Pozycja materiału w rankingach:
Zbliżającą się, 63. rocznicę deportacji do Auschwitz-Birkenau biorących udział w powstaniu warszawiaków, uczyniłam kanwą do przemyśleń nad losem więźniów, którzy musieli ugiąć się pod jarzmem hitlerowskiej potęgi.
Przekraczając bramę z szyderczym napisem Arbeit macht frei (niem. Praca czyni wolnym) wchodzę na teren doskonale zorganizowanej i prosperującej fabryki śmierci. Tu nic nie miało prawa się zmarnować, tu każdy surowiec był ważny. Liczyło się wszystko oprócz największej wartości - ludzkiego życia.
Ci ludzie, przyszli więźniowie, jechali bydlęcymi wagonami do lepszego świata. Tak im powiedziano. Część z nich po raz ostatni ujrzała słońce zanim weszła do łaźni - gdyby wiedzieli, że nie opuszczą jej żywi, nie szliby tak pokornie na śmierć. Innych przyodziano w brudne pasiaki i zaprzęgnięto do katorżniczej roboty. Mogli umrzeć już dziś - transporty do obozu przychodziły nieustanie.
Wchodzę do komory gazowej, w której zabito miliony osób. Najwięcej Polaków i Żydów. Przewodniczka mówi ściszonym głosem. Modlę się? Nie... w tym miejscu trudno wierzyć w istnienie Boga. Piec krematoryjny, doskonały wynalazek, spalający w ciągu 15-20 minut trzy ciała.
Birkenau - przyprawiający o dreszcze i łzy widok ogromnej przestrzeni, na której z dawnego obozu zachowało się tylko kilka rzędów baraków. I kominy. Tysiące kominów, rozsianych po całym ogrodzonym polu... Jak tu było kiedyś? Błoto zamiast zielonej trawy, stosy trupów pod każdym barakiem, wszechobecny odór palonego ciała. W ciasnym baraku stłoczono maksymalną ilość więźniarek. Na pryczy dwa na dwa leżało osiem brudnych, zawszonych i odganiających się od szczurów kobiet. Umierających kobiet. Epidemie, głód, brak wody odcisnęły okrutne piętno na ich ciałach. Podobno najszybciej umierały Greczynki.
W 2007 roku padł nowy rekord ilości odwiedzających muzeum Auschwitz-Birkenau. Serwis internetowywww.auschwitz.org prognozuje, że jeśli do końca roku frekwencja będzie równie wysoka jak dotychczas, w 2007 roku miejsce kaźni odwiedzi ponad 1,2 mln osób. W godzinach rannych i południowych w muzeum panuje tłok, więc trudno tam o chwilę refleksji. Aby uniknąć zwiedzania w tłoku, warto przybyć do muzeum w godzinach późno popołudniowych.Zobacz także:
Artykuły
(86)
Galerie
(12)
Średnia ocen
(4.71)
Wiek: 24 | Miejscowość: Zabrze / Częstochowa | Kraj: Polska
O mnie: Literki to moja pasja. Kocham je składać, układać i przekładać - tzn. czytać co tylko wpadnie w ręce, pisać ciekawie i grać w scrabble.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Tomasz Kobylański 16.08.2007 10:12
Pozytyw. Bardzo ciekawy artykuł, dotyczący miejsca, o którym nie możemy zapomnieć. Dla mnie wyjątkowo ważny, bowiem sam od urodzenia mieszkam w Oświęcimiu. Jednak w najbliższym napisanym przeze mnie artykule, postaram się o przedstawienie mojego miasta w innym świetle. Dlatego też zapraszam o zaglądanie czasem do mojego profilu, bo na dniach powinno się pojawić coś ciekawego.
Agata Pańczyk 10.08.2007 20:00
Tak, ważę każde zdanie, ale do profesjonalizmu bardzo mi daleko. Niemniej dziękuję.
Agata Pańczyk 10.08.2007 14:18
Wydaje mi się, że wolno fotografować, znaczy my robiliśmy zdjęcia i nikt nas nie upominał. Tylko zdjęcia wewnątrz nie wychodzą - odbija się światło (eksponaty są w gablotach, duże okna...)
Po pierwszej wizycie byłam zszokowana i wiedziałam, że muszę tam jeszcze kiedyś wrócić. Potem przeczytałam mnóstwo książek o tej tematyce, przede wszystkim wspomnień byłych więźniów. Chądząc po alejach przypominały mi się te słowa, te książki..
Marek Bonarski 09.08.2007 21:22
Naprawdę nie wolno fotografować w budynkach? Bylem tam kilka lat temu i nie kojarzę takiego zakazu, robiłem też zdjęcia i nikt mi nie zabraniał.
Auschwitz robi wielkie wrażenie, ale na mnie jeszcze większe zrobiła Brzezinka. Gdy chodziłem po barakach czułem że czas sie cofnął, czułem przygnębienie, strach i rozpacz które promieniują z każdego miejsca...
Bartosz Klimczak 09.08.2007 21:10
PS. Mój błąd. Fotografować nie wolno wewnętrz budynków.
Bartosz Klimczak 09.08.2007 20:59
Byłem raz, kilka lat temu i szczerze pwoiedziawszy tęsknię za tym miejscem. Tam czas staje w miejscu, człowiek zastanawia się nad wszystkim, co go otacza. Czekając już miesiąc na pozwolenie do fotografowania w obozie straciłem dobry temat. Jednak sam bym tego lepiej nie ujął. Gratuluję i dziękuję za kolejną dawkę historii z tamtego miejsca.
Mariusz Wójcik 09.08.2007 20:50
Byłem parokrotnie i za każdym razem odczuwałem smutek i przygnębienie.
Łatwiej wyrzucać śmieci w krzaki i do lasu? [Zdjęcia]
(odsłon: +1022)