Facebook Google+ Twitter

Australijski pilot lądował z... wężem na tablicy pokładowej

O tym, że na łodziach, jachtach i statkach dalekomorskich grasują szczury i myszy, wiedzą ludzie z pokładu, a czasem nawet sami pasażerowie. Gniazda myszy na pokładach samolotów to także żadna nowość. Co innego wąż na... pokładowej tablicy w trakcie lotu!

Kilka dni temu media światowe podały rzadką ciekawostkę, z niemałym dreszczykiem, o wężu w samolocie australijskich linii lotniczych. Podczas lotu pilot samolotu transportowego, zauważył w kokpicie węża i struchlał na jego widok. W pewnym momencie syczący i badający języczkiem otoczenie "pasażer" bez biletu, "wśliznął" się zygzakiem na tablicę pokładową i niesamowicie wystraszył pilota.

Australijski pilot linii lotniczych Air Frontier, choć porządnie najadł się strachu, kiedy wąż będąc w kabinie położył się na tablicy pokładowej, wykazał na tyle odwagi i spokoju ducha, że zdołał bezpiecznie posadzić samolot transportowy na lotnisku, a następnie zadzwonił po pomoc.

Potem w telewizji australijskiej mówił szczerze, że ciśnienie i tętno mu "trochę podskoczyły". Przyznał też, że było to ciekawe doświadczenie. Oparte na wybujałej, podszytej grozą i dramatem, wyobraźni. "Kiedy lądowałem, to czułem jak wąż wije się wokół mojej nogi. Naprawdę się bałem" - przyznał otwarcie, jak podaje wp.pl.

Szef australijskiej linii Air Frontier pogratulował odważnemu pilotowi i podziękował za zachowanie, "wężowej" - jak można się domyślać - zimnej krwi. Według niego, pilot zdołał powiedzieć przez radio, że "na pokładzie jest wąż". Więcej nie mógł niczego dodać. Miał trudności z porozumieniem się z wieżą kontrolną w Darwin - stolicy Terytorium Północnego w Australii, gdzie musiał lądować. Miał trudności, gdyż wąż trzymał swoją zębatą głowę tuż obok guzika, który trzeba przycisnąć, aby "móc porozumiewać się z kontrolerami lotu" - wyjaśnił szef linii Air Frontier.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Serpentyna
  • Serpentyna
  • 09.04.2012 09:52

Są drobne rozróżnienia wąż i żmija. Jeśli tylko wąż to można go pogłaskać , jeśli żmija to raczej nie !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że jeżeli nie jest jadowity, powinien pozostać w samolocie. gryzonie często przegryzają przewody elektryczne i elektroniczne a wąż byłby gwarantem bezpieczeństwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.