Facebook Google+ Twitter

Australian Open: Radwańska w ćwierćfinale!

Agnieszka Radwańska pokonała po dramatycznym boju Rosjankę Nadieżdę Pietrową, w trzech setach, w 1/8 finału otwartych mistrzostw Australii (1:6, 7:5, 6:0).

Australia chyba zostanie zapamiętana na wiele lat w historii Polski. Niewątpliwie bez względu na wyniki tenisistek z nad Wisły i tak można już mówić o dużym sukcesie polskiego tenisa.

Agnieszka Radwańska. / Fot. PAPJako pierwsza z Polek na kort ok. 2.30 wybiegła, rozstawiona z numerem 29, Agnieszka Radwańska. Jej rywalką na Margaret Court Arena była Rosjanka Nadieżda Pietrowa. Pierwszy set Polska zagrała słabo. Po 28 minutach Radwańska przegrywała 1:5. Trzy minuty później było 1:6, tę część starcia wygrała Pietrowa.

Drugi set podobnie, zaczął sie źle dla Polki. Wyraz rezygnacji "malował się" na twarzy popularnej "Isi". Powodów do radości było coraz mniej, po krótkim czasie usłyszeliśmy - "Petrowa is leading 3:0 in first set". Nagle sytuacja na boisku zaczęła się zmieniać. Radwańska "z piłki na piłkę", zaczęła przypominać tę zawodniczkę, która wygrywała 2 dni temu, ze Swietłaną Kuzniecową. Polska doprowadziła do remisu - 3:3. Pietrowa słabła z minuty na minutę, a Polka grała coraz lepiej. Końcowy wynik tego starcia - 7:5 dla Polki.

Trzeci set to koncertowa gra krakowianki. Dokładny serwis, świetna gra w każdym elemencie. Efekt? Wygrana 6:0 w trzecim secie i awans do ćwierćfinału Australian Open!

W 1/4 finału Agnieszka Radwańska zmierzy się ze Słowaczką Danielą Hantuchovą (rozstawioną z numerem 9.), która wygrała z Rosjanką Marią Kirilenko (numer 27.) - 1:6, 6:4, 6:4.

A jak radziła sobie Domachowska?

Druga z naszych reprezentantek Marta Domachowska mierzyła się z rozstawioną z numerem 5. aktualną mistrzynią królewskiej trawy na Wimbledonie, Amerykanką Venus Williams. Nawet najwięksi optymiści nie mogli sobie wymarzyć takiego początku. Polska walczyła dzielnie przy pierwszym gemie serwisowym Venus, potem w swoim gemie serwisowym zagrała 2 asy wygrywając go do zera (!). Jakby tego było mało dosłownie zmiotła w drugim gemie Amerykankę i prowadziła już 0:40, by wygrać dopiero na przewagi. Po zaledwie 10 minutach polscy kibice przecierali oczy ze zdumienia ponieważ na boisku rozległ się komunikat: "Domachowska is leading 3:1 in first set".

Niestety wszystko co dobre kiedyś się musi skończyć. Amerykanka otrząsnęła się szybko z tego szoku i wyrównała natychmiast stan meczu na 3:3. Jednak wtedy znów pełne zaskoczenie, gdyż Marta znów zadziwiła świat. Wygrała podanie Williams i prowadziła 4:3, znów z przewagą przełamania. Wtedy to rozpoczął się dramat Polki. Od tego momentu, mimo że Domachowska źle nie grała, musiała uznać wyższość bardziej utytułowanej rywalki. Polka przegrała pierwszą partię w 4:6.

W drugim secie bez rewelacji. Serwujące na przemian zawodniczki wygrywały swoje gemy. Przełom nastąpił w gemie "lacostowskim", czyli 7., Amerykanka wygrała go dość łatwo. 8. gem to niestety koniec naszych marzeń o dobrym występie Marty. Polka przegrała i praktycznie była już "poza turniejem" .

I choć niespodziewanie warszawianka miała 2 "break pointy" przy stanie 15:40, to zabrakło jej animuszu i sprawdziła się kolejna mądra maksyma sportowców: "Niewykorzystane sytuację się mszczą". Polka nie uratowała już tego meczu i musiała uznać wyższość bardziej utytułowanej rywalki.

22-letniej zawodniczce z Warszawy należą się brawa za doskonały występ w tym meczu, jak i w całym turnieju. Oby obydwie nasze reprezentantki grały tak zawsze!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

pf...... oby tylko była jak Adaś M ha ha ha ha ha ...gratulować pozostało jedynie pani Radwańskiej
choc za sportem burżuji nie przepadam ani nie gram (bo jako bezdomnego mnie nie stać)wolę zdecydowanie tenis stołowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

oj będzie ..... sie działo !!! teraz to już wszyscy obowiązkowo oglądamy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj będzie półfinał:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Asen, 100% racji :-) Wygląda to kapitalnie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rewelacja. Po pierwszym secie myślałem, że powtórzy się historia z US Open. To co cię stało w drugim, to po prostu niewiarygodne (Isia obroniła dwie piłki meczowe). No a później -bajka.

Szkoda troszkę, że Marta odpadła, z drugiej strony jednak - brawa za udany występ.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poprawione.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.01.2008 09:47

W części "A jak radziła sobie Domachowska?" w drugim akapicie zamiast nazwiska Marty jest nazwisko Isi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.