Pozycja materiału w rankingach:
Półtorej godziny przed występem australijskiego cover bandu pod Torwarem wciąż krążyły dziesiątki zainteresowanych odkupieniem biletów melomanów. Miało się wrażenie, że duża część Warszawy porzuciła spokój domu dla tego muzycznego doznania.
Kontrowersyjny pomysł zarobienia milionów na idealnym podrabianiu czyjejś muzyki mógłby zniechęcać zatwardziałych fanów do wzięcia udziału we wczorajszym koncercie w Warszawie. Z drugiej strony, pomyślmy tylko, jak starym i szeroko akceptowanym zawodem jest "kopista". No właśnie, więc dlaczego by w sferze muzyki nie pozwolić na dozę wtórności, mając jednocześnie świadomość, że jest to kopia próby niezwykle wysokiej.Zobacz także:
Artykuły
(279)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.42)
Wiek: 25 | Miejscowość: Palermo Sicilia | Kraj: Polska
O mnie: but at least i don't see you float away
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Rafał Dębicki 24.01.2012 22:49
Znane są inne koncertowe przedsięwzięcia jak chociażby "The Spirit of Pink Floyd Show" czy np. "Dark side of The Moon" w wykonaniu Dream Theater . Moim zdaniem, nie dorównują one klasie coverowego majstersztyku jaki prezentuje sobą AUSTRALIAN PINK FLOYD SHOW. Widziałem na żywo ich perfekcyjną zabawę w Pink Floyd i ubolewam jedynie, że w tegorocznej trasie nie znalazła się bydgoska Hala Łuczniczka (gdzie koncertowali no fakt, już niejednokrotnie).
Eurowizja 2012. Znamy całą finałową stawkę [YouTube]
(odsłon: +528)