Facebook Google+ Twitter

AUT, czyli autorskie uchwycenie tygodnia

Dziś numer trochę zwierzęcy. Trochę o koniach, trochę o psie. Jednak nie będziemy męczyć, ani pierwszego, ani drugiego. Dla lubiących klasykę mamy też coś z Sienkiewicza. Dla każdego coś sportowego. Wszystko firmowane trzema literami AUT.

Jenson Button z Brawn GP w Sakhir, w Bahrajnie. / Fot. EPA/DIEGO AZUBELPamiętamy, że zespół Hondy wycofał się z F1 z powodu kryzysu finansowego. Jego spadkobiercą jest team Brawn GP. Nowa ekipa nie szasta pieniędzmi na prawo i lewo. W końcu szef zespołu nie jest amatorem. Jednak nie zgadniecie, gdzie szyte są stroje dla całego teamu? Ludzie z elitarnego grona F1 ubierają się w ciuchy szyte w Polsce. Nie dajcie się zwieść. Zakład mieści się w Brodnicy, ale chodzi o firmę Henri Lloyd. Cóż, Brawn ubiera się u Polaka. Ciekawe czy kierowcy zdają sobie sprawę skąd pochodzi odzież. Pewnie są przekonani, iż z Anglii. Jeszcze niech Brawn podpisze inne ciekawe kontrakty np. zacznie sprowadzać dyfuzory z Tajwanu, hamulce z Kazachstanu, a silniki z Algierii, to Button z kolegą długo nie pojeżdżą. Zresztą czas Jensona kończy się wraz z nadejściem okresu wiosenno - letniego. Kierowca, zwłaszcza w ciepłych ciuchach z Polski, będzie nikł w oczach w trakcie kolejnych wyścigów. Dlaczego?

Roztopi się, bo ten baton nie jest zrobiony z wedlowskiej czekolady. Chociaż ma jeszcze szansę wypłynąć. Jeśli podpisze kontrakt z firmą produkująca M&m’sy to kilka sezonów pojeździ. Ponoć mają oni specjalną recepturę na czekoladę, która rozpływa się tylko w ustach. Wtedy gorąca zazwyczaj atmosfera na torze nie będzie batonikowi taka straszna. Zaś przed deszczem ochroni go polska precyzja i angielski temperament. O przepraszam, to inna marka tak się reklamowała…trochę inaczej to leciało.


Nie ma to jak udane małżeństwo. Zamiast cieszyć się sobą kilka dni po ślubie, wyjeżdżają osobno bawić się w gronie przyjaciół. Mowa o Dariuszu Michalczewskim i jego Basieńce. Tiger jest zachwycony nową partnerką. W końcu odnalazł swą Basię niczym pan Wołodyjowski. Jego wybranka też potwierdza, że dobrze wybrała. Razem opowiadają rozczulające wyznania w Super Expressie. Tak całą sprawę komentuje tabloid: - Ona pakuje walizki i wyjeżdża na Majorkę, on zabiera wędki i rusza w nieznane, by w spokoju pomoczyć kija... Oj, żeby z tego moczenia kija z kolegami oraz balowania na Majorce z koleżankami jakiegoś nieszczęścia nie było. Tygrysi instynkt łowcy i kobiece wdzięki potrafią zdziałać wiele…

Koń by się uśmiał. Przed meczem turnieju polo na Florydzie padło 21 koni. Bynajmniej nie ze śmiechu. Nie były to też konie mechaniczne. Zwierzęta wzięły i zdechły, a ludzie szukają przyczyny. Według oświadczenia klubu Palm Beach, konie trafiły do USA z Wenezueli. Po rozładowaniu dwa upadły, reszta wyglądała na oszołomione. Amerykanie szukają przyczyny, a rozwiązanie jest banalne. Nie samym suchym chlebem żyje koń. Zwierzęta te słyną z tego, że czasem lubią trawkę skubnąć. A jak już skubną to i przypalą sobie w wolnej chwili. Co niby miały robić w podróży? Problem w tym, iż przesadziły z zielskiem, przez to straszny przypał wyszedł. Dlaczego? Bo zawody musiały zostać odwołane. No i ko(ń)iec.

Nie dla psa kiełbasa pomyślały władze Kolejarza Stróże. Włodarze nie byli zadowoleni z wyników zespołu i przeprowadzili czystki w szatni. I tak za zbyt małe zaangażowanie w sprawy klubu wylecieli Marcin Kośmicki oraz Grzegorz Piechna znany również jako „kiełbasa”. No cóż może wędlinka już nieświeża? Ale dlaczego kolega poleciał. Straszna kaszana. Data ważności minęła. I co zrobi klub - zamieni ich na lepszy model.

Hokeiści słynną z tego, zwłaszcza za oceanem, że są skorzy do bójek. Nasi reprezentanci zapatrzyli się na kolegów ze Stanów i też się pobili. Doszło do tego po zakończonych mistrzostwach świata w Toruniu. Zawodnicy stwierdzili, iż urządzą uroczyste pożegnanie w pubie. Jak wymyślili tak zrobili. Skutki? Dziubiński skończył wieczór ze złamanym kciukiem i podbitym okiem. Drugą ofiarą był Kolusz. W roli głównej wystąpił Krzysztof Oliwa, który jak twierdzi tylko uspokajał towarzystwo.- Dostał ode mnie dwa kopy w d... i lekko, z otwartej ręki, w łeb - stwierdził Oliwa. Jak tak wygląda uspokajanie towarzystwa w wykonaniu pana Krzysztofa, to lepiej się z nim nigdy nie kłócić. Z drugiej strony, po takim incydencie, skutki mogą być zupełnie odwrotne i Oliwa może dolać oliwy do ognia. A to z czasem skończy się dla niego niekoniecznie z przygodą z happy end’em.

Nowy trener Polonii Warszawa Jacek Grembocki zapowiada ostrą walkę o mistrzostwo.
- Oczywiście, że powalczymy o mistrzostwo. Do Lecha mamy tylko 3 punkty straty, do Legii 4. A do wzięcia 18 punktów. Chłopcy muszą walczyć jak mój pies - potężny amstaff Tofik. Ja będę biegał przy linii, darł japę, wymachiwał rękami, dopingował ich, żeby uwierzyli, że możemy osiągnąć sukces- podkreślił Grembocki.
Jak widać zawodników „Czarnych Koszul” czeka pieskie życie. Będą musieli słuchać nowego pana i robić sztuczki jakich sobie zażyczy. Swoją drogą ciekawe czy Grembocki w domu na swojego psa też drze japę i macha mu rękami przed pyskiem? No cóż… Polonia, bierz pana, bierz!


Strefa AUTowa:

F1: lider ubiera się w Polsce
Kaczmarek: Może trochę za mocno zamknąłem drzwi
Prezes Fulham: Osły rządzą Premier League
Schumacher nie może szybko ruszać głową
Ekstraklasa: trener zwolniony za zły tryb życia
"Chłopcy muszą walczyć jak mój pies Tofik"




Źródła wypowiedzi:
http://www.pudelek.pl/artykul/16726/michalczewski_zostawia_zone/
http://www.sport.pl/hokej/1,64952,6521741,Jak_Oliwa_uspokajal_hokeistow__No_to_dostal_z_plaskacza.html
http://sport.onet.pl/74331,1248675,1957248,wiadomosc.html

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.