego pyłu, który powstaje w wyniku zderzeń planetoid, albo podczas wyrzucania go z jąder komet.

Wszystkie te cząstki płynące w rejonie ekliptyki, z przeciwnej strony Słońca, odbijają trochę więcej światła niż reszta materii międzyplanetarnej. W świetle zodiakalnym wywołują one jaśniejszą plamę o średnicy ok. 10°. Zdaniem naukowców - to rozjaśnienie cząstek w świetle zodiakalnym – ma nazwę "przeciw świecenie". Pędzące z wielką prędkością w różnych kierunkach, cząstki pyłów materii międzyplanetarnej, wpadają czasem do wyższych warstw atmosfery ziemskiej.

Wtedy widzimy je na niebie, tuż po zapadnięciu zmroku, albo przed świtem, jako "srebrzyste obłoki". Utrzymują się i są widoczne w atmosferze na wysokości około 80 km nad powierzchnią Ziemi i świecą, pobłyskując srebrzyście odbitym światłem Słońca. Obłoki srebrzyste – jak wyjaśnia dr Olech - tworzą także pył, powstały w wyniku spalających się w atmosferze meteoroidów, jak również pyły pochodzące z naszej ziemskiej działalności.

Rozciągnięte "światło zodiakalne"

Teraz w kwietniu nadarza się dobra okazja, aby ten świecący pył, zobaczyć nocą na własne oczy. Jak powstaje – wiemy, a jakim sposobem świeci? Otóż kosmiczne drobinki tzw. pyłu, są podświetlane przez Słońce, przez co ich delikatny blask, ze względu na kurtynowy obraz, lub raczej świetlny stożek, "rozciąga się poprzez konstelacje, które zaliczamy do znaków zodiaku". Stąd też wywodzi się nazwa tego niezwykłego i urokliwego kosmicznego zjawiska - "światło zodiakalne".

Najlepiej widoczne jest w okolicy ekliptyki w pogodną i ciemną (bezksiężycową) noc, zaraz po zachodzie lub tuż przed wschodem Słońca, jako tzw. świetlny stożek ukazujący się wieczorem nad zachodnią, a nad ranem – nad wschodnią częścią horyzontu.

I jeszcze jedna istotna informacja. Światło zodiakalne nad Polską pojawia się wiosną, wkrótce po zapadnięciu zmroku, zawsze w marcu i w kwietniu, albo jesienią przed wschodem Słońca – we wrześniu lub październiku. Nazwa światła zodiakalnego ma ścisły związek z jego położeniem na niebie: w okresie kalendarzowego roku przechodzi ono przez wszystkie gwiazdozbiory zodiakalne.

Ponieważ jest ono ciekawe, ale i bardzo słabe, dlatego aby je zaobserwować, musi być naprawdę ciemne niebo. Od razu – zdaniem astronomów - można wykluczyć z obserwacji noce z jasnym Księżycem i próby podejmowania obserwacji, z dzielnic zamieszkałych, nawet niewielkich miast. Należy w tym celu udać się poza granice miast.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.