Facebook Google+ Twitter

Auta szkół jazdy na czas remontów powinny zniknąć z centrum.

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-09-19 09:59

Rozkopane jezdnie, gigantyczne korki, niemiłosierny tłok, a w środku samochód z charakterystycznym "L" na dachu. Czy na czas remontów samochody szkół jazdy powinny zniknąć z łódzkich ulic?

- W godzinach szczytu przynajmniej powinno ich być mniej - twierdzi nasz Czytelnik Krzysztof Kołopoleski. - A na pewno nie powinni wyjeżdżać ci, którzy nie opanowali zasad posługiwania się sprzęgłem i pedałem gazu. Rozumiem, że każdy się kiedyś uczył, ale w ten sposób tylko nawzajem utrudniamy sobie życie.

Inni kierowcy są podobnego zdania. Argumentują, że do nauki najlepsze są mniej zatłoczone ulice, na obrzeżach miasta. Bo w korkach i o przypadkową kolizję łatwiej.
Korek uliczny w centrum Łodzi / Fot. Dziennik Łódzki
- Niewiele brakowało, a wjechałbym w "elkę", bo zamiast jechać, nagle stanęła - mówi Janusz Borowski. - Nie winię młodego kierowcy, tylko instruktora. Po co się pchają w największy tłok? I tak wiele się w takich warunkach nie nauczą.

Instruktorzy i właściciele szkół jazdy są zupełnie innego zdania. Według instruktorki Agaty Góreckiej, jazda w korkach to idealny sposób, by nauczyć kursanta ruszania i hamowania. - Każdemu kierowcy przyda się takie rzucenie na głęboką wodę, przecież po zakończeniu kursu ulice nagle nie opustoszeją - podkreśla Górecka. - Egzaminy też wszyscy będą zdawać w podobnych warunkach, bo nawet bez remontów po Łodzi trudno się jeździ.
Tego samego zdania jest Zbigniew Popławski, właściciel szkoły jazdy. Uważa, że początkujący mają się uczyć, a pozostali nie narzekać. To nic nie da.
- Wreszcie mamy szansę na gładkie jezdnie w mieście, przecież ten koszmar nie będzie trwał wiecznie - mówi Popławski. - Oczywiście też wolałbym uczyć ludzi w normalnych warunkach, ale gdzie mam ich zabrać? Poza tym niby - doświadczonym też kilka lekcji by się przydało. Właśnie w korkach.

Instruktorzy ze szkół jazdy podkreślają, że nie zamierzają uciekać na obrzeża miasta. Tylko Agata Górecka wybiera czasami osiedlowe ulice, bo jest mniej tłoczno i łatwiej ćwiczyć manewry zawracania czy parkowania.
- Jak już jestem zmęczona tymi korkami, wtedy zarządzam odjazd na osiedle - mówi.

A co na to sami kursanci? Najchętniej nie wyjeżdżaliby wcale, ale to instruktor ustała trasę, więc starają się zapanować nad drżeniem rąk.
- Najgorzej, gdy ktoś zaczyna za mną trąbić. Wtedy jeszcze bardziej się denerwuję i zaraz robię jakieś głupstwa. Ostatnio pomyliłam kierunkowskazy - opowiada Kamila Janiak, która zaczęła kurs prawa jazdy. - Na szczęście, mój nauczyciel jest wyjątkowo spokojny, nie krzyczy na mnie, więc jakoś sobie radzę.

Kursanci mają do dyspozycji godzinę jazdy. Ile z tego czasu spędzają stojąc w korkach? Trudno policzyć, ale na zwrot pieniędzy nie mają szans. Instruktorzy wzruszają tylko ramionami i mówią "to nie nasza wina". I dodają, że koszmar nie będzie trwał wiecznie. Rzeczywiście, byle do końca października. Wtedy remonty mają się zakończyć. Ale zacznie się... zima.

Monika Pawlak - Dziennik Łódzki
W.P.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.